Victorian London RPG
IndeksFAQSzukajGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Jezioro

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Donatien
Admin
avatar

Profesja : Arystokrata
Wiek postaci : Nieznany (ciało: 21 lat)

PisanieTemat: Re: Jezioro   Sro 14 Kwi 2010, 22:48

Pierwszy z noży Snake'a poszybował w stronę rudowłosego oprycha wymierzony precyzyjnie w sam środek górnej części jego twarzy i najpewniej dosięgnąłby celu, gdyby nie refleks bandziora, przygotowanego za wczasu na atak ze strony Indianina. Na jego paskudnej gębie rozlał się głupi uśmiech pełen satysfakcji i zadowolenia okraszony szeregiem szczerniałych zębów, gdy broń z cichym pluskiem wylądowała w mrocznych wodach jeziora. Przesadna pewność siebie bywa jednak niezwykle zdradliwa, o czym dosłownie kilka sekund później mógł przekonać się zbir, gdy drugi z noży dosięgnął swego celu. Srebrne ostrze przeszyło materiał spodni mężczyzny i zagłębiło się w jego nodze na wysokości kolana. Co prawda nie wbiło się ono zbyt głęboko, jednakże zaskoczenie oraz nieoczekiwany ból wyrwały ze śmierdzącej rybami gardzieli cichy okrzyk. Za sprawą nagłego szoku Greg wypuścił swą broń z dłoni co Veronica poznała po niewielkim ciężarze na swym podołku. Tak, nóż tkwił na wyciągnięcie ręki niewidomego dziewczęcia, lecz czy stan w jaki zapadła pod wpływem wszystkich tych wydarzeń pozwalał jej jeszcze na jakiekolwiek reakcje i trzeźwe myślenie?
Łysy osobnik tymczasem ruszył biegiem w stronę Indianina. Doskoczywszy do niego zamachnął się uzbrojoną w nóż dłonią, wyprowadzając szybki cios po skosie przez klatkę piersiową Snake'a. Spragnione krwi ostrze z cichym trzaskiem dartego materiału przedarło się przez odzienie czerwonoskórego i rozcięło skórę na jego torsie. Było to jednak jedynie zadrapanie i prócz niezbyt silnego pieczącego bólu nic nie dolegało Indianinowi.

__________________

"I zło chce nas jedynie uszczęśliwić."
- Stanisław Jerzy Lec
Powrót do góry Go down
http://victorianlondon.forumpolish.com
Snake

avatar

Profesja : Łowca nagród
Wiek postaci : 30 lat

PisanieTemat: Re: Jezioro   Czw 15 Kwi 2010, 20:17

Snake jak łatwo się domyślić nie przejął się specjalnie skaleczeniem, bo raną tego nie mógł nawet nazwać, skoro ledwie poczuł stal. Szkoda tylko ubrania, trzeba będzie znów zszywać, - to w zasadzie jedyny powód do zmartwienia, przynajmniej na tę chwilę. Rozmyślanie o garderobie nie przeszkadzało jednak kontratakować. Odskoczył nieco do tyłu na niemalże przyklękając. W tym samym momencie w jego dłoni pojawił się kolejny, nieco większy niż poprzednie trzy nóż. Jego klinga pewnie zalśniła by teraz blaskiem księżyca, gdyby nie to że była całkowicie matowa. Utrzymywał cały czas kontakt wzrokowy z łysym, badając jedynie kątem oka stopień zagrożenia ze strony Grega.

Zapoznawszy się ze stanem wszystkich otaczających go ludzi skoncentrował się na drugim napastniku. Większy nóż trzymając na wysokości noża łysego, ostrzem skierowanym przed siebie, drugi nóż, ukryty do tej pory w rękawie wysunął się i skierował prostopadle do ręki, ostrzem na zewnątrz. Do łysego doskoczył ustawiony nieco bokiem nadstawiając w stronę oprycha prawy bark i dłoń z większym nożem.

Atak miał być w teorii równie błyskawiczny co zabójczy, mniejsze ostrze, przynajmniej z założenia przebić miało szyję łysego, większe celowało w jego uzbrojoną rękę, chyba. Doskoczył do oprycha, usiłując wykonać atak tak jak to sobie zaplanował, wzmocniony adrenaliną, jak za dawnych czasów nie był pewien czy trafił w ogóle w oprycha, odskoczył błyskawicznie do tyłu, czekając, czy łysy rzuci się na niego, czy na ziemię, ugiął kolana, szykując się do odparcia kolejnego ataku zerknął jeszcze na Grega.
Powrót do góry Go down
Veronica

avatar


PisanieTemat: Re: Jezioro   Nie 18 Kwi 2010, 22:57

Dziewczyna zupełnie straciła wszelką orientacje, świst powietrza zapachy i nadmiar bodźców słuchowo węchowych nie wpłyną korzystnie na jej percepcje i postrzeganie świata.
Zawiał chłodny wiatr, który przeszywał do szpiku kości swym chłodem, z oddali dało się słyszeć pohukiwanie sowy wyruszającej na nocne łowy, by zaspokoić swój głód.
Blondynka leżała bezwładnie na zimnej ziemi, poczuła nagle ciężar jakiejś rzeczy na swoim ciele, jednak nie potrafiła ruszyć żadnym mięśniem, póki nie zebrała całej swojej woli by to zrobić. Wymacała niespiesznie cóż to takiego jest, jej palce szybko się o tym przekonały, choć ta informacja z niewielkim opóźnieniem doszła do jej udręczonego mózgu.
Ostrze noża przesunęła się po smukłych palcach dziewczyny raniąc je swą ostrością, chciała cofnąć dłoń, jednak w miejsce tego zamiaru schwyciła rękojeść oręża swojego oprawcy i zupełnie na oślep, bo jakżeby inaczej miała to zrobić niewidoma osóbka, z całej swej i tak niewielkiej siły pchnęła nim w powietrze, mając nadzieję natrafić na cel, a co za tym szło pozbawienie życia osoby która owym celem była. W obecnej chwili nie myślała trzeźwo, chciała zrobić cokolwiek by się oswobodzić, by ten koszmar się skończy.

(wybaczcie, że tak krótko T_T )
Powrót do góry Go down
Donatien
Admin
avatar

Profesja : Arystokrata
Wiek postaci : Nieznany (ciało: 21 lat)

PisanieTemat: Re: Jezioro   Pią 23 Kwi 2010, 00:06

Snake poruszał się z szybkością i precyzją nabytą wraz z doświadczeniem w niezliczonych walkach. Nie powinien dziwić więc fakt, iż zwykły opryszek miał z nim nie lada problem. Zaatakowany mężczyzna, w którego łysinie przeglądał się obojętny na wszystko księżyc, za późno dostrzegł złożone, lecz dobrze przemyślane ruchy przeciwnika. Oba noże Indianina dosięgły celów, lecz nie z tym z najlepszych skutków, na jakie zapewne czerwonoskóry liczył. Ostrze, które miało zadać śmiertelny cios przejechało po boku szyi krępego osobnika nie naruszając najważniejszych naczyń krwionośnych, a jedynie przecinając tkankę, na którą składała się skóra mężczyzny. Ciepła posoka zalała spoconą szyję, lecz to co bardziej zwróciło uwagę łysego to drugi nóż, który ciął głęboko ciało tuż przy nasadzie dłoni. Przecięte żyły, mięśnie oraz ścięgna nadgarstka zaprotestowały ostrym bólem, który niemalże pozbawił oprycha jego broni. Nóż zakołysał się w osłabionych palcach, lecz wciąż tam pozostawał. Zapewne w takim stanie ciężko będzie posługiwać się wprawnie tym narzędziem... chyba, że mężczyzna ten równie dobrze władał drugą dłonią.
Tymczasem przewrotny los co i rusz dawał i odbierał umęczonemu dziewczęciu nadzieję. Jej rozpaczliwe, chaotyczne ruchy o dziwo jednak przyniosły jakieś efekty. Zimna metal zagłębiła się w przedramieniu rudzielca, lecz rana zadana kobiecymi, słabymi dłońmi nie mogła w tym momencie uczynić mu żadnych większych szkód. Rozwścieczony mężczyzna bez większego namysłu zamachnął się by uderzyć na odlew w jasną główkę. Cios był zadziwiająco silny jak na tak dość chuderlawego osobnika i zapewne gdyby był lepiej wymierzony mógłby okazać się śmiertelny. Tym razem jednak jego skutkiem była jedynie utrata przytomności, która pogrążyła Veronicę w błogim stanie nieświadomości, wolnym od bólu i trosk.

__________________

"I zło chce nas jedynie uszczęśliwić."
- Stanisław Jerzy Lec
Powrót do góry Go down
http://victorianlondon.forumpolish.com
Snake

avatar

Profesja : Łowca nagród
Wiek postaci : 30 lat

PisanieTemat: Re: Jezioro   Pią 23 Kwi 2010, 01:28

Nie straciwszy ani chwili na napawanie się zadanymi rywalowi ranami skupił się na kontynuowaniu walki, pozostawiając parkę, Grega i Veronicę,jeszcze na chwilę samych sobie. Ostrza solidnie zakrwawionych noży ociekały czerwoną cieczą, zdobiąc trawę fantazyjnym krwawym wzorem.

-Ostrzegałem, żeby mnie nie denerwować- rzucił krótko cofając się jeszcze o krok- teraz nie dość że będę musiał tachać martwego Pana Grega to Pan Łysy również będzie wymagał sprzątnięcia z trawnika, a tego właśnie nie lubię- dodał, patrząc to na Grega to na Łysego. W jego ocenie Greg nadal nie stanowił jeszcze bezpośredniego zagrożenia wrócił więc do koncentrowania się na tym drugim. Krótszy nóż, ten spoczywający w lewej ręce podskoczył, i gdy tylko obrócony o 180 stopni wylądował z powrotem w dłoni Węża ta, niegościnna dla ubrudzonego ostrza, posłała go tam skąd przed chwilą został wyjęty, wprost w szyję Łysego.

Lecący nożyk nie był jednak, przynajmniej na tę chwilę głównym atakiem. W ślad za nim ruszył bowiem sam Snake, pochylony, na tyle na ile pozwalała mu odległość, rozpędzony łowca nagród natarł ponownie na przeciwnika, wystawiając oczywiście nóż na kilkanaście centymetrów przed siebie. W ostatniej jednak chwili, ugiął nogę, przechylił się nieco na lewy bok, starając znaleźć się nie na wprost a po „zranionej” stronie oponenta, by właśnie stamtąd zadać kolejny cios. Tym właśnie pchnięciem, mierzonym w nerki miał zamiar definitywnie wysłać bandziora na tamtą stronę.

Po pchnięciu, znów jedynie domyślając się tego gdzie trafił wykonał dwa przewroty przez bark by znaleźć się mniej więcej 2 metry za konającym, miał nadzieję oprychem. Taki przynajmniej był plan.
Powrót do góry Go down
Donatien
Admin
avatar

Profesja : Arystokrata
Wiek postaci : Nieznany (ciało: 21 lat)

PisanieTemat: Re: Jezioro   Pon 26 Kwi 2010, 20:27

Szybki i zwinny mężczyzna wyraźnie stanowił kontrast dla dość powolnych ruchów krępego bandziora, który o takiej zwrotności mógł jedynie pomarzyć. Zaprawiony jedynie w ulicznych bojach bardziej polegał on na zwykłej, brutalnej sile niż jakiejkolwiek strategii. Co prawda z dwójki oprychów zdawał się być on bardziej bystry, lecz widocznie to nie wystarczało. Nim zdążył wykonać jakikolwiek gest obronny czy choćby się odsunąć nóż Indianina ponownie zasmakował jego krwi. Tym razem trafił on wprost w tchawicę mężczyzny, który zacharczał coś niezrozumiale, wybałuszając drobne paciorki oczu. Osunął się gwałtownie na kolana, dławiąc się własną krwią czemu towarzyszył cichy, bulgoczący dźwięk. Nóż tkwił w jego szyi niczym wyjątkowo oryginalna ozdoba.
Drugi cios, wymierzony w nerki łysego osobnika, również dosięgnął celu, aczkolwiek z powodu zmiany pozycji nie był on tak głęboki. To jednak nie miało znaczenia w momencie, gdy mężczyzna ten i tak został śmiertelnie zraniony. Będąc na kolanach chwilę tak pozostawał po czym padł do przodu, wbijając sobie ostre narzędzie jeszcze głębiej, aż po samą rękojeść w gardziel.
Greg tymczasem zdążył odzyskać swoją broń, lecz porzucił wszelkie działania mające na celu skrzywdzenie niewidomego dziewczęcia. Nie był na tyle głupi by nie widzieć jak rozwija się sytuacja. Nie czekał na finał walki Indianina, zrywając się ze swego miejsca i puszczając biegiem w las.

__________________

"I zło chce nas jedynie uszczęśliwić."
- Stanisław Jerzy Lec
Powrót do góry Go down
http://victorianlondon.forumpolish.com
Snake

avatar

Profesja : Łowca nagród
Wiek postaci : 30 lat

PisanieTemat: Re: Jezioro   Wto 27 Kwi 2010, 14:48

Z chwilą zakończenia walki jego twarz nie wyrażała zwycięstwa, wręcz przeciwnie, zdawał się nieco rozczarowany, musiał wszak atakować aż dwa razy byle oprycha. Westchnął przeciągle, obserwując oddalającego się Grega, wraz z którym oddalało się zresztą wynagrodzenie. Mając jednak, może dwa trupy postanowił odłożyć polowanie na uciekiniera na czas bliżej nieokreślony, był jednak pewien że przyjdzie mu zmierzyć się z nim jeszcze raz -Tym razem na moich warunkach- szepnął, sam do siebie.

Chcąc nie chcąc pochylił się nad łysym, gdyby był normalnym człowiekiem, wycieranie noży z krwi i „flaczków” musiałoby odmalować na jego twarzy obrzydzenie, on jednak normalnym człowiekiem nie był. Wyczyścił wszystkie ubrudzone tkankami ostrza po czym zaczął szukać tych które rzucone nie dosięgły celów. Ani martwy oprych ani pawie martwa Veronica nie były w tym momencie priorytetem, za nich pewnie nikt nie zapłaci, a noże mają określoną jasno wartość.

Poszukiwania, utrudnione wszechogarniającym mrokiem zajęły dobre 15 minut, dopiero wtedy, po skompletowaniu na powrót ekwipunku podszedł sprawdzić stan rannej kobiety, z urwanego kawałka jej własnego ubrania zmontował prowizoryczny opatrunek. Bandziora musiał wy owijać łachami od stup do głowy, nie chciał wszak zapaskudzić całego parku co stało by się niechybnie ze względu na sączącą się z niego posokę. Za środek transportu miała posłużyć ciągnięta przez niego zbudowana naprędce drabinka, złożona w sam raz na dwa ciała. Szurając niby-noszami po ziemi ruszył w stronę miasta.

[zt]
Powrót do góry Go down
Cecilie Watson

avatar

Profesja : arystokrata
Wiek postaci : 20 lat

PisanieTemat: Re: Jezioro   Wto 01 Lis 2011, 04:16

Cecilie spacerowała przy jeziorze, głęboko zamyślona. Kolor wody powodował uśmiech pełen zachwytu na jej twarzy, natomiast cisza przy jeziorze koiła jej wszystkie nerwy. Dziewczyna podniosła głowę, rozglądając się po okolicy i szukając kogoś do rozmowy ; sama czuła się jednak nieco nieswojo, a samotność, do której tak łaknęła jeszcze dwie godziny temu, nie była aż tak wspaniała.
Dostrzegła, że w najbliższej okolicy nie ma nikogo, przysiadła przy brzegu troskliwie układając suknię i starając się jej nie zabrudzić. Przymknęła oczy, ciesząc się w miarę dobrą pogodą, jednak jej radość nie trwała długo. Na niebie pojawiało się coraz więcej ciemnych chmur i panna Watson szybko zdała sobie sprawę, że jeśli nie dotrze do domu w przeciągu pół godziny, to może cała zmoknąć.
Z westchnieniem żalu podniosła się z ziemi i otrzepała suknię, obiecując sobie, że wróci nad jezioro następnego dnia, po czym oddaliła się w stronę miasta i skierowała do domu.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Jezioro   

Powrót do góry Go down
 
Jezioro
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Victorian London RPG :: Windsor Great Park :: Virginia Water-
Skocz do: