Victorian London RPG
IndeksFAQSzukajGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Szpital św. Tomasza

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Donatien
Admin
avatar

Profesja : Arystokrata
Wiek postaci : Nieznany (ciało: 21 lat)

PisanieTemat: Szpital św. Tomasza   Sob 20 Lut 2010, 00:50


Rozległe i całkiem spore gmaszysko pochodzące z XII wieku jest dobrze widoczne za wysokim ogrodzeniem, które oddziela go od zgiełku ulicy. W jego starych murach pracuje wielu dobrych i uznanych medyków oraz pielęgniarek. Szpital ten jest ponoć w stanie pomieścić aż czterystu pięćdziesięciu pacjentów. Architektonicznie jest to naprawdę piękny budynek, lecz to stwierdzenie odnosi się raczej do jego zewnętrznej części. W środku króluje szary ciąg korytarzy i ponurych pomieszczeń, które od wieków już "nasiąkły" niewesołą atmosferą tego miejsca. Zdawać by się mogło, iż wystarczy przyłożyć ucho do jednej ze ścian by usłyszeć jęki bólu i cierpienia, których setki rozbrzmiewały przez te wszystkie lata istnienia szpitala. Pomimo dość fachowego personelu takie instytuty jak szpital nadal są pełne dość upiornych urządzeń i dokonywane są tutaj zabiegi o jakich zwykli mieszkańcy nie śnili nawet w najgorszych koszmarach. Medycyna dopiero powoli zaczyna stawać na nogi, więc każdy kto jest zdrów na umyśle stara się nie dopuścić do sytuacji, w której będzie potrzebna wizyta w tym miejscu.

__________________

"I zło chce nas jedynie uszczęśliwić."
- Stanisław Jerzy Lec


Ostatnio zmieniony przez Donatien dnia Wto 09 Mar 2010, 18:20, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
http://victorianlondon.forumpolish.com
Lucjusz

avatar


PisanieTemat: Re: Szpital św. Tomasza   Nie 07 Mar 2010, 17:06

Lucjusz wszedł pewnym krokiem do szpitala, rozglądając się dookoła.zaiste, ciekawe... - pomyślał po czym rozpromienił znajdując cel swojej wyprawy. Podszedł do tablicy ogłoszeń po czym przyczepił biała kartkę, bacząc na to czy przypadkiem nie zasłania ona innych ogłoszeń. Treść była napisana bardzo wyraźnie, tak jakby autor skupiał się przy każdej literce:


Szanowni Obywatele!
Rad jestem ogłosić, że na Southwark 24/3 będę przyjmował wszystkich tych, którzy potrzebują pomocy lekarskiej bez względu na ich majątek czy status społeczny. Proszę tylko, tych których choroby nie wymagają natychmiastowych interwencji o wcześniejsze umówienie się ze mną na godzin wizyty.
Bóg z wami!

podpisano Dr. Lucjusz Coble


Następnie udał się głównego holu, poszukując jakiegoś doktora lub pielęgniarkę. Gdy w końcu udało mu się natrafić na pielęgniarkę, zagadał ją: Bardzo przepraszam Panią , czy mogłaby Pani powiedzieć mi gdzie znajdę gabinet dyrektora tego szpitala? - Jak dobrze pójdzie to zdążę jeszcze kupić wędka i spędzić milo dzień - pomyślał i uśmiechnął się do własnych myśli,czekając na odpowiedź pielęgniarki.
Powrót do góry Go down
Grabarz
Główny Mistrz Gry
avatar

Profesja : Medyk (grabarz)
Wiek postaci : 45 lat

PisanieTemat: Re: Szpital św. Tomasza   Nie 07 Mar 2010, 22:40

Pielęgniarka była pulchną kobietą o rumianej, zdrowej cerze i inteligentnym, taksującym spojrzeniu. Mężczyzna zaczepił ją w chwili, gdy zdecydowanym, energicznym krokiem przemierzała szpitalny korytarz pchając przed sobą wózek pełen bandaży.
-A w jakiej sprawie do Pana dyrektora?-Spytała rzeczowo tonem całkowicie neutralnym, co wiązało się tak z brakiem niechęci, jak i specjalnej życzliwości.-Chyba Pan rozumie, że nie każdy może tak po prostu nachodzić równie zajętego człowieka, mam rację?
Pielęgniarka miała w sobie coś, co sprawiało, iż czuło się do niej podświadomy respekt. Biło od niej doświadczenie i spokój bardzo ważne w jej zawodzie...może była nieco wyżej w hierarchii szpitalnego personelu niż zwykła "siostra"? Kobieta patrzyła teraz na Lucjusza spod przymrużonych powiek jedną rękę wspierając na pulchnym biodrze, drugą zaś trzymając uchwyt wózka z opatrunkami.
-Tylko proszę szybko bo mam dużo pracy.-Ponagliła niecierpiącym zwłoki tonem.
Ciężko było określić emocje, jakie mężczyzna wywołał w pielęgniarce, wyraz jej twarzy nie zdradzał bowiem nic poza oczekiwaniem.
Powrót do góry Go down
Lucjusz

avatar


PisanieTemat: Re: Szpital św. Tomasza   Pon 08 Mar 2010, 00:59

bardzo mi przykro, że musiałem zabrać Pani cenny czaslekko się skłonił z szacunkiem , po czym splótł dłonie i nie chcąc podpaść kobiecie, przed która napewno poczuł respekt szybko dodał: Jestem Dr.Coble i przyszedłem tutaj z propozycją do Dyrektora, która myślę że będzie dość korzystna dla wszystkich tutaj uśmiechnął się szeroko do siostry z nadzieją, że uśmiech ten będzie dużo pewniejszy, niż to co czuł w środku patrząc na tę kobietę.
Powrót do góry Go down
Grabarz
Główny Mistrz Gry
avatar

Profesja : Medyk (grabarz)
Wiek postaci : 45 lat

PisanieTemat: Re: Szpital św. Tomasza   Pon 08 Mar 2010, 09:38

-Znaczy Pan jest doktorem nauk medycznych?-Spytała kobieta mierząc Lucjusza spojrzenie tak krytycznych, że prawie nieprzyjemnym.-W takim razie dobrze, gabinet Pana Dyrektora znajduje się na drugim piętrze, pokój sto cztery. Muszę Pana przeprosić, ale praca wzywa.
Po wypowiedzeniu ostatniego słowa pulchna pielęgniarka skinęła Lucjuszowi głową, po czym oddaliła się energicznym, emanującym pewnością siebie krokiem pchając przed sobą skrzypiący wózek z opatrunkami. Po chwili skręciła do najbliższej sali chorych znikając mężczyźnie z oczu. Lekarz został w korytarzu całkiem sam, czy przetaczających się nimi ludzi można bowiem uznać za jego towarzyszy? Raczej nie...większość z nich najpewniej nie miałaby nic przeciwko temu, by zniknął on raz na zawsze...po prostu by tego nie zauważyli.
Powrót do góry Go down
Lucjusz

avatar


PisanieTemat: Re: Szpital św. Tomasza   Pon 08 Mar 2010, 20:56

Stał przez chwilę patrząc oniemiały, w miejsce w którym zniknęła kobieta myśląc , że gdyby ona była aniołem to żaden demon nie miałby odwagi się nawet zbliżyć do tego szpitala niezwykłe dodał jeszcze, po czym odwrócił się i odszedł szybkim krokiem w obawie, przed możliwością powtórnego kontaktu z siostrą.Po drodze przyglądał się budynkowi oraz pacjentom, których mijał. Zawsze bardzo przejmował się swoimi pacjentami. Teraz widząc potrzebujących czuł wyrzuty sumienia, nie mogąc im pomóc. Gdy doszedł do gabinetu dyrektora energicznie zapukał po czym wszedł z nadzieją, że dyrektor nie będzie tak zapracowany jak jego podopieczna.
Powrót do góry Go down
Grabarz
Główny Mistrz Gry
avatar

Profesja : Medyk (grabarz)
Wiek postaci : 45 lat

PisanieTemat: Re: Szpital św. Tomasza   Pon 08 Mar 2010, 21:53

Wykonane z malowanego brązową farbą grubego drewna drzwi były proste lecz bardzo solidne. Pukanie rozeszło się po nich nieco ciszej niż Lucjusz mógłby sobie tego życzyć, jednak już po chwili z wnętrza pokoju dobiegło głośne "Wejść!".
Gabinet był urządzony skromie lecz bardzo czysto i porządnie. Podłogę wyścielał nieco już zadeptany brązowy dywan zgrywający się kolorem ze stojącym naprzeciwko drzwi sporym biurkiem. Ściany były bielone, a właściciel z całą pewnością dbał, by ich barwa ani troszkę nie zszarzała. O dziwo nie dało się też na nich dostrzec ani śladu rozgniecionych owadów, czy zakurzonych pajęczyn...tak czyste ściany to prawdziwa rzadkość! Po prawej od wejścia stał regał, na którym w karnych rządkach ustawiono rozmaite, niekiedy całkiem cenne opracowania medyczne traktujące na wszelkie tematy związane z ludzkim ciałem i chorobami je dręczącymi. Z pasującego kolorem do ścian sufitu zwisała zdobiona skromnym białym karniszem lampka. Za biurkiem na prostym krześle siedział człowiek, który musiał być dyrektorem tego szpitala, a światło padające przez znajdujące się za jego plecami okna zdawało się okalać jego sylwetkę jasną aurą.
Mężczyzna był niewysoki i szczupłej postury o nieco ciemniejszej niż zwykle cerze i czarnych, nieco już przerzedzonych włosach równo zaczesanych do tyłu. Jego twarz pokrywały nieliczne jeszcze zmarszczki, które uwiły sobie gniazdka przede wszystkim dookoła ust i w kącikach oczu. Wysokie, inteligenckie czoło w połączeniu z wąskimi brwiami i spokojnym spojrzeniem brązowych oczu nadawało dyrektorowi nieco szlacheckiego wyrazu. Pod sporym orlim nosem znajdowały się małe, równiutko przystrzyżone wąsiki w kształcie niemal idealnych trójkątów równoramiennych, pod nimi zaś usadowiły się się przypominające małą kreskę na twarzy wargi. Jegomość miał zaskakująco mocną, masywną szczękę, która dziwnie kontrastowała z ogólną delikatnością budowy.
-Czym mogę Panu pomóc?-Zapytał rzeczowo unosząc cieniutkie linie brwi.
Głos dyrektora placówki zdradzał jego posadę-był zadziwiająco mocny i męski, promieniowała też od niego wewnętrzna siła...był to typowy głos urodzonego przywódcy.
Powrót do góry Go down
Lucjusz

avatar


PisanieTemat: Re: Szpital św. Tomasza   Pon 08 Mar 2010, 22:24

Witam szanownego Pana! Lucjusz pewnym krokiem wszedł do środka i nie zwalniając kroku ściągnął melonik i wystawił rękę oczekując na uściśnięcie ręki dyrektora. Przez cały ten czas z pewnym i życzliwym uśmiechem na twarzy.
- Nazywam się Coble. Lucjusz Coble. Jestem doktorem medycyny. Bardzo przepraszam, że zabieram Pana cenny czas. Jednakże przychodzę z propozycją, która mam nadzieje zainteresuje Pana oraz Pański znakomity szpital. gdy skończył to zdanie, splótł dłonie rozejrzał się po gabinecie, zawieszając wzrok trochę dłużej przy opracowaniach medycznych. Następnie uśmiech zniknął z jego twarzy i dodał: Martwię się tym , iż większość szpitali naszego znakomitego Imperium Brytyjskiego, większą wagę nad potrzebą chorych przekłada finanse, czego wynikiem jest nieprzyjmowanie pacjentów , którzy nie mają pieniędzy na leczenie. Lub też z innych powodów nie otrzymują pomocy, która jest naszym obowiązkiem wobec potrzebujących. Causam honoris dla mnie jest ,ten stan rzeczy zmienić. Dlatego chciałem zaoferować moją pomoc szlachetnemu Panu w tej kwestii. Chciałbym zając się osobami, które nie są przyjmowane do tego szpitala. Jedyne czego oczekuje w zamian jest wolny gabinet. -Lucjusz uśmiechnął się lekko i patrząc prosto w oczy dyrektorowi czekał na jego reakcję.
Powrót do góry Go down
Grabarz
Główny Mistrz Gry
avatar

Profesja : Medyk (grabarz)
Wiek postaci : 45 lat

PisanieTemat: Re: Szpital św. Tomasza   Wto 09 Mar 2010, 00:31

Dyrektor uniósł się z krzesła aby pochwycić wyciągniętą dłoń Lucjusza we własną. Miał zaskakująco silny, niemalże bolesny uścisk, który niespecjalnie kojarzył z delikatnością typową dla chirurga...pozory jednak mogą mylić, czyż nie?
-Przyjemność poznać.-Rzekł skłaniając grzecznie głowę.-Moje nazwisko to to Blackskye, Wilbur Blackskye...raczy pan usiąść?
Wymawiając ostatnie słowa Pan Blackskye wskazał na stojące przed jego biurkiem krzesło będące zresztą identycznym z tym, na którym przed chwilą siedział. Sam również spoczął splatając dłonie w koszyk, na którym wsparł brodę. Przez chwilkę przyglądał się Lucjuszowi swymi spokojnymi, brązowymi oczyma jakby chcąc ocenić, na ile jego słowa są prawdziwe.
-Mam nadzieję, że nie zachowam się niegrzecznie jeśli poproszę o jakiś dokument pozwalający na weryfikację Pana słów?-Zaczął po krótkiej przerwie.- Musi być Pan wszak świadom, iż po Londynie tuła się wielu szarlatanów chcących wmówić władzom szpitali, iż są lekarzami.
Brwi dyrektora szpitala uniosły się delikatnie w wyrazie uprzejmego oczekiwania. Człowiek ten okazał się jak widać całkiem ostrożną i nieufną osobą...cóż, chyba ciężko go o to winić, czyż nie?
Powrót do góry Go down
Lucjusz

avatar


PisanieTemat: Re: Szpital św. Tomasza   Wto 09 Mar 2010, 00:45

Lucjusz uśmiechnął się ze zrozumieniem do dyrektora oczywiście, że rozumiem. W końcu to dla dobra pacjentów. Serce się raduje widząc osobę o nich dbającą - Anioł skłonił się lekko po czym usiadł i podał Blackskye`owi zarówno licencje zdobytą po studiach medycznych, jak i papier ukończenia szkolenia chirurgicznego w Manchesterze. zauważyłem, że nie jest Pan w tym odosobniony, gdyż Pana podwładni równie gorliwie wykonują swoje obowiązki , co dobrze świadczy o tym szpitalu - Lucjusz faktycznie tak uważał , będąc pewnym, że jeszcze długo będzie pamiętać siostrę z korytarza. Po tych słowach podał papiery o które prosił dyrektor.
Powrót do góry Go down
Grabarz
Główny Mistrz Gry
avatar

Profesja : Medyk (grabarz)
Wiek postaci : 45 lat

PisanieTemat: Re: Szpital św. Tomasza   Wto 09 Mar 2010, 20:37

Pan Blackskye ujął dokumenty w palce i począł je powoli studiować dokładnie czytając wyrażoną ozdobnymi literami treść. Jego brązowe oczy poruszały się rytmicznie z lewej na prawą łaskocząc spojrzeniem linijki tekstu i analizując je pod kontem autentyczności. Koniec końców mężczyzna odłożył papiery Lucjusza na blat, po czym przysunął je ku właścicielowi.
-Mr Coble, nie ulega żadnej wątpliwości, iż Pańskie dokumenty są jak najbardziej autentyczne.-Zaczął Wilbur tonem pochwały.-Pragnę przeprosić za moje wątpliwości. Musze niestety zaznaczyć, iż Pana obecna oferta jest, jak na warunki tej placówki nie do przyjęcia.
Dyrektor odchylił się do tyłu poprawiając poły swej marynarki, w jego oczach panował spokój i rozsądek.
-Widzi Pan, znajdujemy się w szpitalu państwowym, gdzie wszelkie usługi nie będące koniecznymi do uratowania życia pacjenta lub uchronienia go przed stałym uszczerbkiem są płatne. Operowanie ofiary wypadku lub napadu, która znajduje się na skraju śmierci jest więc darmowe, natomiast zwykła konsultacja lekarska wymaga uiszczenia odpowiedniej opłaty. W świetle tych przepisów nie mogę przyłożyć ręki do wprowadzenia w życie Pańskich szlachetnych zamiarów. Mogłoby to bowiem oznaczać odebranie pracy zwyczajnym lekarzom pracującym w mojej placówce, a do tego stanowczo nie mogę dopuścić.-Zaczął z wyraźną niechęcią, jakby sam nie rozumiał celowości przepisów, których musi się trzymać.-Mogę za to zatrudnić Pana na zwykłych warunkach...wtedy i tylko wtedy będę w stanie odstąpić Panu jakiś gabinet. Co Pan na to, Mr Coble?
Skończywszy Blackskye zamarł z rękoma złożonymi na gładkim blacie biurka. Było po nim widać, iż sam chętnie leczyłby pacjentów za darmo, jednak najpewniej utracił już dawny optymizm i zapał do naprawiania świata.
Powrót do góry Go down
Lucjusz

avatar


PisanieTemat: Re: Szpital św. Tomasza   Sro 10 Mar 2010, 01:13

Lucjusz ze smutkiem skinął głową. Tego mógł się spodziewać, w końcu to nie pierwszy raz. Ale nie zamierzał się łatwo poddawać , przynajmniej do momentu, aż będzie pewny że zrobił wszystko co było w jego mocy. Doskonale rozumiem Pana podejście, lecz proszę mi wyjaśnić, co się dzieje z osobami, którym nie mają bezpośredniego zagrożenia śmiercią, a które nie mają pieniędzy na leczenie? Czy nie zasługują na pomoc? Co by Pan powiedział, gdybym zaproponował leczenie tych osób w tym szpitalu, w moim gabinecie za pieniądze...z mojego wynagrodzenia? Lucjusz spojrzał na jedną, ze ścian. Zaduch. Strasznie duszno w tym szpitalu. Ciężko oddychać. A te ściany? przecież były białe? Spojrzał na złotą tabliczkę w gablotce:,, Manchester Public Hospital".
-Panie Doktorze, mój syn ma od dwóch dni bardzo wysoką gorączkę. Nie mamy pieniędzy, ale tak bardzo się o niego boję. Proszę nam pomóc!- powiedziała błagalnym tonem pulchna kobieta, trzymająca za rękę 10 letniego rudego chłopca, który ledwo stał o własnych siłach. Ubrany w pośpiechu- z jedną szelką swobodnie zwisająca, z źle zasznurowanymi, dziurawymi butami.
-Bardzo mi przykro, ale szpital nie jest instytucją charytatywną. Mamy zawiązane ręce, Pani synowi nic nie będzie. Zalecam gorącą herbatę oraz okłady na czoło* powiedział dyrektor. Wysoki chudzielec, pozbawiony włosów, za to z bardzo bujnymi wąsami oraz okrągłymi małymi okularami na haczykowatym nosie- Brain McCenell. Duszno. Kręci się w głowie. Przy biurku wielkie drzewo, obok nagrobek. Drugi, Trzeci. Pogrzeb. Pulchna kobieta ubrana na czarno stoi nad małym grobem. Na tyle małym, że nie zmieściłby się do niego dorosły człowiek. Lucjusz otworzył oczy. Był spocony i miał nierówny oddech. Wyjął z kieszeni chusteczkę i wydarł nią czoło. Spojrzał się na dyrektora czekając na jego odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Grabarz
Główny Mistrz Gry
avatar

Profesja : Medyk (grabarz)
Wiek postaci : 45 lat

PisanieTemat: Re: Szpital św. Tomasza   Sro 10 Mar 2010, 21:24

Blackskye ponownie odchylił się na krześle chwytając poły swej marynarki. Trwał tak przed kilka długich minut z przymkniętymi oczyma, zupełnie jakby nagle zmógł go głęboki sen...tylko oddech sugerował, iż mężczyzna wciąż czuwa najpewniej rozważając argumenty za i przeciw. Koniec końców powieki dyrektora uniosły się w górę a on sam pochylił do przodu wspierając ręce na blacie biurka.
-Mr Coble, ten plan ma pewne szanse powodzenia.-Zaczął ostrożnie uważnie przyglądając się rozmówcy.-Może Pan, przy odrobinie sprytu, samemu opłacać leczenie pańskich pacjentów. Istnieje oczywiście szansa, iż ktoś się domyśli...w takim wypadku musiałby Pan wziąć na siebie całą odpowiedzialność. Najtrudniej będzie wyjaśnić powód, dla którego wszyscy biedniejsi chorzy są kierowani bezpośrednio do Pana...może ma Pan jakieś propozycje pozwalające rozwiązać ten dylemat?
Wyraz twarzy pana Blackskye pozostawał nieodgadniony, nawet oczy pozostawały tak samo spokojne, jak w momencie, gdy Lucjusz pierwszy raz go ujrzał. Wiszący na ścianie po lewej zegar tykał rytmicznie...poza tym w gabinecie zapanowała całkowita cisza.
Powrót do góry Go down
Lucjusz

avatar


PisanieTemat: Re: Szpital św. Tomasza   Pią 12 Mar 2010, 00:09

Lucjusz po słowach dyrektora rozpromienił się, podszedł bliżej i nie zważając na to, że nie wypada- uścisnął energicznie rękę, po czym odsunął się nieznacznie. Wiedziałem, że jest Pan człowiekiem o dobrym sercu Powiedział Coble z powagą po czym skłonił się lekko, żeby okazać swój szacunek. Gdy się wyprostował dodał uprzednio drapiąc się po paro dniowym zaroście. Myślę, że to nie będzie takie trudne...Wystarczy znaleść jakąś chorobę zakaźną, której lekarze nie będą chcieli leczyć, radzi że znalazł się naiwniak, który się nimi wszystkimi zajmie...Być może ułatwiło by to wszystko gdybym został lekarzem pierwszego kontaktu. Miałbym wtedy jako pierwszy dostęp do większości pacjentów. Powiedział na głos, choć wydawało się jakby mówił sam do siebie.
Powrót do góry Go down
Grabarz
Główny Mistrz Gry
avatar

Profesja : Medyk (grabarz)
Wiek postaci : 45 lat

PisanieTemat: Re: Szpital św. Tomasza   Sob 13 Mar 2010, 17:53

Dyrektor przyjął wylewnie okazywaną radość z właściwym sobie spokojem.
-Wie Pan...nasi lekarze nie są idiotami...-Zaczął powoli.-A dziwne by było, gdyby ludzie posiadający różne objawy mieli rzekomo cierpieć na tą samą dolegliwość. Poza tym wymagałoby to sporej konspiracji polegającej na informowaniu chorych na temat Pańskiej oferty.
Blackskye milczał przez dłuższą chwilę obracając w palcach wydobytą z kieszeni marynarki fajkę z jasnego, gładkiego drewna. Cieniutkie brwi zbiegły się przy głębokiej bruździe powstałej w skutek zamyślenia a w oczach widać było cień frustracji.
-Myślę, że najlepiej będzie, jeśli zastanowimy się oboje nad najlepszym rozwiązaniem, a później skonsultowali nasze osiągnięcia i wspólnie podjęli decyzję...co Pan na to, Mr Coble?
Skończywszy mówić mężczyzna zamilkł wyraźnie oczekując odpowiedzi Lucjusza.
Powrót do góry Go down
Lucjusz

avatar


PisanieTemat: Re: Szpital św. Tomasza   Pon 15 Mar 2010, 23:32

Dobrze, niech i tak będzie. W takim razie może mnie Pan spodziewać pod koniec następnego tygodnia. Dziękuję za wyrozumiałość oraz wspaniałomyślność! Anioł podszedł jeszcze do dyrektora i uścisnął mu dłoń. Wychodząc powiedział jeszcze do widzenia i wyszedł pewnym krokiem. Idąc przez korytarz podgwizdywał wesoło Dobrze poszło...niespodziewanie dobrze idąc uśmiechał się do każdej napotykanej osoby. Gdy był już przy samym wyjściu, podszedł do tablicy ogłoszeń i zdarł kartkę, która wcześniej powiesił. Dalej podgwizdując wyszedł ze szpitala. no to teraz czas na ryby... zt
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Szpital św. Tomasza   

Powrót do góry Go down
 
Szpital św. Tomasza
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Victorian London RPG :: Prawy brzeg Tamizy :: Lambeth-
Skocz do: