Victorian London RPG
IndeksFAQSzukajGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Snake Redmoon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Snake

avatar

Profesja : Łowca nagród
Wiek postaci : 30 lat

PisanieTemat: Snake Redmoon   Wto 02 Mar 2010, 14:43

Imię i nazwisko:Snake Redmoon
Rasa: Człowiek
Profesja: Łowca nagród
Wiek: 30
Lateralizacja: leworęczny

Statystyki:
Siła: * **
Zręczność: * **
Szybkość: * **
Wytrzymałość: * *
Charyzma: * *
Wygląd: 0
Inteligencja: * *
Siła woli: *
Spostrzegawczość: * ***


Umiejętności: skradanie się, specjalizacja w nożach, pisanie i czytanie, śledzenie, Czujność, zastraszanie, lingwistyka (język apaczów), sztuka przetrwania, jazda konna, umiejętność posługiwania się bronią palną, dowodzenie

Wady: wyjątkowo brzydki, wzbudzanie niepokoju, słaba głowa
Zalety: nieustraszony, refleks, odporność na ból

Ekwipunek:
kusza, komplet noży, szare ubranie wzmocnione skórzanymi wstawkami, indiański naszyjnik, sznur, krzesiwo, tomahawk, kilka sztuk papryczek, zapas bełtów

Wygląd: Odziana w szarości postać skręciła nagle, opuszczając główną ulicę na rzecz jakiegoś podejrzanego zaułka. Błyskawiczny skok, wykonany w nieludzki wręcz sposób i tajemniczy osobnik znalazł się na urwanej drabince prowadzącej na górne piętra kamienicy. Pozbawione trzymającego je w ryzach sznurka kruczoczarne włosy dały się unieść z wiatrem, nie minęła chwila a mieszkaniec najwyższego piętra miast sąsiedniej kamienicy dostrzegł w oknie przerażającą twarz, na szukanie leżącego gdzieś między butelkami rewolweru było za późno, posłany błyskawicznie w jego stronę nóż pozbawił go czucia w jedynej ręce. Łowca wskoczył do pomieszczenia, z pomocą czającego się w plecaku sznura ubezwłasnowolnił łotrzyka.

Konstabl dyżurny rozpoznał go błyskawicznie, średni wzrost, szczupły, i ta przerażająca facjata, widząc dzisiejszy dorobek łowcy sięgnął do kasetki, z tym osobnikiem nie było sensu się targować

Charakter: Zdradzony za młodu przez ludzi którym ufał uciekł z rodzinnych ziem by walczyć w wojsku amerykańskim, wprawę w walce uzyskał podczas wojny secesyjnej, zdarzyło mu się przelać krew walcząc z niedawnymi towarzyszami, ufny indiański młodzieniec zmieniał się stopniowo w brutalnego wojskowego. Doświadczony przez los zatracił jakiekolwiek emocje, słowa "współczucie", razem z "miłosierdzie" i "litość" zostały na zawsze wykreślone z jego słownika.Kiedy po wojnie Ameryka wypięła się na niego równie mocno jak wcześniej jego towarzysze zdecydował się opuścić kontynent. Wiedziony opowieściami o sytuacji w odległej europie trafił do Londynu. Indiańskie wychowanie przyzwyczaiło go do obcowania z naturą, odmienność lokalnej flory i fauny pozbawiła go jednak skrupułów i w tej kwestii. Podejrzliwy w stosunku do wszelkich europejczyków prawie tak bardzo jak wobec Indian i amerykanów. Wrodzony instynkt łowcy, radość z polowania skierowała go na tory łowców nagród.Niezdolny do wzbudzania zaufania, nawet nie próbuje się starać. Na przestępców poluje z kilku powodów: stosują bardziej wyszukane metody, nie przebierają w środkach, no i można zarobić nie ściągając sobie na głowy policji, trudno jednak posądzać go o strach przed śmiercią, zawsze ostrożny, potrafi zaryzykować wszystko, gdy wymaga tego polowanie.Uwielbia ostrą paprykę, zapach chilli stał się z czasem jego znakiem rozpoznawczym.

Historia:
Snake narodził się w dniu czerwonego księżyca, wracający w tym czasie z polowania ojciec był przerażony, w ich plemieniu był to omen tak zły że ciężko było go porównać z czymkolwiek innym. Prawdziwa czy nie przepowiednia zaczęła się spełniać już po miesiącu jego życia, nowo narodzonemu zmarła matka, zdarzało się to oczywiście nierzadko w ich świecie. Tym razem była to jednak definitywnie wina jego, no i oczywiście czerwonego księżyca. Tylko ojciec, szacowny, cieszący się autorytetem członek plemienia ocalił syna przed wygnaniem. Niechęć do Czerwonego Księżyca miała mu jednak towarzyszyć jeszcze przez lata.

Wraz z młodym pokoleniem w plemieniu przesądy zdawały się powoli zacierać. Snake szkolił się razem z towarzyszami, ba, był wręcz najlepszy w walce nożami, raz za razem trafiał w sam środek tarczy, wprawiając w zdziwienie niejednego starszego łowcę. Dorastanie przebiegało prawie bez zakłóceń, wyklęty niegdyś chłopiec zyskiwał szacunek i pozycję. Brat wodza plemienia wyznaczył nawet swoją pierworodną córkę na towarzyszkę Węża, najpierw miał on jednak wyruszyć w długą wędrówkę, udowadniając ostatecznie swoją samodzielność i przydatność.

Pech chciał, że podczas wędrówki trafił na rozbity dyliżans, sam pojazd nie byłby jednak pechem gdyby nie to kto się w nim znajdował. Nikt o zdrowych zmysłach nie wpadł by wtedy na to że młoda, urodziwa kobieta, która jakimś cudem przeżyła napad na własny dyliżans przyniesie tyle nieszczęścia. Tak czy inaczej Wąż opatrzywszy niewiastę postanowił odstawić ją do miasta. Tutaj jednak zaczynają się schody, samotna kobieta wieziona w ramionach swego wybawcy, zakończenie mogło być oczywiście tylko jedno. Nieszczęście zdawało się być coraz bardziej odległe, mieli wszak żyć długo i szczęśliwie, nie chwalmy jednak dnia przed zachodem słońca.


Od słowa do słowa, od czynu do czynu, Wąż postanowił przedstawić wybrankę rodakom. Wracający na rodzinne ziemie Księżyc został oczywiście ze względu na towarzyszkę przyjęty dość sceptycznie, mimo wszystko cieszył się jednak wyrobionym wcześniej poważaniem i wszystko zapewne skończyło by się szczęśliwie gdyby nie jedna osoba. Szaman, ten sam zresztą który odbierał jego poród, przypomniał sobie nagle o przepowiedni wieszcząc rychły upadek ich plemienia jeśli zostanie skalane białą skórą. To, w połączeniu z złowieszczymi wspomnieniami dnia narodzin, i kilkoma groźbami ze strony Szamana raptownie zmieniło nastawienie współplemieńców. Nieświadomy obrotu spraw wąż spał w tym czasie błogo w namiocie, oddzielony tymczasowo od towarzyszki.


Wszystko zaczęło się o północy, dokładnie w dzień urodzin Węża, szaman rozdał pałającym teraz nienawiścią mieszkańcom sztylety, ostrzone na jakichśtam kamieniach, w jakiejśtam krwi. Nie licząc jednego pilnującego Węża towarzysza wszyscy zebrali się wokół amerykanki. 5 minut po północy rozległ się krzyk, jeden z oprawców gnany rządzą krwi przebił na wylot łono towarzyszki węża, twarz wykrzywia jej się w okropnym grymasie. Po chwili drugi, spóźniony poderżnął jej wprawnym ruchem gardło, na zachowanie tajemnicy było już jednak za późno, Czerwony Księżyc obudzony krzykiem zerwał się momentalnie. Nie dość szybko niestety i jeden z jego byłych kolegów zdarzył niby-zaklętym sztyletem przeorać mu twarz, o włos mijając zresztą oczy. Poprawić cięcia okazji już nie miał, błyskawiczny rzut pozbawił go życia w niecałą sekundę. Krzyczący głos Wąż rozpoznał od razu. Nie miał wątpliwości, była już martwa, nie było szans na ocalenie. Targany rządzą zemsty dosiadł konia i pognał w stronę najbliższej jednostki wojskowej



Krótka prezentacja umiejętności walki wraz z solidnym uzasadnieniem chęci zaciągnięcia się wystarczyła, Armia USA przyjęła go z otwartymi rękami. Po krótkim szkoleniu, w którym wykazał się zresztą nabytymi umiejętnościami trafił do jednostek liniowych. Trafił zresztą w idealnym dla siebie momencie, nie minął tydzień a wybuchła najokrutniejsza wojna w dotychczasowej historii Stanów.
Walki, bez względu na miejsce w które trafił Wąż, przebiegały okrutnie, królowała taktyka spalonej ziemi, w takich właśnie czasach przyszło czerwonoskóremu nabierać wprawy w walce. Wydarzenia ostatnich tygodni odbiły się mocno na jego psychice, emocje wymierały, stał si się podręcznikowym starym wygą, coraz wytrawniejszym w wojennej sztuce. Po wielu walkach z konfederatami przyszło mu w końcu zmierzyć się z przypadkowo napotkanym oddziałem agresywnych Indian, jeśli miał jeszcze wtedy jakieś hamulce stracił je właśnie tamtego dnia. Miało to jednak i jaśniejsze strony, nie do końca ufni do tej pory towarzysze zrozumieli że Wąż jest jednym z nich, zyskał sobie w końcu szacunek oddziału. Osiągnąwszy zaufanie dosłużył się nawet stopnia sierżanta, siejącego wśród podwładnych postrach nie mniejszy niż u przeciwnika, surowego sierżanta.


Wojna trwała jeszcze jakiś czas, Wąż stał się mistrzem w swoim fachu,dowodził niewielkim oddziałem wprawnie, tracąc zresztą stosunkowo niewiele ludzi. Wraz z jej końcem przyszedł jednak czas zmierzyć się z przeszłością, jako osobnik pozbawiony skrupułów wyleciał z nowej Armii zaraz po wojnie.

Niesiony pragnieniem polowania, walki równie mocno jak nienawiścią do Ameryki postanowił opuścić kontynent, wobec plotek o dziwnych, niemal nadprzyrodzonych rzeczach postanowił za cel swej podróży obrać Europę z całym jej wojennym potencjałem. Jako że gro statków płynęło przez Atlantyk prosto do Wielkiej Brytanii, to właśnie tam postawił pierwsze swe kroki. To właśnie na statku, podróżując razem z grupką meksykanów zasmakował w ostrych papryczkach, od tej pory praktycznie każdy posiłek musiał zawierać chilli

Brud, smród, i ubóstwo, ciężko znaleźć trzy słowa oddające lepiej widzianą jego oczami stolicę. Klimat oczywiście odmienny, Wąż poczuł jednak że ciężko będzie znaleźć lepsze miejsce do kontynuowania łowieckiego fachu. Drobne zlecenia na poszukiwanie i łapanie złodziejaszków, zabawa dla dzieci w porównaniu do polowań na czujną zwierzynę. No i w dodatku znalazł sklepik importujący papryki wszelakie, żyć nie umierać...


Ostatnio zmieniony przez Snake dnia Sro 03 Mar 2010, 21:12, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Grabarz
Główny Mistrz Gry
avatar

Profesja : Medyk (grabarz)
Wiek postaci : 45 lat

PisanieTemat: Re: Snake Redmoon   Wto 02 Mar 2010, 17:08

Karta jest ogółem całkiem dobra i mam do niej tylko dwa zarzuty:
1.Imię "Snake" nie ma zbyt dobrego uzasadnienia i zbyt kojarzy się z grą Metal gear Solid. Poza tym nawet biorąc pod uwagę pochodzenie, Twoja postać nie mogłaby funkcjonować w Anglii pod takim mianem.
2.O ile jestem dobrze poinformowany to wojna, w której nasz Indianin brał udział prowadzona była głownie za pomocą broni palnej i artylerii. Idąc dalej tym tokiem...co twoja postać robiła podczas walk nie potrafiąc strzelać? Och, mógł oczywiście rzucać nożami, ale mają one chyba nieco zbyt mały zasięg, nie uważasz?

Jak na razie nie mogę z czystym sumieniem zaakceptować tej karty...jeśli jednak poprawisz wyżej wymienione nieścisłości to zrobię to i to z czystą przyjemnością.
Powrót do góry Go down
Snake

avatar

Profesja : Łowca nagród
Wiek postaci : 30 lat

PisanieTemat: Re: Snake Redmoon   Sro 03 Mar 2010, 18:26

uzgodnione poprawki wprowadzone, z drobnym rozszerzeniem ekwipunku
Powrót do góry Go down
Grabarz
Główny Mistrz Gry
avatar

Profesja : Medyk (grabarz)
Wiek postaci : 45 lat

PisanieTemat: Re: Snake Redmoon   Sro 03 Mar 2010, 21:20

W mojej ocenie wszystko jest na swoim miejscu. Daję Akcepta.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Snake Redmoon   

Powrót do góry Go down
 
Snake Redmoon
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Victorian London RPG :: Informacje :: Karty postaci :: Zaakceptowane-
Skocz do: