Victorian London RPG
IndeksFAQSzukajGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 "Ye Olde Cheshire Cheese Inn"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Donatien
Admin
avatar

Profesja : Arystokrata
Wiek postaci : Nieznany (ciało: 21 lat)

PisanieTemat: "Ye Olde Cheshire Cheese Inn"   Czw 04 Lut 2010, 01:35

Odbudowana krótko po Wielkim Pożarze karczma należy do jednych z najstarszych tego typu miejsc w Londynie i przyciąga wciąż nowych klientów swą wyjątkową mroczną atmosferą. Jest to miejsce urządzone w starym stylu, z doskonale funkcjonującym i zimą ogrzewającym je kominkiem. Podłogę pokrywają drewniane panele (oryginalne, nie wymieniane od przeszło dwustu lat), zaś na ścianach ulokowane są obrazy sławnych ludzi, którzy odwiedzili to miejsce oraz jego opiekunów i osób, które w ten czy inny sposób przysłużyły się temu obiektowi. Ye Olde Cheshire Cheese Inn podzielone jest na wiele osobnych pomieszczeń i zajmuje przestrzeń o wiele większą niż mogłoby sugerować niewielkie, ledwo dostrzegalne wejście. Jego wnętrze jest istnym labiryntem ciasnych korytarzy i schodów wiodących do licznych barków oraz jadalni. Jest ich tak wiele, że nawet stali bywalcy bywają w nich zagubieni. Na parterze znajdują się dwie izby: mniejsza jest bardzo słabo oświetlona i znajduje się w niej barek, zaś w większej ulokowany jest wcześniej wspomniany kominek. Schody główne wiodą do kilku jadalni oraz prywatnych kwater, które zazwyczaj są zamknięte dla zwykłych gości. Inne stopnie, niewielkie i również dość wąskie wiodą w dół, do baru piwnicznego oraz wielu malutkich pomieszczeń o ścianach z kamieni koloru miodu. Na tym się jednak nie kończy - schody wiodą jeszcze niżej gdzie można znaleźć kolejny bar i przytulne pomieszczenie z mnóstwem stolików i różnego rodzaju siedzisk.
Miejsce to prócz niezwykłej atmosfery oferuje swym gościom słynne z wspaniałego smaku steki, kotlety, puddingi oraz poncz podawane przez odzianych we fraki kelnerów.

__________________

"I zło chce nas jedynie uszczęśliwić."
- Stanisław Jerzy Lec
Powrót do góry Go down
http://victorianlondon.forumpolish.com
Nicholas
Przywódca grupy Corvus
avatar

Profesja : Finansista

PisanieTemat: Re: "Ye Olde Cheshire Cheese Inn"   Sro 03 Mar 2010, 23:19

Z racji tego, że niezbyt miał co robić, bo nie miał żadnych ważnych spraw na głowie - aczkolwiek ostatnio było ich więcej bo jego sekretarz postanowił sobie wziąć wolne a drugi nie był tak obeznany w temacie - a w domu mu się nie chciało siedzieć, postanowił udać się na zwykły spacer. A co, jemu nie przystało?
Ubrany w ciemnoczerwoną pelerynę z kapturem zarzuconym na głowę z racji dość kapryśnej, śnieżno deszczowej pogody, wszedł do karczmy, bo zaczynało padać coraz intensywniej. Zdjął kaptur znalazłszy się w dość przyjemnym wnętrzu i rozejrzał. Uśmiechnął sie do siebie będąc zadowolonym nie wiedzieć z czego i wszedł głębiej.
Nie bylo zbyt duzego ruchu; wszak był środek tygodnia i nawet nie było jeszcze wieczora w tego słowa znaczeniu. Także udał się do drugiej izby siadając sobie w poblizu kominka odwiesiwszy swoje okrycie wierzchnie, by sie co nieco ogrzać. Tak, prawda, lubił cieplo i wygodę, komfort przede wszystkim. Rozejrzał sie raz jeszcze, tym razem uwazniej, obserwując po krótce nielicznych gości, którzy również tu siedzieli samotnie lub parami, rozmawiając ze sobą półgłosem. Nick uśmiechnął się raz jeszcze i wyciągnął z wewnętrznej kieszeni marynarki czarnej marynarki fajkę, która ze spokojem nabił i zapalił smakując dobry tytoń. Tytoń, bo na mieście rzadko sięgał po coś innego. Zdjął również rekawiczki kładac je na ławie obok siebie i zamówił czerwone, słodkie wino, które polecił kelener, zjawiwszy się przy nowym kliencie. miał zamiar posiedzieć sobie tu trochę, przynajmniej póki najgorsze chmury nie przejdą i będzie można w miarę suchym wrócić do domu. Mimo wszystko humor miał jak zawsze świetny i jakaś mżawka mu go popsuć nie mogła. Ciepło, fajka i winko, czego jeszcze sobie życzyć? na obecne warunki oczywiście, niczego.
Powrót do góry Go down
Donatien
Admin
avatar

Profesja : Arystokrata
Wiek postaci : Nieznany (ciało: 21 lat)

PisanieTemat: Re: "Ye Olde Cheshire Cheese Inn"   Czw 04 Mar 2010, 00:08

Nogi wiodły demona po uliczkach Londynu w ściśle określonym kierunku, dość szybkim i energicznym krokiem. Tak, jego pojawienie się w tym przybytku nie miało w sobie choćby cienia przypadkowości, wszystko było z góry zaplanowane. Donatien nie przywykł wałęsać się i szwendać bez celu po mieście. To nie mogło doprowadzić do niczego konkretnego prócz kłopotów. Cichy stukot okutych metalem butów oraz powiew przejmującego, chłodnego wiatru obwieściły przybycie nowego gościa. Ogień na kominku zatańczył niespokojnie spłoszony owym podmuchem, lecz zaraz począł dalej niestrudzenie, z zachłannością pożerać drwa. Mężczyzna otrząsnął z wilgoci parasol nim wkroczył w głąb pomieszczenia, po czym pozbył się tak jego jak i mokrego, czarnego płaszcza, wieszając je w przeznaczonym do tego miejscu. Zostawił tam również, niechętnie, cylinder. Ruszył dalej z laską w dłoni, ubrany w elegancki typowy strój dżentelmena: biała koszula, wiśniowa kamizelka, proste czarne spodnie i takiego też koloru marynarka, pozbawiona jakiś większych ozdobników poza łańcuszkiem zegarka spoczywającego w wewnętrznej kieszeni. Lustrował uważnie całe otoczenie z całkiem zwykłą obojętnością na twarzy. Końcówki jego związanych włosów zdążyły delikatnie powywijać się od wilgoci i dostrzegłszy to w swym odbiciu w oknie brwi demona zbiegły się nieco. Zamówił tradycyjnie swe ulubione piwo Ale (żadnego innego nie pijał) i po jego odebraniu rozejrzał się raz jeszcze za odpowiednim miejscem do spoczynku. Było tu nieco... pustawo. Nie żeby jakoś bardzo mu to przeszkadzało. Niemniej zawsze to oznaczało brak możliwości do jego ulubionej rozrywki. Ale, ale... któż tam siedzi? Donatien musiał przyznać, iż mężczyzna, którego wypatrzył wyglądał nader interesująco. Dość bezbronnie i niewinnie. Ruszył ku Nicholasowi, a gdy znalazł się przy jego stoliku skłonił się nieznacznie.
- Witam, szanownego Pana w tym jakże przytulnym miejscu. Czy uczyni mi Pan tą przyjemność i pozwoli się dosiąść?
Głos demona był uprzejmy i słodki jak miód. Taki jaki winien być w tym momencie.

__________________

"I zło chce nas jedynie uszczęśliwić."
- Stanisław Jerzy Lec
Powrót do góry Go down
http://victorianlondon.forumpolish.com
Nicholas
Przywódca grupy Corvus
avatar

Profesja : Finansista

PisanieTemat: Re: "Ye Olde Cheshire Cheese Inn"   Czw 04 Mar 2010, 00:38

Gdy w przejsciu pojawiła się jakaś nowa osoba, została z miejsca zaobserwowana, bo Nick lubił obserwować ludzi, obserwować ich zachowania, emocje uważając to za swoistą ciekawostkę. Ocenił zatem postawę i ruchy mężczyzny, ale trwało to za krótko by można to było uznać za coś innego niż spojrzenie. Zajął się za to obserwacją oddalonego okna a w zasadzie tego, co się działo za nim. A niestety za nim nie działo się najkorzystniej ze względu na chyba nasilającą sie ulewę. A miał byc taki ładny spacer.
Odetchnął tylko i zaciągnął się a po chwili uslyszał głos skierowany w jego stronę. Odwrócił czatem głowę unosząc jednocześnie nieco waskie brwi w górę.
- Oczywiście, miejsca jest nadto - uśmiechnął sie odejmując od ust trzymaną w palcach fajke, po czym złapał ją w całą dłon podtrzymując od spodu palcem wskazującym. Zawsze to jakieś zajęcie a Nick nie należal do osób które szczególnie unikały towarzystwa. Odnajdywał i w rozmowach jakąś przyjemnośc, nawet i w towarzystwie.
- Dość nieprzyjemna pogoda prawda? - pochylił się trochę w stronę ławy i oparł się o nią krzyzujac przedramiona i nieznacznie przekręcając głowę trochę po ptasiemu, nadal patrząc na nieznajomego z usmiechem spod lekko przymknietych powiek - Dobrze że są jeszcze miejsca gdzie można przeczekać nieprzyjemny czas.
Z ubioru jegomościa wywnioskował, że nie mogł być tylko podrzędnym, czy nawet tylko średnio zamożnym człowiekiem a mial oko do detali. W końcu samemu lubił ładne i solidnie wykonane rzeczy. No i uwielbiał wszelkiego rodzaju blyskotki nawet, jeśli ich nie nosił.
Powrót do góry Go down
Donatien
Admin
avatar

Profesja : Arystokrata
Wiek postaci : Nieznany (ciało: 21 lat)

PisanieTemat: Re: "Ye Olde Cheshire Cheese Inn"   Czw 04 Mar 2010, 01:03

Zajął miejsce, przed sobą stawiając chłodny kufel piwa. Cóż, nie najlepiej rozgrzewający napój na taką pogodę, aczkolwiek wszystko zależy od ilości, nieprawdaż? Poza tym był zawsze kominek, który przyjemnie grzał i skłaniał do pozostania w tym miejscu na długi czas. Mężczyzna przysłonił usta złożoną w pięść dłonią by chrząknąć. Rozmowa o pogodzie, tak? Cóż, od czegoś trzeba zacząć. Spojrzał na widniejące wciąż na jego dłoniach czarne rękawiczki. Długo trwało nim wreszcie się namyślił i uwolnił od nich dłonie. Dopiero wtedy postanowił odpowiedzieć.
- Rzeczywiście aura nie sprzyja spacerom ani jakimkolwiek dłuższym wypadom. Lecz cóż poradzić... niekiedy są one koniecznością. I prawdą jest to, iż należy dziękować hm... wszystkim siłom sprawczym, że są miejsca takie jak te. Niemniej w mym wypadku wygląda to zgoła inaczej. Można powiedzieć, że zupełnie odwrotnie. Świadomie naraziłem się na chłód i niepogodę by dotrzeć tutaj. Nie żebym był przekornym człowiekiem... po prostu przyzwyczajenie. Bywają one niezwykle silne i kłopotliwe, nie uważa Pan?
Lekki ton jakim demon wypowiadał słowa pasował do charakteru ich rozmowy, czyli luźnej, spokojnej pogawędki. Jego szare ślepia to obserwowały rozmówcę, badając jego reakcje i wyraz twarzy, to znów skupiały się na kuflu. Stróżka wody spłynęła po jego szklanej ściance.

__________________

"I zło chce nas jedynie uszczęśliwić."
- Stanisław Jerzy Lec
Powrót do góry Go down
http://victorianlondon.forumpolish.com
Nicholas
Przywódca grupy Corvus
avatar

Profesja : Finansista

PisanieTemat: Re: "Ye Olde Cheshire Cheese Inn"   Czw 04 Mar 2010, 01:17

Nawet nie zwrócił uwagi, że zaczął taki temat i że uznawany był on za standardowy, kiedy nie było co powiedzieć. Po prostu o tym w danym momencie myślał i swoją opinię wyraził, a że to akurat była aura... Zrządzenie. Milczał chwilę jakby analizował wypowiedziane przez niego słowa lekko ściagnąwszy nieświadomie brew w lekkim zamysleniu, po czym usmiechnął sie tak jakby miał zamiar sie roześmiać i wyprostował się, opierając luźno o siedzisko i zakładając nogę na nogę. Ah ta elokwencja na spół z wyszukanym słownictwem... Osobiście nie lubił tak mówić o ile nie zachodziła bezpośrednia potrzeba, trochę mu to trącalo snobizmem, ale ludzie byli różni i z różnych środowisk. Dlatego póki co jeszcze nie ryzykował żadnych swoich zachowań.
- Przyzwyczajenie? A coż tu jest takiego, czego nie mozna by doświadczyć we własnym, ciepłym i suchym domu? - zapytał z przekorą i końcem fajki odgarnął sobie kosmyk włosów na bok twarzy, po czym zaciągnął się lekko. nie lubił zwykłego tytoniu, zwykły miał dośc nieprzyjemny jak dla niego zapach... Wolal takie o jakichs delikatnych nutach, które nie drażnily powonienia.
- A czy kłopotliwe... To już zależy chyba jakie? - puścił do jegomościa oczko jakos tak machinalnie nawet niespecjalnie o tym myśląc. Trzeba bylo jednak przyznać, że dziwne to dla niego było przyzwyczajenie - chodzić w deszczu tylko po to, by tu dotrzeć. Tak, zdecydowanie ludzie byli różni, bardzo różni...
Powrót do góry Go down
Donatien
Admin
avatar

Profesja : Arystokrata
Wiek postaci : Nieznany (ciało: 21 lat)

PisanieTemat: Re: "Ye Olde Cheshire Cheese Inn"   Czw 04 Mar 2010, 20:56

Nigdy nie przeszkadzał mu ani zapach zwykłego tytoniu ani też żadnych innych. Powiódł wzrokiem za ulotną chmurką dymu, która zaraz się rozwiała, zniknęła ot tak jakby nigdy jej tam nie było. Hmm... Musiał przyznać jednak, że aromat wydobywający się z owej fajki był czymś przyjemniejszym niż ten standardowy. Sam odnajdywał niewielką przyjemność w tym zwyczaju. O wiele bardziej jego zmysł cieszyły wszelkie trunki oraz (aczkolwiek niezwykle rzadko) niektóre narkotyki. Szczególnie upodobał sobie "rozweselające i uspokajające cukierki dla dzieci". I rzecz jasna uciechy cielesne. Cóż lepszego było na rozgrzanie ciała zimową porą od gorącego, żywiołowego i zręcznego dziewczęcia w łożu? To z tych bardziej przyziemnych, typowych upodobań. Reszta... reszta była całą listą dewiacji i zbrodni, których na przestrzeni wieków zdążyło się całkiem dużo uzbierać w ludzkim dorobku. Demon postawił sobie za punkt honoru powiększyć ową listę i zadbać o to by aby przypadkiem żadne z nich nie zostały zapomniane. Jeśli kiedykolwiek udałoby mu się stworzyć religię były by one jej jedynymi zasadami i przykazaniami. Nic ponad to.
- Cóż takiego? Ależ, drogi Panie! - Mężczyzna rozłożył ręce, a szare oczy nieznacznie mu pojaśniały. - Towarzystwo rzecz jasna. Nie wiem jaki zbieg okoliczności musiałby sprawić bym uświadczył Pana w swym domu. Czy też każdą inną osobę, które tutaj miałem przyjemność spotykać.
Kąciki ust demona nieznacznie uniosły się ku górze w delikatnej sugestii uśmiechu. Jakby parodiując swego rozmówcę przekręcił głowę w podobny sposób co on, lecz nie mrugnął, a jedynie dalej delikatnie się uśmiechał.
- I oczywiście istnieją też wielce chwalebne i pożyteczne przyzwyczajenia jak chociażby te, które powinny cechować prawdziwego dżentelmena.
Wzrok Donatiena powędrował ku kuflowi piwa. Smukłym palcem wytyczył ścieżkę w wodzie, która skropliła się na jego powierzchni po czym uniósł naczynie do ust by upić łyk Ale.

__________________

"I zło chce nas jedynie uszczęśliwić."
- Stanisław Jerzy Lec
Powrót do góry Go down
http://victorianlondon.forumpolish.com
Nicholas
Przywódca grupy Corvus
avatar

Profesja : Finansista

PisanieTemat: Re: "Ye Olde Cheshire Cheese Inn"   Czw 04 Mar 2010, 21:34

- Ach, no tak... - usmiechnąl się z pobłażaniem, jakby to była najoczywistsza rzecz na świecie a on na nia nie wpadł - Pewno, że mnie by tam nie było - nie wiadomo, czy powiedział to żartem, czy naprawdę tak myślał, nie dało się tego odkryć. Jednak ze względu na okoliczności, w większości przypadków poczytane by to było za ten pierwszy.
Jemu czasami tam specjalnie na towarzystwie nie zależało a jak zależało, to je sobie sprowadzał, bo i on był zdania że towarzystwo w łóżku nie było czymś, od czego należałoby stronić. Jako demon lubił wszelakie przyjemności prze tą 'drugą stronę' uważane za 'złe'.
Zlustrował towarzysza wzrokiem przez krótki czas, patrząc na niego chwilę tak jak i on patrzył na niego, po czym znów pochylił się w stronę ławy zdejmując nogę z nogi, wydając przy tym cichy stukot niezbyt dużego obcasa w wysokim bucie. Z racji tego, że sam nie był zbyt wysoki, to lubił nosić niewielkie obcasy. Nie, żeby mu specjalnie wzrost przeszkadzał, skądże. Oparł na chwile brodę na dłoni trzymającej fajkę
- Inne wielce chwalebne i pożyteczne przyzwyczajenia? A jakby zechciał pan rozwinąć myśl? - spojrzał z lekkim pytaniem na kufel piwa, czy to przypadkiem nie o to chodziło, bo on tam o chwalebnych dżentelmeńskich rzeczach się nie wypowiadał, wolał te bardzo nie chwalebne i mało dżentelmeńskie, jesli miałby być szczery.
Trwal tak chwilę w takiej pozycji, po czym z wolna lekko sie prostując, sięgnął po swój kieliszek w którym skrzył się odbijając płomienie ognia jego intensywnie czerwony trunek, którego uchylił łyk, lekko po nim oblizując usta.
Powrót do góry Go down
Donatien
Admin
avatar

Profesja : Arystokrata
Wiek postaci : Nieznany (ciało: 21 lat)

PisanieTemat: Re: "Ye Olde Cheshire Cheese Inn"   Czw 04 Mar 2010, 23:33

Oblizał wargi językiem coby mieć pewność, iż piana nigdzie nie osiadła w ich okolicy nadając jego obliczu komizmu. Nie przepadał za takimi przypadkowymi, niekontrolowanymi sprawami nawet jeśli były to błahe drobnostki i szczegóły. Nienaganny wygląd był ważnym elementem jego wizerunku, który wciąż podtrzymywał i kreował na modłę poprzedniego właściciela ciała. Aczkolwiek Donatien powątpiewał by tamten z wszech miar lekkomyślny i niespokojny młodzieniec potrafił docenić urok tego miejsca i specyficzny klimat Ye Olde. Nie żeby demon należał do sentymentalnych osób... Niemniej podobało mu się tutaj. Karczma ta w jakiś sposób wpasowała się w jego gusta i zaskarbiła sobie jego względy. Również dzięki szybkiej obsłudze, która nie kazała mu czekać na jego ulubione piwo. Wyjątkowo w tym miejscu ani razu nie musiał na nią składać żadnych skarg. A należy wspomnieć, iż pod tym względem nasz drogi demon był niezwykle skrupulatny i wymagający... by nie powiedzieć, iż po prostu się czepiał. Cóż, nie odczuwał żadnego szacunku ani do ludzi ani ich pracy. Usługiwanie mu powinno być czymś naturalnym i błędy powinny być surowo karane by w przyszłości już się nigdy nie pojawiły. Jego myśli powróciły do osoby Nicholasa. Taak, towarzystwo było istotne. Prawda, panienki też były dobre, ale zazwyczaj niewiele wiedziały, a on niekiedy bardziej potrzebował informacji z pewnych kręgów niż jakiś plotek z ust dziwki.
- Ot, na przykład ustępowanie damie w przejściu... To absolutna podstawa i podręcznikowy przykład i jak dla mnie mężczyzna, który o czymś takim zapomina, nie weszło mu to w krew nie jest dżentelmenem. Chwalebne przyzwyczajenia to takie, które różnią nas od prostego chama.
Sugestia uśmiechu nie znikała aczkolwiek oczy demona pozostawały obojętne i chłodne niczym u gada.

__________________

"I zło chce nas jedynie uszczęśliwić."
- Stanisław Jerzy Lec
Powrót do góry Go down
http://victorianlondon.forumpolish.com
Nicholas
Przywódca grupy Corvus
avatar

Profesja : Finansista

PisanieTemat: Re: "Ye Olde Cheshire Cheese Inn"   Czw 04 Mar 2010, 23:57

- Chwalebne to tak ale czy pożyteczne? Nie, nie żebym miał inne zdanie w tej kwestii - on sie tam usmiechał i oczami i ustami, widocznie mając dobry humor. - Po prostu jakoś opacznie to zrozumiałem. Nie, by nie ustępował damom w przejściu, myślał tylko że może chodzi o coś innego jak w stylu tego wędrowania tutaj czy słota czy słońce.
- Coś pan smętny panie...? - zapytał podciagając trochę w pytaniu ostatnie słowo, po czym wstał i wyciagnął do niego rękę - Nick - nie wypadało się tak nie przedstawiać. Co prawda może jegomość nie chciał, ale jemu by to nie przeszkadzało. Samemu nie wadziło mu sie przedstawić. I bądź co bądź, jednak widział jak ktoś nie do końca dokładnie pokazywał to co chciał. Może jednak jegomośc miał taki sposób bycia? Może. Jednak nie lubił za dużego dystansu między rozmówcami i dążył przeważnie do jego złamania. Przeważnie swoim sposobem bycia, wiadomo, humor potrafił się udzielać.
- To mówi pan że bywa tutaj często, tak? Ja prawdę powiedziawszy jestem tu pierwszy raz a i tak chyba trafiłem przez przypadek. Ale owszem, miejsce ma swój urok. Szczegolnie upodobał mi sie ten kominek - wskazał lekkim ruchem brody za siebie a włosy w kicie i w okół twarzy mu zatańczyły - Lubię ciepło i nie lubię moknąć. niespecjalnie sie na dzis ubrałem. prawda, mogłem przewidzieć, że będzie padać, ale wie pan, nie zawsze się zwraca na wszystko uwagę. No nic, wszystko ma swoje plusy jak widac. na przykład mozna znaleść całkiem przytulne miejsca. Domyslam się że pod wieczór i w wolny czas jest ty więcej bywalców. Jakos wolę osobiście mało tłoczne miejsca. Spokojne. Kameralne? Jak zwał - a co tam będzie się ograniczał do półsłówek, on lubił mieć kontakt z drugą osobą. Szczególnie z pozoru interesującą, jak tajemniczy nieznajomy. I miał wole zglębić co nieco i swoją ciekawość zaspokoić.
Powrót do góry Go down
Donatien
Admin
avatar

Profesja : Arystokrata
Wiek postaci : Nieznany (ciało: 21 lat)

PisanieTemat: Re: "Ye Olde Cheshire Cheese Inn"   Pią 05 Mar 2010, 00:59

- Donatien Monthermer - On również podniósł się ze swego miejsca by uścisnąć dłoń mężczyzny. Nie był paranoicznie wyczulony na punkcie swego zdrowia aczkolwiek musiał skrzywić się w myślach jako, iż dłonie miał nieosłonięte rękawiczkami. Ale cóż... i tak by je zdjął, bo było to nieco nieeleganckie witać się poprzez nie. Cóż, należało mieć jedynie nadzieję, że nie zapomni się i nie przyłoży tej dłoni do ust. Co prawda jego rozmówcy daleko było od ulicznej łachudry i siedliska chorób, ale kto wie, kto wie... A ostrożności nigdy za wiele. Po owym dość krótkim uścisku na powrót zajął swe miejsce. Przez chwilę czuł jeszcze na skórze ciepło drugiej istoty. Jakże łatwo te dłonie mogłyby utracić owo ciepło... Donatien rozluźnił się, a uśmiech na jego twarzy nieco się pogłębił. Łyknął znów porządnie z kufla i wykonał podobny gest co poprzednio po tej czynności.
- Smętny? Ach, proszę mi wybaczyć... To miejsce zazwyczaj działa na mnie niezwykle uspokajająco. Można wręcz pomyśleć, iż panująca tu atmosfera wywołuje pewną senność. Może to coś w powietrzu? Czyżby coś tu rozpylali? - Trudno rzec czy ostatnie słowa były skierowane do Nicholasa. Zdawać by się mogło, że mężczyzna po prostu zaczął głośno myśleć lub też najzwyczajniej w świecie żartować. Lustrował jednak przy tym uważnie postać swego tymczasowego towarzysza.
- To miejsce jest warte odwiedzin.- Zamilkł na chwilę. Ach, jasnowłosy jegomość był dość gadatliwą osóbką. Cóż, to dobrze. Aczkolwiek niekiedy w takich wypadkach ciężko było odsiać ziarno od plew. - I widzi Pan, Panie Nicholasie, wszystko ma swe dobre strony. Nie dość, że Pan znalazł schronienie to i ja zyskałem kulturalnego i ciekawego rozmówcę. I faktycznie, bywa tu tłoczniej, lecz ja lubię skupiać swą uwagę na jednej osobie. Wolę by mój rozmówca poczuł się hm... doceniony.
Dłoń mężczyzny powędrowała do twarzy by odgarnąć z niej niesforny, jasny kosmyk, który złośliwie i z premedytacją jakoś wydostał się spod wstążki i teraz łaskotał go bezczelnie w policzek.

__________________

"I zło chce nas jedynie uszczęśliwić."
- Stanisław Jerzy Lec
Powrót do góry Go down
http://victorianlondon.forumpolish.com
Nicholas
Przywódca grupy Corvus
avatar

Profesja : Finansista

PisanieTemat: Re: "Ye Olde Cheshire Cheese Inn"   Pią 05 Mar 2010, 01:22

Wiadomo, że Donatien nie mógł tego wiedzieć, ale i Nick nigdy nie lubił być chory, więc o swoje zdrowie dbał. lubił jednak jesień i zimę z tego względu, że nic nie pyliło i miał święty spokój. Bo jak miewał przewlekłe katary to bywał dość rozdrażniony. Wtedy zapewne przywitałby się tylko lekkim ukłonem.
Powrócił na swoje miejsce poruszywszy gwałtowniej w bok głową by wprawić swoje związane włosy w ruch, by opierając się o oparcie ich sobie nie przygnieść i sięgnął po kieliszek. Zakręcił nim w palcach a bordowy płyn zatańczył w swoich szklanych granicach. Ach, to kulturalne słodzenie... Nawet jeśli całkowicie fałszywe, to i tak lubił jak się mu słodziło.
- Sennie? No, może troszeczkę. Leniwie. I całkowicie mi to nie przeszkadza - zamknął na chwilę oczy i z uśmiechem odchylił nieco głowę w tył jakby na potwierdzenie tego, że dobrze się tu czuje. Jeszcze wino tak przyjemnie rozgrzewało... Nie przepadał osobiście za piwami, wolał te, jak to by ujął, szlachetniejsze trunki. Oczywiście nie uważał nikogo pijącego piwo za kogoś gorszego czy o złym guście, ale on miał osobiście własne zdanie na ten temat.
- jakby się wsłuchać, to nawet dzwonienie kropel deszczu o parapet wygrywa kołysankę - rzekł nadal będąc odchylonym, ale wszysko wrócił do swojej dawnej pozycji. Tak, lubił mówić a jak mówił, to zdawało się że i dużo i w sumie i o wszystkim i o niczym. Od problemów egzystencjalnych po kolory muszek. A mówil całkiem szczerze, bo nie widział powodów, dla ktorych w tych tematach miałby jakoś swoją opinię ukrywać.
- Cóż, jesli pan tu częściej przebywa, to z pewnością warte - odwdzięczył mu się tym samym usmiechając się lekko i sięgnął po fajkę w której tliły się już ostatki jego tytoniu. Nie palił za dużych ilości i za często. Tyle ile się tu mieściło i dla przyjemności. - Czuję się bardzo doceniony że z kilku gości wybrał pan ten stolik. Cóż pana do tego skłoniło, hm? - zapytał przewrotnie wypuszczając półprzezroczysty dymek z ust w powietrze.
Powrót do góry Go down
Grabarz
Główny Mistrz Gry
avatar

Profesja : Medyk (grabarz)
Wiek postaci : 45 lat

PisanieTemat: Re: "Ye Olde Cheshire Cheese Inn"   Sob 06 Mar 2010, 14:54

Nawet najlepsza karczma pełna jest rozmaitych dźwięków związanych z obecnością spożywającej alkohol klienteli, a przybytek, w którym przebywały demony nie był tu wyjątkiem. Och, oczywiście, że było w nim ciszej niż w typowej spelunce, w której spotykają się rozmaite podejrzane osoby aby rozmawiać o równie jak one nieprzyjemnych interesach. Powszechnie wiadomo jednak, iż gdzie są napoje "wyskokowe" tam nigdy nie będzie całkowitego spokoju.
Nagle siedzący przy stoliku po prawej od miejsca, w którym przesiadywały demony dżentelmeni zarechotali głośno niczym pijani marynarze. Ach, oczywiście, iż byli oni także pod wpływem ogłupiających umysł używek...jakże inaczej? Potem nastała chwila głośnego dowcipkowania i jeszcze jeden wybuch śmiechu, a następnie rosły mężczyzna w brązowawym garniturze i rozchełstanej białej koszuli ciężko klapnął na kolana Nicholasa.
-Co taka gładka panienka robi w tak parszywym miejscu?-Zagaił mocno pijany intruz buchając alkoholowym oddechem.-Może przeszłabyś się ze mną do jakiegoś przyjemniejszego miejsca, co turkaweczko?
Mężczyzna nie wyglądał na biedaka, ale jak wiadomo ludzie bogaci upijają się dokładnie tak samo jak plebs.
Powrót do góry Go down
Donatien
Admin
avatar

Profesja : Arystokrata
Wiek postaci : Nieznany (ciało: 21 lat)

PisanieTemat: Re: "Ye Olde Cheshire Cheese Inn"   Nie 07 Mar 2010, 21:09

Uraczył swe podniebienie kolejnym łykiem gorzkawego złocistego trunku nim oparł łokcie na blacie stołu by złączyć końce palców. Jego wzrok prześliznął się po urodziwym obliczu jego rozmówcy i po części sylwetki, która nie była przysłonięta przez stół. Co go skłoniło do wybrania właśnie osoby Nicholasa? Cóż, kłamstwem by było twierdzenie, iż wygląd nie miał w tym swego udziału. Było wręcz przeciwnie... To właśnie głównie on i możliwe, że jedynie on zainteresował demona. Wszak uroda mężczyzny oraz jego sposób ubierania się zwracały uwagę i i intrygowały. A Donatien lubił ciekawe i oryginalne osobowości. Lubił też zadbanych mężczyzn. Czasami. Zapewne jego myśli i zamiary ukierunkowane były na wybadanie i pozyskanie informacji o zawodzie nieznajomego. Nie wyglądał ani na polityka ani na biznesmena. Żaden właściciel firmy czy choćby handlarz raczej nie pozwalał sobie na tak ekscentryczny wygląd. Poza tym niemal kobiece lica młodzieńca nijak nie pasowały do żadnego poważniejszego zajęcia. Może więc był mężczyzną do towarzystwa? Tak, to by pasowało. Niemniej nie należało sądzić po pozorach i zbyt wcześnie wyciągać wniosków, które mogły okazać się niezwykle mylne. Już otwierał usta by odpowiedzieć swemu atrakcyjnemu rozmówcy, gdy na scenie pojawił się podchmielony jegomość, który bezczelnie władował się na kolana Nicholasa myląc go najwyraźniej z dziewką. Cóż, widać nie tylko Donatien odnajdywał go atrakcyjnym... Uśmiech, tym razem dość naturalny i szczery, wypełzł na jego twarz, lecz mężczyzna przysłonił dłonią usta udając nieco zaskoczonego i niemal oburzonego całą sytuacją.

__________________

"I zło chce nas jedynie uszczęśliwić."
- Stanisław Jerzy Lec
Powrót do góry Go down
http://victorianlondon.forumpolish.com
Nicholas
Przywódca grupy Corvus
avatar

Profesja : Finansista

PisanieTemat: Re: "Ye Olde Cheshire Cheese Inn"   Nie 07 Mar 2010, 21:24

Zanim zdążył cokolwiek więcej powiedzieć, szybko okazało się, że mają niezbyt proszone towarzystwo. Oczywiście zawsze można się było spodziewać ewenementów, ale przynajmniej ta knajpka wyglądała na w miarę porządną. Właśnie, widać, że w miarę.
Nie spodziewał się czegoś takiego i szczerze to nie miał ochoty użerać się póki co z procentowa klientelą.
- Po pierwsze, to od kiedy się siada damom na kolana? – skoro już tamten był w przekonaniu, że Nick to kobieta. A jaka kobieta na dłuższą metę mogłaby utrzymać na kolanach kogoś większego od niej? I cięższego? Jego głos mógł już go z błędu wyprowadzić, bo nie brzmiał tak kobieco, mimo że nadal miękko.
Spojrzał na niego z powątpiewaniem pomieszanym z niesmakiem, bo żeby chociaż jeszcze tamten coś sobą prezentował a tak... jednak trwało to na tyle krótko by tamten nie zdarzył sobie tego w mózgu przetworzyć i uznać za obrazę czy coś w ten deseń.
„A po drugie wie pan co? Mam zdecydowanie lepszy pomysł”, pomyślał sobie w duchu. Na wszelki wypadek jedna ręką sobie wolno sięgała za jego siedzisko, gdzie zostawił swój rapier, z którym rzadko kiedy się rozstawał. Może i nie zdążyłby go wyjąć, ale zawsze może posłużyć jako blokada czy coś w tym stylu „Nie muszę nigdzie iść by to miejsce było przyjemniejsze, wystarczy, że pan stąd pójdzie...” Parszywe to chyba było przez takich typków. To juz nawet on nie ‘bawił się’ w lepszych lokalach żeby nikomu nie psuć wieczoru tylko miał takie, gdzie to było normą i nikomu nie przeszkadzało.
Uśmiechnął się pięknie choć nie było mu to w smak ani trochę. Szybko jednak przekalkulowawszy wszystko uznał, że najrozsądniej będzie na spokojnie i bez złośliwości. Przynajmniej na razie.
- Niestety musze pana zmartwić, ale nie jestem panienką. Lecz w ramach rekompensaty postawię panom kolejkę, hm? Na osłodę rozczarowania. Nawiasem mówiąc znam całkiem przyjemny przybytek uciech i jestem pewny że zaznaliby panowie tam wielu miłych chwil. – zrobił minę jakby nic nie był winny temu że jest mężczyzną a ten źle trafił jednak zawsze trzeba było dążyć do polubownych rozwiązań, jeśli się znajdowało w nie najciekawszym położeniu z kimś na kolanach, kogo oddech mógłby się zapalić od ognia. Dobrze, że mu się fajka już wypaliła.
Powiedziałby zapewne bardziej dosadnie, ale tak? Gdyby miał dla siebie trochę miejsca a nie będąc niejako zakleszczonym. Sytuacja aż tak bardzo zabawna dla niego nie była ale widać towarzysza rozbawiła, czego do końca za złe nie mógł mu mieć. Sam pewnie też byłby poniekąd troche rozbawiony.
Powrót do góry Go down
Grabarz
Główny Mistrz Gry
avatar

Profesja : Medyk (grabarz)
Wiek postaci : 45 lat

PisanieTemat: Re: "Ye Olde Cheshire Cheese Inn"   Nie 07 Mar 2010, 22:31

Nieznajomy zamrugał szybko jakby jego mózg dopiero po chwili zaczął przetwarzać słowa, które wypowiedziała domniemana "turkaweczka". Stojący za demonami towarzysze nieudolnego podrywacza buchnęli głośnym rechotem, klepiąc się przy tym dłońmi po udach. Sam wspaniały żigolo zrobił natomiast minę, jakby ktoś go zdzielił pięścią w brzuch, a jego szczęka opadła tak niska, jak to tylko było możliwe.
-Prze...sze...-Zaczął nieskładnie mamrotać niezgrabnie gramoląc się z kolan demona. Po chwili wstyd i chęć złagodzenia negatywnego wydźwięku sytuacji zdołały pokonać mur alkoholowego upojenia.-Przepraszam najmocniej za najście, nie miałem złych zamiarów!
Mężczyzna wykonał jeszcze kilka nie grzeszących zwinnością ruchów niemalże uderzając przy tym łokciem w delikatną szczękę Nicholasa, po czym z pijackim tryumfem powstał na nogi. Słysząc propozycję nie-do-końca-damy rozpromienił się chwilowo tylko po to, by za chwilkę znowu spoważnieć.
-Ależ nie, nie, nie...-Począł znowu mamrotać.-To ja postawię szanownemu kolejkę w ramach przeprosin za mą pomyłkę! Proszę nie chować ura...ur...urazy, nie chciałem panu w żaden sposób zaszkodzić!
To zadziwiające jak szybko alkohol potrafi wyparować z organizmu w chwilach bardzo silnego stresu. Och, nieznajomy wielbiciel musiał mieć także całkiem mocną głowę, gdyż zapach od niego bijący sugerował spożycie sporej ilości poprawiających nastrój napojów. Przyjaciele zawstydzonego mężczyzny rechotali w tymczasem w najlepsze wymieniając między sobą dowcipne uwagi na temat jego nowych upodobań i znakomitego opanowania sztuki miłości. Śmiał się także właściciel przybytku, który stał za szynkiem ocierając łezki rozbawienia krańcem fartucha.
Powrót do góry Go down
Donatien
Admin
avatar

Profesja : Arystokrata
Wiek postaci : Nieznany (ciało: 21 lat)

PisanieTemat: Re: "Ye Olde Cheshire Cheese Inn"   Pon 08 Mar 2010, 00:02

Również Donatien miał całkiem niezły ubaw z całej tej komicznej sytuacji. Jakby nie patrzeć pomyłka nietrzeźwego osobnika nie była znowuż aż taka wielka... Kto wie czy sam demon nie pomyliłby Nicholasa z panienką gdyby tak spotkał go w nieco mniej oświetlonym miejscu. Starając się być jednocześnie dość taktownym i kulturalnym zaśmiewał się w duchu z młodzieńca, zaś na zewnątrz zdradzało go jedynie lekkie drganie ciała powodowane tłumionym śmiechem. Jedwabna, biała chusteczka przesłoniła jego wąskie wargi i wciąż goszczący na nich uśmiech. Kto by pomyślał, że tak się ubawi dziś w Ye Olde. To miejsce zawsze dostarczało mu rozrywki, lecz zazwyczaj dość statecznej i mniej ciekawej. Zmrużył swe zimne, szare oczka po czym odjął chustkę od ust i całkiem poważnym tonem przemówił w stronę niedoszłego podrywacza:
- Na Pana miejscu postawiłbym temu dżentelmenowi więcej niż jedną kolejkę. Wszak przewiny Pana są dość znaczne, a należy Panu wiedzieć, iż ten oto jegomość to wysoko postawiony urzędnik państwowy. - Dodał, niby tonem konspiracji. - Jest bardzo drażliwy na punkcie swego wyglądu i wszelkie tego typu uchybienia bardzo bierze do siebie.
Donatien uśmiechnął się do mężczyzny dość chłodno, lecz uprzejmie wypowiadajac swe słowa tonem życzliwej porady.

__________________

"I zło chce nas jedynie uszczęśliwić."
- Stanisław Jerzy Lec
Powrót do góry Go down
http://victorianlondon.forumpolish.com
Nicholas
Przywódca grupy Corvus
avatar

Profesja : Finansista

PisanieTemat: Re: "Ye Olde Cheshire Cheese Inn"   Wto 09 Mar 2010, 14:39

Teraz to on sam zacząłby się śmiać dołączając w pewien sposób do kompanów pana podrywacza, ale uznał że może nie warto już bardziej stresować jegomościa, bo nie wyglądał jakby mu było do śmiechu. Proszę, jak polubownie można załatwić wiele spraw na własną korzyść? Co innego, gdyby owemu panu jednak nie przeszkadzało że Nick jest mężczyzną, to wtedy by zapewne trochę inaczej ‘porozmawiali’. Ale tak... Nie sądził tak naprawdę, że często ktos będzie myślał, że kobieta może ubierać się jak mężczyzna, bo szczerze takiej nie widział, ale oczywiście, raz na jakiś czas się zdarzało że go mylono. Niestety, może na szczęście – zaleznie od sytuacji – taka urode miał poprzedni ‘właściciel’ ciała.
Widać jego towarzysz również potrafił wykorzystywać sytuacje a przy okazji, kiedy się dało, bawić czyimś kosztem. Urzędnik państwowy? No, może być od biedy.
Nie miał mu też za złe że się z tego śmieje, bardziej jednak się dziwił czemu tak usilnie stara się to ukryć, ale nie będzie wnikał, widac taki charakter. Albo dla dobra ‘sprawy’.
Sam sie nieomal nie zaśmiał kiedy usłyszał kim jest ale przełknął to zachowując nieodgadnioną minę.
- Skoro pan nalega, to butelka wina byłaby miła. I drugi kieliszek – sam w końcu jej nie wypije, zresztą i tak dwie lampki i mu starczyło, wchodząc na wieksza ich liczbę mógl się zbliżać do granicy ryzka. Niby tylko wino, ale wina bywały różne.
Poprawił sie tez na siedzisku prostując nogi bo trochę odczuł wagę tamtego. Niemniej jednak, tez musiał przyznać, że było dość zabawnie. Też się nie spodziewał że mu się dziś coś takiego przytrafi. Kto wie, może i dzien nie będzie taki stracony. Chyba będzie musiał tu częściej wpadać.
Powrót do góry Go down
Grabarz
Główny Mistrz Gry
avatar

Profesja : Medyk (grabarz)
Wiek postaci : 45 lat

PisanieTemat: Re: "Ye Olde Cheshire Cheese Inn"   Wto 09 Mar 2010, 21:01

Słysząc słowa Donatienia boski żigolo zbladł, jakby jakiś wyjątkowo spragniony krwi strzygoń dorwał się do jego arterii. Jego przyjaciele także ucichli z napięciem wpatrując się w blade jak ściana oblicze biednej ofiary demonicznego żartu. Alkohol chyba już całkowicie opuścił organizm mężczyzny ustępując miejsca całkiem trzeźwej zgrozie.
-Przepraszam!-Krzyknął błagalnym tonem niedoszły podrywacz, po czym zwrócił się do właściciela przybytku.-Butelkę najlepszego wina i dwa kieliszki dla tych dżentelmenów...na mój koszt!
Ostatnie trzy słowa brzmiały tak, jakby mężczyzna miał się zaraz rozpłakać. Cóż, najwyraźniej najdroższe trunki kosztowały w tym przybytku całkiem spore pieniądze. Przyjaciele poszkodowanego ucichli na dobre szczerze żałując straty funduszy, która na pewno nie wpłynie pozytywnie na życie ich kompana.
Właściciel przybytku zniknął tymczasem na zapleczu, skąd wrócił w chwilę później niosąc w ręku wypełnioną rubinowym płynem butelkę. Szkło było zakurzone, to też karczmarz przetarł je białą materią swego fartucha, po czym złapawszy po drodze dwa czyste kieliszki ruszył ku stolikowi demonów.
-Najlepsze wino dostępne w naszym lokalu dla szanownych gości!-Zamruczał uprzejmie spod sumiastych wąsów stawiając jednocześnie naczynia na blacie.
Odkorkowując butelkę właściciel przybytku zamienił kilka szeptów z uprzejmym fundatorem trunku. Uszu demonów doszła jedynie krótka, spazmatyczna wypowiedź tego drugiego brzmiąca mniej więcej tak"Ile...?", mogli też dostrzec jak twarz biedaka z białej staje się sina niczym oblicze topielca. Oj, to musiało być naprawdę zacne wino...potwierdziła to duża ilość monet, które wylądowały w otwartej dłoni karczmarza.
-Czy wybaczą mi Panowie jeśli się oddalę?-Spytał niewydarzony żigolo, a w jego było tyle nadziei, iż aż żal uderzał w serca.
Szynkarz zdążył już tymczasem wrócić na swoje miejsce.
Powrót do góry Go down
Donatien
Admin
avatar

Profesja : Arystokrata
Wiek postaci : Nieznany (ciało: 21 lat)

PisanieTemat: Re: "Ye Olde Cheshire Cheese Inn"   Wto 09 Mar 2010, 23:07

Cóż... wzmianka o koneksjach i władzy zawsze robiła wrażenie, lecz niekiedy dobrze było przemilczeć swą pozycję społeczną. To jednak nie był jeden z tych przypadków. Co prawda Donatien nie ujawnił swej pozycji na owej drabince, po której wszyscy się pięli i na której walczyli, im wyżej tym bardziej zajadle, jednakże chętnie przypisał swój urząd Nicholasowi. Widząc, iż jego małe kłamstewko odniosło pożądany skutek machnął łaskawie smukłą, nie skalaną fizyczną pracą dłonią w stronę pechowego adoratora.
- Myślę, że jest to wręcz wskazane. Widok Pana osoby zapewne budzi w mym towarzyszu niezbyt miłe uczucia i mógłby odwrócić uwagę oraz popsuć smak trunku.
Niezwykła słodycz w głosie Donatienia i wieczna uprzejmość nie pasowały do słów jak i nieprzyjemnego spojrzenia oczu, które nawykły patrzeć na ludzi i inne istoty z góry.
Niezwykle miło było patrzeć jak ten nieszczęśnik w tempie ekspresowym trzeźwieje, pod wpływem stresu i przerażenia zmienia odcienie skóry niczym kameleon i niemal dostaje zawału słysząc jaką to cenę przyjdzie mu zapłacić za niewinny, przypadkowy wybryk. W zasadzie gdyby właśnie w tej chwili na owy zawał zszedł Donatien byłby niesamowicie szczęśliwy... Piękny finał i uwieńczenie dzisiejszego pobytu tutaj. Chociaż z drugiej strony zamieszanie nie pozwoliłoby im posiedzieć tutaj dłużej w spokoju, a demon ciekaw był jeszcze jegomościa, z którym dzielił stolik i miał zamiar prowadzić konwersację dalej.
Zadowolony z jakże pozytywnego zakończenia całej tej scenki oraz wciąż nieznacznie rozbawiony całym jej przebiegiem spojrzał na butelkę z winem. Przyznać musiał iż wyglądała zachęcająco. Na razie jednak wolał dopić swe piwo i poczekać, aż jego urodziwy rozmówca sam skosztuje należnej mu rekompensaty i oceni jej wartość. Ufał, iż zna się on na rzeczy skoro właśnie w tego typu napitkach gustował.

__________________

"I zło chce nas jedynie uszczęśliwić."
- Stanisław Jerzy Lec
Powrót do góry Go down
http://victorianlondon.forumpolish.com
Nicholas
Przywódca grupy Corvus
avatar

Profesja : Finansista

PisanieTemat: Re: "Ye Olde Cheshire Cheese Inn"   Czw 11 Mar 2010, 21:47

Nie żałował absolutnie owego nieszczęśnika, bo jak sam wyznawał, za swoje błędy sie płaciło a tu dodatkowo jeszcze on na tym skorzystał. Heh, ciekawy człek był z Donatiena że myslał podobnymi kategoriami, bo sam tez by jakos to owinął by przysporzyć kłopotów panu nachalnemu który musi albo mniej pić albo zainwestować w jakieś okulary.
Stuknął obcasami zginając nogi o nachylił sie trochę patrząc na butelke. Jeszcze w kieliszku miał trochę dawnego trunku a nie będzie się z piciem spieszył, bo ulatywała z tego cała przyjemność. Spojrzał jednak z powierzchownym uznaniem także dlatego, że wiedział mniej więcej jak to wpłynie na kieszeń wątpliwego gentelmena, aczkolwiek z jego własnej winy. Nie komentował już słów tamtego, skoro poradził sobie z nim Donatien, a wymienił tylko z nim porozumiewawcze spojrzenie mówiace ze całkiem nieźle to rozegrał i że demon osobiście był kontent.
- No cóż.. nie ma tego złego pomijając nawet moje kolana... – usmiechnął sie i obrócił butelkę w palcach, po czym wyprostował się i wyciagnął na siedzisku – Tuszę po minie jegomościa, że to musi byc naprawdę coś niezwykłego – wziąl fajkę w palce tylko dlatego by się nia pobawić i wskazał jej końcem na butelkę. – Ciekawie, ciekawie... Nie spodziewałem sie dziś takich niesamowitości a tym bardziej darmowego wina, ale los lubi płatac figle – zrobił adekwatną do tego, potwierdzająca minę i odetchnął.
W zasadzie to uwielbiał obserwowac wszelkie nie pozytywne emocje jak strach, ból, zakłopotanie i tym podobne, toteż chwilke poświęcił obserwacji mimiki i gestów miłego sponosra procentów.
- niekiedy drobne pomyłki sporo kosztują... – powiedział to juz półgłosem tylko do Donatiena, kiedy tamten się oddalił razem ze swoimi kompanami, którzy go pocieszali ale chyba mało szczerze.
Powrót do góry Go down
Donatien
Admin
avatar

Profesja : Arystokrata
Wiek postaci : Nieznany (ciało: 21 lat)

PisanieTemat: Re: "Ye Olde Cheshire Cheese Inn"   Wto 16 Mar 2010, 00:53

- Jak wspomniałem już wcześniej: jest to miejsce warte odwiedzenia. Teraz Pan rozumie co miałem na myśli - Demon pozwolił sobie na subtelny uśmiech znad kufla piwa, w którym złocistego trunku ubyło już niemało. Donatien zdawał się być niezwykle pewny siebie, jakby przewidział sytuację, która miała przed chwilą miejsce, chociaż przecież wiedział doskonale, że Ye Olde raczej wolne było od burd i wszelkich awantur. A przynajmniej wolne w taki dzień jak ten i o tej porze. Wyjątki jednak zawsze mogły się zdarzyć, więc nie ma w tym incydencie nic niezwykłego.
- I owszem... Nie należy zbyt pochopnie wyciągać wniosków czy podejmować działań... nierzadko bywa to czynem tragicznym w skutkach. Z drugiej jednak strony mawiają, że kto nie ryzykuje ten nie wygrywa. Cóż więc robić? Czego lepiej się trzymać? Jak Pan uważa, hm?
Ogień w kominku buzował z siłą, zachłannie pożerając dorzucane drewno i rozgrzewał może aż nazbyt to znowuż nie takie ogromne pomieszczenie. Nic więc dziwnego, iż demonowi zrobiło się cieplej. Piwo co prawda chłodziło, lecz nie na tyle by zwalczyć atakujące z zewnątrz ciepło. Palcem wskazującym mężczyzna poluzował kołnierzyk koszuli obwiązany czarną wstążką. Oczywiście, popsuł jakże piękną kokardkę, którą była ona związana, lecz cóż... ważniejsza była jego wygoda. Oczywiście nie zawsze, niekiedy trzeba było się wymęczyć dla dobra sprawy w eleganckim acz niekiedy niewygodnym stroju. Aczkolwiek Donatien starał się pilnować by jego ubrania były zawsze najlepszej jakości i komfortowe dla użytkownika.

__________________

"I zło chce nas jedynie uszczęśliwić."
- Stanisław Jerzy Lec
Powrót do góry Go down
http://victorianlondon.forumpolish.com
Nicholas
Przywódca grupy Corvus
avatar

Profesja : Finansista

PisanieTemat: Re: "Ye Olde Cheshire Cheese Inn"   Wto 16 Mar 2010, 13:40

- A i owszem, z tym że za wiele tego typu incydentów może być irytujące – powiedział że może, nie powiedział że jego to irytowało, bo niekiedy i on sobie mógł na tym skorzystać. Tak jak na przykład teraz, akuratnie w ten sposób.
- Czy ryzykować czy nie powiada pan? Jak kto mądry to wie kiedy ryzykować z zyskiem. A jak nie umie to niech nie ryzykuje albo cierpi – takie było jego zdanie, chociaż zdarzały się wybory z pozoru dobre a jednak złe w skutkach – Tak przynajmniej uważam – bo co taki zwykły właściciel mógł o tym wiedzieć... W życiu codziennym w końcu nie podejmowało się jakiegoś wielkiego ryzyka. Może czasem, tak jak owy pan musiał niestety dokonać złego wyboru i mu się ryzyko nie opłaciło. Kto normalny podrywa tak dziewki w takich lokalach? I to jeszcze z mężczyzną? A nóż byłby to jej mąż albo ktoś podobny to co wtedy? To raczej jednak nie było ryzyko tylko nierozsądek...
- Zawsze wypadało by coś sprawdzić na tyle ile się dam nim się podejmie decyzje – wzruszył ramieniem z uśmieszkiem i dopił wino. On akurat lubił ciepło, więc żar z kominka mu póki co absolutnie nie przeszkadzał, tylko przyprawiało o miłe odczucie. Tym szczególniej, że na zewnątrz nie było tak znów gorąco więc należało sobie uzupełnić zapasy ciepła nim się poweźmie zamiar powrotu do domu.
- W każdym razie dla mnie to była głupota nie ryzyko a to zasadnicza różnica – swoje rozważania na temat podrywacza skwitował właśnie tak i wysypał z fajki popiołek do popielniczki, oczyszczając ją ciemna chusteczką, by ta znów zajęła miejsce w jego kieszeni czekając spokojnie na moment przydatności.
A kiedy już to zrobił, to oczywiście ciekawość była na tyle duża że musiał sięgnąć sobie po ta butelkę i wybadać jej zawartość a sądząc po zapachu, była niczego sobie. No proszę jak to można było trafić na dobre miejsca z dobrym trunkiem. A niby takie niepozorne...
Co by wino nie zwietrzało, to na chwilę obecna towarzyszowi nie nalał mówiąc, że jak będzie miał ochotę, to może się obsłużyć a zapewne warto, po czym sobie wlał trochę na dno by posmakować, po czym pokiwał tylko lekko głową. Całkiem całkiem, co prawda w domu miał i lepsze, ale jak na te standardy... Nie pogardzał żadnym o ile to naprawdę nie był jakiś wyrób winopodobny.
Powrót do góry Go down
Donatien
Admin
avatar

Profesja : Arystokrata
Wiek postaci : Nieznany (ciało: 21 lat)

PisanieTemat: Re: "Ye Olde Cheshire Cheese Inn"   Czw 18 Mar 2010, 23:01

Jasne pasmo opadło ponownie na oblicze demona wywołując na jego czole mars niezadowolenia. W takich momentach ciało bywało kłopotliwym narzędziem. Zaraz jednak w ramach rekompensaty wykorzystał inną jego część by zaznać nieco przyjemności płynącej z napitku. Ostatni łyk piwa w jakiś sposób dla niego zawsze różnił się od tego pierwszego i to na niekorzyść, lecz nadal był on przyjemnością. Kosmyk włosów powędrował na swe miejsce za uchem w momencie, gdy pusty kufel stuknął niemal bezgłośnie o blat stolika.
- W tym wypadku... cóż, zapewne tak właśnie było. Głupota wspomagana czynnie przez alkohol, który potrafi z największego erudyty czy filozofa zrobić nierozgarniętego chama. A może inaczej... wywlec tego chama z niego. W końcu jeśli ktoś jest naprawdę porządnym człowiekiem to czemu ma to się zmienić magicznie pod wpływem używek? Te osoby zazwyczaj bywają po prostu weselsze.
Donatien nigdy za specjalnie nie zastanawiał się nad owym zagadnieniem. Owszem, myślał nawet dość często o naturze ludzkiej i jej zawiłościach oraz skomplikowanej budowie, która wymykała się schematom, lecz wpływ alkoholu był nowym tematem. Jak to było, że niektórzy pod jej wpływem stawali się agresywni, inni smutni a jeszcze inni weseli? Zakładając, iż nic nie bierze się ot tak znikąd najlepszym wyjaśnieniem był sam ludzki charakter, skłonności i coś co od zawsze w danej osobie siedziało i zostało ujawnione właśnie dzięki temu eliksirowi prawdy.
- Mam nadzieję, że ten mały incydent nie zniechęcił jednak Pana do ponownego zawitania w progi Ye Olde. Nie żebym miał w tym jakiś konkretny zysk czy procent z dochodów tej karczmy - Tajemniczy uśmiech mógł budzić pewne wątpliwości co do wiarygodności tych słów. Czyżby demon miał jakieś układy z właścicielem? - Po prostu Pana obecność tutaj byłaby zdecydowanie jedną z większych zalet lokalu.
By nie zabrzmieć zbyt rozkosznie, słodko i przesadnie miło wyraz twarzy demona kontrastował znów ze słowami, pozostając obojętnym.

__________________

"I zło chce nas jedynie uszczęśliwić."
- Stanisław Jerzy Lec
Powrót do góry Go down
http://victorianlondon.forumpolish.com
Nicholas
Przywódca grupy Corvus
avatar

Profesja : Finansista

PisanieTemat: Re: "Ye Olde Cheshire Cheese Inn"   Nie 21 Mar 2010, 23:45

- In vino veritas, jak mądre powiedzenie mówi - skinął zachowawczo głowa i spojrzał na niego zatrzymawszy wzrok na owym kosmyku z którym tamten sie 'mocował' już nie pierwszy raz. Dlatego było łatwiej co nieco zostawić puszczone, kwestia przyzwyczajenia. Ale wywołało to u niego lekki uśmiech, trzeba przyznać.
- W każdym razie... - bo po co ciągnąć temat całkiem nawet zabawny, bo tak się skończył, przez długi czas? Sięgnął i nalał Donatienowi trochę wina do kieliszka, na razie na spróbowanie bo kto wie, może nie zasmakuje, chociaż mieszanka winogron jak i czas dojrzewania zdawały sie być naprawdę interesujące i godne skosztowania.
- Proszę się obsługiwać - dodał tak na zaś gdyby tamten życzył sobie więcej. - No, wie pan - wracając do tych używek - Z pewnością wszystko zalezy od charakteru lub jak by to nazwać, jego psychiki. Nie każdy porządny obywatel może podłapać tylko humor, wiadomo, procenty róznie mogą na rózne osoby działać - on też lubił nawet obserwować ludzi, wszak ciągle się jeszcze uczył, chociaż juz widział sporo, wiedział sporo i to starczyło by coś tam osiągnąć.
Usmiechnąl sie też na ostatnie słowa tamtego, zupełnie jakby widział dawnego znajomego w tym zachowaniu. A mimo wyrazu twarzy i tak zabrzmialo nader rozkosznie.
- Och tak, z pewnością, nie mogę przecież pozbawić tego miejsca mojej wspaniałej osoby. Ile dobrych win by mnie ominęło... Interes. czysty biznes, zacznę może zbierać te wina i otworzę sklep... - wsparł sobie policzek na dłoni jakby sobie faktycznie o tym marzył a wygladało to dość zabawnie.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: "Ye Olde Cheshire Cheese Inn"   

Powrót do góry Go down
 
"Ye Olde Cheshire Cheese Inn"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Kawiarnia "Latte"
» Opowiadanie "Uczeń" cz.2
» Kuchnia "Snorche"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Victorian London RPG :: Lewy brzeg Tamizy :: Fleet Street-
Skocz do: