Victorian London RPG
IndeksFAQSzukajGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 "Ye Olde Cheshire Cheese Inn"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Donatien
Admin
avatar

Profesja : Arystokrata
Wiek postaci : Nieznany (ciało: 21 lat)

PisanieTemat: Re: "Ye Olde Cheshire Cheese Inn"   Czw 03 Cze 2010, 16:01

Zielone, bystre oczy, które były z całą pewnością najatrakcyjniejszym elementem dość pospolitej twarzy młodzieńca skupiły się na postaci nieznajomej damy. Rumieńce zakłopotania kontrastujące z jego jasnymi włosami powoli znikały, chociaż blondyn zdawał się być wciąż zakłopotany. Nieoczekiwany komplement z ust niewiasty bynajmniej nie poprawiał całej sytuacji, a nieznajomy mężczyzna, który to wpadł na młodego człowieka mimo, iż przeprosił zdawał się ostatecznie pogrążyć jego osobę.
Pomimo zachowania godnego nieśmiałej niewiasty osobnik ten nie zapominał o dobrym wychowaniu i manierom właściwym dżentelmenom. Ze szklanką w dłoni, trzymaną niczym najcenniejszy skarb, blondyn pochylił się w lekkim, uprzejmym ukłonie.
- Anthony Collins.
Uśmiechnął się, najwyraźniej usilnie starając się wyglądać pewnie. Panował nad sytuacją, a całe to zdarzenie nie było wcale wynikiem jego niezgrabności. Ależ skąd.
- Niezwykle miło mi Panienkę poznać. I nie... nie zamierzam już więcej rzucać szklankami. - Zaśmiał się głośno, przesadnie wesoło, co brzmiało dość sztucznie i raczej nerwowo. - Nie mam pojęcia jak to się stało, że owo naczynie powędrowało aż tutaj. Chyba, że założymy, iż nic nie dzieje się przez przypadek...
Dwóch towarzyszy młodzieńca, z których jeden miał równie złociste, lecz na skroniach niemalże białe, włosy z ciekawością spoglądało za Anthonym, który w pogoni za szklanką dotarł do stóp młodej niewiasty. Nie wołali go jednak ani też najwyraźniej nie mieli zamiaru przeszkadzać młodym w konwersacji, uśmiechając się jedynie z pełnym rozbawienia zrozumieniem.

__________________

"I zło chce nas jedynie uszczęśliwić."
- Stanisław Jerzy Lec
Powrót do góry Go down
http://victorianlondon.forumpolish.com
Nicolas de Robespierre

avatar

Profesja : Artysta
Wiek postaci : 22

PisanieTemat: Re: "Ye Olde Cheshire Cheese Inn"   Czw 10 Cze 2010, 00:32

Zamkną Biblię. Chowając ją do wewnętrznej kieszeni płaszcza, rozejrzał się dookoła siebie. Zewsząd dochodził gwar. Ludzie rozmawiali ze sobą, niekiedy wręcz przekrzykując się wzajemnie i pijąc trunki różnego rodzaju. Widząc jak jeden osiłków niedaleko niego żłopał piwo, a jego kompani coś entuzjastycznie mówili do tego mężczyzny, doszedł do wniosku, że chętnie by się napił. Dlatego też wstał i poszedł w stronę szynkwasu, a po drodze bawiąc się różańcem, zastanawiał się co zrobić z tymi fantami, które zdobył. Znowu przeszedł przez całą salę, zgrabnie wymijając powiększający się z godziny na godzinę motłoch. Gdy w końcu dopchnął się do lady, to kładąc na nią parę monet, rzucił krótko w stronę barmana - piwa! Mospanie. - Lecz chwilę wcześniej włosy rozpuścił tak, aby zasłaniały cześć jego twarzy.
Powrót do góry Go down
Edgar
Namiestnik Custodii
avatar

Profesja : Finansista
Wiek postaci : 34 lata

PisanieTemat: Re: "Ye Olde Cheshire Cheese Inn"   Wto 29 Cze 2010, 22:17

Nawet najbardziej zapracowany i pogrążonych w swych sprawach człowiek potrzebuje kilku chwil spokoju, zażywanego na swój ulubiony sposób. Co prawda Edgar znał wiele ciekawszych i bardziej relaksujących rozwiązań niż wizyta w starej karczmie, lecz tego dnia najwyraźniej łaknął ludzkiego towarzystwa i hałasu. Obecnie podnosił się po kolejnym ataku choroby, który przeleżał samotnie w domu na wpół przytomny - głównie z powodu narkotyków niż bólu.
Przekraczając próg pomieszczenia zauważył kilka spojrzeń skierowanych w jego stronę. Były naturalnym ludzkim odruchem, sam nierzadko siedząc w jakimś pubie lubił obserwować wejście i nowo przybyłe istoty. Co prawda wynikało to po części z jego sposobu życia oraz obowiązków, lecz i zwykłym ludziom potrafił przyglądać się z ciekawością o ile reprezentowali sobą coś godnego uwagi.
Ubrany w tradycyjne, bordowe chang pao zdobione złotą nicią na brzegach rękawów oraz kołnierzyka przedzierał się spokojnie przez ludzką ciżbę. Przystanął w miejscu, gdy jego "szósty zmysł" poinformował go o obecności nadnaturalnej istoty. Silna, nieprzyjemna aura Negatywnego Astrala niemalże krzyczała do Edgara, gdy ten powoli zwrócił spojrzenie ciemnych oczu w stronę jasnowłosego osobnika. Wyglądał on dość zamożnie i z pewnością był bardziej niebezpieczny niż wskazywałby na to jego niepozorny wygląd. Tutaj jednak, w tłocznej izbie Namiestnik Custodii nie był w stanie nic zrobić, więc ruszył dalej dokładnie zapamiętując twarz Nicholasa. Niepokoiła go obecność tego stworzenia i jednocześnie irytował fakt, iż w tej sprawie aktualnie miał związane ręce.
Nogi zawiodły go do kolejnej izby, w której, o zgrozo, mężczyzna wyczuł kolejną istotę nadnaturalną. Nie budziła ona jednak takich obaw jak demon na dole chociaż mogła być równie niebezpieczna z racji swych rasowych umiejętności. Zaprawdę ciekawym miejscem była owa karczma. Coś mówiło Edgarowi, że będzie zaglądał tu częściej. Tak jak i wcześniej Nicholasowi tak teraz przyjrzał się kobiecie. I zapisał w pamięci jej obraz.
Wreszcie zatrzymał się przy ladzie by zamówić kufel piwa. Gdy otrzymał trunek spojrzał na osobnika po swej prawicy, który dostał podobne zamówienie. Dostrzegł różaniec w jego dłoni i uśmiechnął się subtelnie, całkiem sympatycznie. Pierwszy raz spotykał się z modlitwą przy kuflu piwa.
Powrót do góry Go down
Shannon Scott

avatar


PisanieTemat: Re: "Ye Olde Cheshire Cheese Inn"   Sro 30 Cze 2010, 20:39

Obowiązki narzucone jej jako towarzyszce wysoko postawionych w społeczeństwie panów, narzucały Shannon milczenie, co czyniła z niewłaściwą sobie cierpliwością. Spokojnie oraz oszczędnymi ruchami uprzejmie wędrowała spojrzeniem pomiędzy dwójką jasnowłosych dżentelmenów, dzieląc umiejętnie swą uwagę na ich słowa. Owszem, stawała na wysokości zadania jakim było powściągliwie ciche i głupawe zachowanie londyńskiej damy. Stawała, lecz z trudem zwalczając przemożne pragnienie wykonania skoku na sam dół w okamgnieniu. Zachowanie kobiet lżejszych nieco obyczajów nie było przynajmniej skute kajdanami etykiety, wychowania, czy czegokolwiek, co wzbudzało w pannie Scott odrobinę rozdrażnienia.
Mając jednak wciąż jakieś perspektywy dotyczące wizyty w Ye Olde i próbując podtrzymać rozmowę na poziome interesującej, dwudziestokilkuletnia kobieta nagrodziła odpowiedź Donatiena uśmiechem podkreślonych karminem warg i przygotowała naprędce własną.
- Żyjemy przecież na Wyspach, Donatienie. Próbując znaleźć miłośnika francuskiej riwiery podobnego mnie mogłabym przebyć Anglię wzdłuż i wszerz, tylko by przekonać się o braku sensu tego przedsięwzięcia. - Cóż, osławiona... niechęć żywiona przez Brytyjczyków do 'sąsiadów' z drugiego brzegu kanału nie potrzebowała wyjaśniającego komentarza, prawda? Niechęć natomiast Shannon do wyjazdu z ojczystego Londynu owszem, z czym jasnowłosa także niewiasta pospieszyła, by zdążyć nim Donatien zebrał się do odejścia.
- Dziękuję serdecznie za radę i zapewniam: z pewnością z niej skorzystam wizytując Niderlandy. - Grzeczna, choć krótka odpowiedź udzielona została ze zdawkowością spowodowaną przeświadczeniem młodej 'medyczki' o tym, iż nie miała ona nigdy dojść do skutku. Mając już za sobą jedną jedyną, krótkotrwałą wizytę we wspomnianym przez mężczyznę królestwie, nie widziała w tamtych rejonach nic gwarantującego im kolejną okazję do ugoszczenia Scottówny w swych granicach.
Gdy nadeszła pora na Donatiena, kobieta wstała by go pożegnać z pewnym ociąganiem. Spędzanie czasu w jego towarzystwie było przecież lepsze niż wykonywanie tej samej czynności w osamotnieniu. Podając więc dłoń mężczyźnie, Shannon dygnęła grzecznie.
- Nie ukrywam, iż także mam nadzieję na następne nasze spotkanie. - Zająwszy z powrotem swe miejsce u boku drugiego, wciąż obecnego pana, Shannon znów schwyciła w kleszcze dwóch długich palców bladej dłoni nóżkę wysokiego kieliszka. - Tak samo, jak na to, iż pan rzeczywiście stanie na wysokości zadania. - Tu pozwoliła sobie na chwilę cichego śmiechu wraz z nieco bardziej wnikliwym spojrzeniem skierowanym ku Nicholasowi. Doprawdy, zachowywał się z nietypową, jakby znajomą swobodą. Ona jednak, oczarowana jego znacznie bardziej przystępnym sposobem prowadzenia rozmowy, podarowała sobie analizę jego tożsamości.
- Skrywałam nadzieję na zabawę rozpoczętą nieco wcześniej. Wieczory, niestety, miewam zajęte pracą. - Podejrzewając jego o podobną naturę zajęć zawodowych, nie mogła pochwalić się brakiem ograniczeń czasowych po zachodzie słońca. By jednak odegnać skojarzenia, które mogły zrodzić się w jasnowłosej głowie, w następnej wypowiedzi zawierając niejaką podpowiedź co do swego 'zatrudnienia'.
- Nie ukrywam, dużą przyjemność znajduję we wszelkich rozstaniach i powrotach z kochaną Anglią. Podróże moje jednak miewają podłoże zawodowe, wyjeżdżam w pogoni za wszelkimi utensyliami i ingrediencjami... - Cóż, teraz przynajmniej dała Nicholasowi podstawy do uważania jej za kobietę wykształconą. Jaką faktycznie była, co nie przeszkadzało przecież w nie do końca legalnym stosowanym przez nią sposobie zdobywania zarobków. Czego jednak pan Nicholas nie musiał wiedzieć, czyż nie?
Powrót do góry Go down
Nicolas de Robespierre

avatar

Profesja : Artysta
Wiek postaci : 22

PisanieTemat: Re: "Ye Olde Cheshire Cheese Inn"   Sro 30 Cze 2010, 23:59

Barman słysząc jak mężczyźni zamówili prawie, że jednocześnie trunek ruszył w ich stronę z dwoma kuflami, którymi trzasną w szynkwas, także trochę złocistego piwa się wylało. Następnie wziął monety, które Nicolas położył w ramach zapłaty i dokładnie je obejrzał, jak gdyby mając wątpliwości czy, aby przypadkiem nie były fałszywe. Jego obawy w jakimś stopniu były uzasadnione gdyż obecnie zważywszy na pogodę, jak panowała na zewnątrz Nicolas najlepiej nie wyglądał, co rzutowało na jego obraz. - Jakiś problem? - zapytał młodzieniec stanowczo, ale zarazem uprzejmie, spoglądając na barmana, który na krótką chwilę oderwał się od oglądania monet i spojrzał na chłopaka. Zdziwił się gdyż nieczęsto widział kogoś z różańcem, który teraz powędrował do wewnętrznej kieszeni płaszcza Nicolasa. - Nie, Nie ma żadnego problemu. - odpowiedział nie pewnie, gdyż przelotnie spojrzał na twarz młodzieńca i co wprawiło go w konsternacje, gdyż nie wiedział co o tej sytuacji myśleć. Zamrugał głupio oczami, jak gdyby myśląc, że kolor oczu Nicolasa to jakaś iluzja albo zmęczenie pracą. Ktoś znowu krzyknął o piwo, wiec mężczyzna z ulgą ruszył w stronę nowego klienta, wkładając pieniądze do sakwy, którą nosił przy pasie. Co nie rzecz jasna nie umknęło uwadze młodzieńca, który odprowadził wzrokiem barmana, badając jego ruchy i zachowanie. Podczas tej swoistej analizy, mimowolnie zauważył lekki uśmiech mężczyzny stojącego obok. Odwzajemnił gest, wykrzywiając nieznacznie usta, przym czym sięgnął po swoje piwo i upijając z niego głęboki łyk, zaczął szybko analizować zachowanie obcego przybysza. W każdym razie w swojej ocenie postanowił poczekać, aż się ów mężczyzna odezwie, jeśli w ogóle miał zamiar, to zrobić. Nicolas nie był pewien co on widział, a nie chciał zawracać na siebie zbyt dużej uwagi, szczególnie, że klientela tejże knajpy nie cieszyła się najlepszą opinią w mieście.
Powrót do góry Go down
Edgar
Namiestnik Custodii
avatar

Profesja : Finansista
Wiek postaci : 34 lata

PisanieTemat: Re: "Ye Olde Cheshire Cheese Inn"   Wto 13 Lip 2010, 22:12

Szczupłe, blade dłonie spoczęły na zimnym, grubym szkle naczynia zbierając zeń wilgoć. Właściwie Edgar nie był przekonany co do słuszności swej decyzji w sprawie trunku. W obecnym stanie najlepszym napojem dla jego organizmu byłaby zapewne woda, lecz któż chodzi do karczmy by napić się czegoś takiego?
Namiestnik Custodii nie był nigdy duszą towarzystwa i raczej też rzadko kiedy zagadywał nieznajomych w pubach czy kawiarniach. Pogrążony w swych myślach, całkowicie pochłonięty bieżącymi problemami, których praktycznie nigdy nie ubywało, nie miał czasu nawet zainteresować się otoczeniem. Obecnie jednak, jak zostało już powiedziane, łaknął rozmów i towarzystwa, które mogłoby sprowadzić jego myśli na inne tory, wnieść coś nowego i innego w jego życie. Przynajmniej na tą godzinę czy dwie. Z charakterystycznym sobie uśmiechem zawieszonym pod spojrzeniem bystrych, ciemnych oczu Edgar obserwował młodzieńca nie bacząc na fakt, iż mogłoby zostać to dziwnie odebrane. Potarł chłodną dłonią podbródek nim wreszcie zdecydował się odezwać.
- Wołasz Boga, On często schodzi po kryjomu. I puka do drzwi twoich, aleś rzadko w domu.
Ciepły,lekki ton jego głosu sugerował przyjazne nastawienie i postawę pozbawioną agresji. Cytując słowa dawno czytanego dzieła mężczyzna zdawał się przemawiać do Nicolasa, chociaż wzrok jego błądził gdzieś po niezbyt czystym blacie by zatrzymać się na pełnym kuflu. Łyk złocistego trunku zwilżył gardło Edgara przyjemną, zimną falą goryczki. Oblizał usta coby pozbyć się ewentualnego śladu piany z górnej wargi.
Powrót do góry Go down
Nicholas
Przywódca grupy Corvus
avatar

Profesja : Finansista

PisanieTemat: Re: "Ye Olde Cheshire Cheese Inn"   Sro 21 Lip 2010, 15:48


Z reguły wyznawał zasadę, że im mniej ktos wie tym lepiej, oczywiście jeśli chodziło o niego, bo on lubił wiedzieć sporo i wszystko sobie skrzętnie archiwizować w umyśle.
- Kochaną Anglią? No tak, tak, kochaną – Wpierw zapytał a później szybko się zmitygował. Dla niego kraj jak kraj, pewnie taki jak i inne, może bardziej sztywny, może nie, ale każde miejsce było dobre do zycia. Prawie. Trzeba się było tylko umiec ustawić.
- A nie lepiej komus to zlecić? Oczywiście – rozłozyl lekko ręce – pewniej samemu zrobić co nalezało, nie zawsze mozna na wszystkich polegać – a raczej na niewielu to tylko mając przeciw nim dobre argumenty. Albo wspólne interesy ale haka jednak wypadało mieć ‘w razie co’.
- Chociaż, skoro pani lubi podróżować to pewnie przyjemne z pożytecznym. Mnie długie podróże nużą. Gdyby ktoś tak wymyślił jakis inny sposób podróżowania... Życie stałoby się prostsze ale nie ma lekko.
Jak dla niego maska etykiety i sztywnego stylu dobra była na oficjalnych spotkaniach a nie przy rozmowie w karczmie. Tak samo nie uważał że kobieta zachowująca się swobodniej od razu musiała być tą lekkich obyczajów. Tak samo nie zakładał od razu że każda osoba z która rozmawiał musiała być lekko mówiąc, głupia. Ile to razy sprawdzała się strategia by nie dawać po sobie poznać tego co się wiedziało?
- Czyli... Jest pani medykiem? – pozgadywać można było, niekoniecznie musiano się z nim dzielić swoimi zawodami – Jeśli tak to chyba nie narzeka pani na brak pracy. W ostatnich czasach coś dużo się tych chorób rozprzestrzenia – westchnął ale niespecjalnie przejęty. Chociaż dama wspomniała o zajetych wieczorach, także praca medyka na pełny etat odpadała. Raczej. On tez raczej dzialał wieczorami, ale tylko w swojej branży. Bo musiał doglądać też osobiście swoich przybytków. Może dlatego że zajmował sie nimi dokładnie i sprawdzał rozne rzeczy, trzymaly poziom.
- Byc może – spojrzał po otoczeniu – życzenie sie spelni. Coraz gwarniej sie robi, kto wie czy niedługo jednak ktoś nie postanowi zacząć jakiej zabawy. Ludziom po pracy tez należy się rozrywka, niewątpliwie. I widzi pani, powinny byc miejsca zapewniające ja niezależnie od czasu, skoro pewno wiele osób pracuje jak pani. Na co oni moga liczyć z rana bądź za dnia? Na niewiele.
Zapewne jeszcze spędziłby tu sobie troche czasu, ale jakos uleciało mu z głowy, że przecież musiał na wieczór załatwic pewną ważną sprawę, dlatego pożegnał sie grzecznie z nowo poznaną pania, życząc jej przyjemnego pobytu w tym przybytku, po czym ubrawszy sie, zniknął w cieniach przejść.
[zt]
Powrót do góry Go down
Nicolas de Robespierre

avatar

Profesja : Artysta
Wiek postaci : 22

PisanieTemat: Re: "Ye Olde Cheshire Cheese Inn"   Sro 27 Paź 2010, 15:12

Nicolas nieznacznie zmarszczył brwi słysząc, jak stojący tuż obok niego człowiek, jednak się odezwał. Do tego nawiązał do Biblii, czyżby zauważył, jak chowałem księgę? albo hymmm, to czysty zbieg okoliczności? owe myśli przemknęły mu szybko przez głowę, teraz powodując u niego konsternacje. Powoli upił kolejny łyk piwa, dając sobie chwile czasu na zastanowienie się, czy chce nawiązać z nim dłuższą konwersacje? Obrócił się tyłem do szynkwasu, odstawiając prawie, że pusty kufel piwa. Otarł rękawem usta, wciąż bijąc się myślami. Spojrzał gdzieś w głąb sali, przypatrując się przez chwile, podchmielonej klienteli. Aż w końcu powiedział cicho, tak aby nieznajomy mógł go usłyszeć. I tylko on mógł to zrobić... - Drzwi mego domu, na oścież zawsze otwarte dla Pana będą, mój dom jego domem jest. Ma dusza raduje się wielce, gdy Pan w me progi skromne wita, bom pokornym i bogobojnym sługą Pana jest. Jego Młotem na czarownice. - zacytował fragment sztuki, nawiązującej do tekstów inkwizytorskich Malleus Maleficarum, traktujących o magii, czarownicach i siłach mroku, z końca XV wieku. Ciekawość wzięła górę nad rozsądkiem.
Powrót do góry Go down
Grabarz
Główny Mistrz Gry
avatar

Profesja : Medyk (grabarz)
Wiek postaci : 45 lat

PisanieTemat: Re: "Ye Olde Cheshire Cheese Inn"   Pon 15 Lis 2010, 12:49

Drzwi gospody skrzypnęły cicho witając kolejnego przybysza spragnionego ciepła dusznej izby i łyku ulubionego trunku. Ach, a któż to zacną "Olde Cheshire" raczył odwiedzić tym razem? Ano nikt inny jak Grabarz we własnej kościstej osobie. Część bywalców zapewne znała odzianego na czarno jegomościa z plotek lub widzenia. Był on wszak osobą w okolicy znaną i darzoną osobliwą mieszaniną pogardy, zaciekawienia i obawy.
-"London bridge is falling down..."-Mruczał przedsiębiorca pogrzebowy kiwając się do rytmu, a czasami nawet przytupując.
Miał nieprzyjemny, zgrzytliwy głos i nawet radość, z jaką nucił znaną dziecinną piosenkę nie była w stanie tego zamaskować. Mimo to mężczyzna nie wydawał się specjalnie przejmować gustami muzycznymi otaczających go ludzi i nieustannie podśpiewując skierował się w stronę szynku.
Sposób w jaki Grabarz chodził był dokładnie taki sam jak cała reszta jego osoby-osobliwy i nieco absurdalny. Obserwatorom mogło się wydawać, że jego smukłe, patykowate kończyny wyposażone są w kilka par dodatkowych stawów, które gną się z lekka przy każdym kroku. Innymi słowy, chód medyka wydawał się chaotyczny i niestabilny niczym niedbale sklecona wieża z zapałek.
-To co zwykle.-Mruknął z konspiracyjnym uśmiechem Harper oparłszy kościste palce o blat szynkwasu.
Barman skrzywił się nieco, jakby widok nowego gościa nie cieszył go specjalnie, po czym skinął powoli głową by już po chwili zająć się realizacją zamówienia.
-Pańska szkocka.-Mruknął szynkarz kładąc wypełnioną mniej więcej do połowy szklaneczkę przed Grabarzem.
-Dziękuję, Mój Drogi.-Odparł ten z upiornie wręcz szerokim uśmiechem.
Otrzymawszy swój trunek Raven zapatrzył się w jego złocistą powierzchnię z fascynacją właściwą raczej dzieciom niż dorosłym.
Powrót do góry Go down
Edgar
Namiestnik Custodii
avatar

Profesja : Finansista
Wiek postaci : 34 lata

PisanieTemat: Re: "Ye Olde Cheshire Cheese Inn"   Sro 17 Lis 2010, 01:30

Łagodnemu uśmiechowi na twarzy przeczyło spojrzenie wąskich szparek oczu, kształtem przypominających chytre lisie ślepia. Ich czerń nie była ani chłodna ani też ciepła, była po prostu czernią, kolorem tęczówek. Owa subtelna zmiana wyrazu twarzy najprawdopodobniej była efektem słów ciemnowłosego młodzieńca, na którym znów skupiła się uwaga Edgara. Zaintrygowany i, tak jak i owy osobnik, uległy wobec ciekawości, nie czuł potrzeby krycia się ze swym zainteresowaniem. Bo i któż posługiwał się pozorną obojętnością, gdy nadarzała się okazja do ciekawej rozmowy? On również pozostał dyskretny, słowa swe wypowiadając na tyle głośno by tylko były zdolne przedrzeć się przez ogólny szum panujący w tym miejscu i ostatkiem sił dotrzeć do uszu Nicolasa.
- Wielce to chwalebne i szlachetne. Pełen jestem podziwu dla odważnego serca i niezłomnego charakteru Sługi Bożego.
Skłonił nieznacznie głowę, wciąż z tym samym wyrazem twarzy. Słowa, które usłyszał najwyraźniej nie były dlań nowością, zaś tematyka z pewnością bardziej znana niż mógłby to podejrzewać młodzieniec. Chętnie odpowiedziałby kolejnym cytatem, gdyby nie fakt, iż zaczynało to zakrawać na poszeptywanie spiskowców czy członków jakiejś podejrzanej sekty rzucających sobie tajemne hasła w formie wyuczonych formułek.
- Zwłaszcza, iż czasy te pełne zwątpienia w to co boskie i pozbawione strachu przed tym co diabelskie.
Podrapał się po czubku nosa i zlustrował raz jeszcze spojrzeniem Nicolasa. Nie wyglądał na księdza egzorcystę, ale też wcale nie musiał.
Kątem oka wychwycił osobliwą i bardzo charakterystyczną postać grabarza, którego z widzenia oraz plotek kojarzył. Namiestnik Custodii najwyraźniej trafił na dobry dzień pod względem oryginalności klienteli karczmy.
Powrót do góry Go down
Nicolas de Robespierre

avatar

Profesja : Artysta
Wiek postaci : 22

PisanieTemat: Re: "Ye Olde Cheshire Cheese Inn"   Czw 18 Lis 2010, 02:24

Przez krótką chwile zastanawiało go czy ów osobliwy mężczyzna usłyszał jego zaimprowizowaną deklamacje, ponieważ nabrał wątpliwości, czy aby na pewno wcześniej zwrócił się akurat do niego. Jest tutaj wielu gości, więc każdy z nich mógł być jego potencjalnym rozmówcą. A on przypadkowo usłyszał słowa, które mogły byś skierowane do innej persony, niekoniecznie do jego osoby. A jeśli już były, to dlaczego? Dzięki tej krótkiej recytacji mógł wyrobić na ten temat mniej więcej trafną opinie. A wnioski były następujące, iż nie pomylił się. Mężczyzna zdecydowanie zwracał się do niego. to zapewne przez tą przeklętą książkę pomyślał bluźnierczo Nicolas, nie zdając sobie sprawy z potencjalnych konsekwencji, jakie mogłyby go spotkać, gdyby wypowiedział swoje rozważania na głos.
Teraz musiał się chwile zastanowić co odpowiedzieć temu osobnikowi. Dlatego jego błądzący po bywalcach gospody wzrok spoczął ulotnie na mężczyźnie. Dwa aspekty od razu zwróciły zainteresowanie Nicolasa, mianowicie beżowy odcień skóry i dziwne oczy, co prawda nie, aż tak anormalne jak jego. Gdyż z takowymi się jeszcze nie spotkał w swoim krótkim życiu. Jednakże Nicolas z sekundy na sekundę miał co raz silniejsze wrażenie, że w tych ciemnych tęczówkach była głęboko skryta tajemnica, którą niekoniecznie chce się poznać. Dlatego jego spojrzenie przeskoczyło na Grabarza, zamawiającego trunek przy szynkwasie. Nie miał kompletnie pojęcia kim jest ów osobnik, ale ze względu na jego bladą skórę przeszła mu myśl, iż może być wampirem. Acz odetchnął z zauważalną ulgą, gdy po sekundzie zamieszania zdał sobie sprawę, że ma do czynienia z człowiekiem. Może ta dziwna konsternacja była wywołana przez nieznanego mu mężczyznę? W każdym razie musiał coś w końcu powiedzieć. Nie wypadało zbyt długo milczeć.
- Dobrze konfrater prawi! Polałbym piwem, gdyby jakaś mamona została została mi jeszcze, ale parszywe czasy nastały, ot co. - splunął soczyście na podłogę, bacząc co by barman nie widział i obruszył się szczerze, wpadając w specyficzny żargon typowy dla zakonników, połączony z pluciem gdzie popadnie. Jako cechą rozpoznawczą mniszej profesji. - A to wszystko przez zarazę co zwie się kurewnictwem, sodomią i heretycką apostazją - co by nie było wątpliwości, że jest cichym bratem, splunął raz jeszcze - Jednym słowem Sodoma i Gomora - zdenerwował się wielce dla podkreślenia efektu, acz pilnował się by nie zwrócić na siebie zbyt dużej uwagi. - albo jak kto woli, Boży dopust spowił ten nieszczęsny padół w którym przyszło nam grzesznikom żyć! - ton mu spokorniał. - Rację miał święty Augustyn, jeden z wielkich ojców kościoła, jak nie największy! - Głos mu z gniewu zadrżał. - Mówiąc, że boską trzodę, trzeba biczem po rzyci smagać! Bo się za bardzo rozbiesi i grzesznie swawolić będzie! Tfuuu - splunął po raz ostatni. Barman na jego szczęście owego popisu nie widział, gdyż był zajęty innym klientem.
Powrót do góry Go down
Grabarz
Główny Mistrz Gry
avatar

Profesja : Medyk (grabarz)
Wiek postaci : 45 lat

PisanieTemat: Re: "Ye Olde Cheshire Cheese Inn"   Wto 07 Gru 2010, 17:38

Grabarz miał już wziąć łyk swego trunku, gdy nagle do jego uszu dotarł fragment moralizatorskiej mowy Nicolasa. Ach, religia...bogowie...cóż za zabawne nurty kulturalne! Takie chrześcijaństwo dla przykładu-prawi się tam o miłości Boga do ludzi i bliźnich do siebie nawzajem, a zarazem grozi się niewiernym wiecznym cierpieniem. Dlaczego niby miłosierny ojciec wszechrzeczy miałby karać swoje dzieci za ich błędy? Dlaczego ludzie mają cierpieć za to, że zostawiono im wybór między dobrem a złem? Nielogiczne, ot co! Nie mniej człowiekowi przy kontuarze nie można było odmówić talentu do celowego lub przypadkowego rozbawiania otoczenia.
-Skoro Sodoma i Gomora to gdzie deszcz siarki i ogólna zagłada?-Rzucił Grabarz śmiejąc się tak głośno, że właściciel przybytku aż się skrzywił.-Gdzie zagłada grzeszników? Gdzie oczyszczająca świat apokalipsa, hę?
Po tych słowach medyk umilkł wyczekująco wpatrując się w domniemanego dewota. Jego chudym ciałem nieustannie wstrząsał z trudem powstrzymywany śmiech, a z oczu popłynęły pierwsze łezki rozbawienia.
Powrót do góry Go down
Edgar
Namiestnik Custodii
avatar

Profesja : Finansista
Wiek postaci : 34 lata

PisanieTemat: Re: "Ye Olde Cheshire Cheese Inn"   Pon 13 Gru 2010, 18:55

Z typowym sobie spokojem, któremu jednak towarzyszyło wyjątkowo żywe spojrzenie, mężczyzna wysłuchał całej przemowy bogobojnego osobnika i najwyraźniej gładko łyknął tak jego słowa jak i całą, mistrzowsko zagraną rolę zakonnika. Mimo, iż należał on do ludzi, którzy bardzo dobrze wiedzieli co to pozory, nie popadał w paranoję i starał się zakładać, że to co widzi jest prawdą, z małym marginesem na inną ewentualność. Bo przecież sam na własne oczy widział wampirzego księdza. Oczywiście przynależność Nicolasa do ludzkiej rasy była niepodważalna - Edgar widział jego aurę. Dlatego ze spokojem mógł przyjąć to co dotarło do jego pozostałych zmysłów. Przelotna rozmowa z przypadkowym człowiekiem zakładająca brak jakichkolwiek późniejszych kontaktów była w stanie wydobyć więcej pokładów ufności.
- W rzeczy samej, nie najlepiej się dzieje, ale może i jest jeszcze jakaś nadzieja?
Drgnął, gdy do jego uszu dotarł zgrzyt jakim był głos Grabarza. Jego rozbawienie i żywe zainteresowanie tematem wywołało kolejny subtelny uśmiech na twarzy Namiestnika. Ciekaw był odpowiedzi zakonnika toteż nic więcej już nie dodał, czekając na jego reakcję. Obserwacja bywała częstokroć przyjemniejsza od samego udziału w rozmowie. Zwłaszcza, gdy nie było się zbyt społeczną osobą.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: "Ye Olde Cheshire Cheese Inn"   

Powrót do góry Go down
 
"Ye Olde Cheshire Cheese Inn"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Victorian London RPG :: Lewy brzeg Tamizy :: Fleet Street-
Skocz do: