Victorian London RPG
IndeksFAQSzukajGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Prince Lynd

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Prince Lynd

avatar

Profesja : Finansista
Wiek postaci : 28

PisanieTemat: Prince Lynd   Wto 12 Kwi 2011, 18:36

Imię i nazwisko: Prince Lynd

Rasa: Demon

Profesja: Arystokrata

Wiek: 28 lat

Literalizacja: Leworęczny

Satystiki:

Fizyczne

Siła: *
Zręczność: *
Szybkość: *
Wytrzymałość: ***

Społeczne

Charyzma: **
Wygląd: ****

Umysłowe

Inteligencja: ****
Siła woli: ***
Spostrzegawczość: **

Umiejętności: skradanie się, aktorstwo, wiedza tajemna, uwodzenie, etykieta, lingwistyka, dyplomacja, dowodzenie/zarządzanie

Wady: Konflikt z naturą, Napiętnowany (podczas wielkiego gniewu źrenice mogą zmienić barwę na czerwoną), Podatny na trucizny, osłabienie refleksu, spostrzegawczości oraz uczucie irracjonalnego lęku w miejscach o dużym stężeniu pozytywnych emocji

Zalety: Powiązania z rodziną królewską, Właściciel, Bogacz, moc wywoływania negatywnych obrazów, uczuć, myśli

Ekwipunek: złoty zegarek, parasol, cylinder ze skórzaną obwódką, Szkło powiększające na złotym łańcuszku, pieniądze

Wygląd:

Czerń włosów Lynda przywodzą na myśl smołę. Są proste i nieco dłuższe niż normalnie, często zaczesane do tyłu, jak na prawdziwego arystokratę przystało. Potrafi oczarować niejedną kobietę swoim tajemniczym spojrzeniem orzechowych oczu, w których jednak skrywa się nienawiść do świata w którym musi żyć. Rysy twarzy są ostre, przez co nie tak łatwo jest zapomnieć jak Prince wygląda. Brwi nieco krzaczaste często unoszą się ku górze w geście irytacji. Mężczyzna ma nawyk zaciskania szczęki. Robi to dość odruchowo nie wiedząc o tym nawet, zaczęło się jednak od powstrzymywania się od przykrych komentarzy, które nierzadko pragną się wydostać z jego ust, ale czasem nawet on ma świadomość tego, że zwyczajnie nie wypada. Nos lekko spiczasty, usta wąskie, lecz nie całkiem niewidoczne.
Lynd nie odznacza się jakoś przesadnie swoją budową ciała. Ot, zwykły mężczyzna o normalnych proporcjach. Można rzecz, że jest nawet chudszy niż powinien. Zawdzięcza to jednak bardziej genom, dzięki którym niełatwo jest mu podnieść wagę, niż zdrowemu trybowi życia, który z pewnością by mu się przydał. Karnacja jego jest nieco ciemniejsza, co jest dość dziwnym zjawiskiem w Anglii, w której większość populacji stanowią bladolicy panowie.
W kącikach lyndowkich ust bardzo często błąka się kpiący uśmieszek, który znika tylko i wyłącznie wtedy, kiedy Prince chce go zamienić na jakiś większy gromki śmiech, lub naubliżanie komuś z wściekłością. Odznacza się nienaturalnie białymi zębami, a to wszystko dzięki temu, że nie popadł w nikotynowy nałóg. Wręcz nie znosi, gdy ktoś pali przy nim.

Charakter:

Wolny duch, robiący zawsze to na co akurat przyjdzie mu ochota i który nie uznaje rozkazów. Prince nie przyjmuje słowa "nie" skierowanego w jego stronę. Dość łatwo przychodzi mu nawiązywanie kontaktów, które potrafi wykorzystać w późniejszym czasie. Jest bardzo pamiętliwy, więc osoby, które z nim zadarły mogą odpokutować swoje winy nawet po bardzo długim czasie, tak, że nawet same już nie pamiętają, że cokolwiek mu zrobiły. Potrafi przemawiać w taki sposób, że inni go słuchają nie kryjąc podziwu. Sam również jest dobrym słuchaczem, ponieważ wie, że niektóre ważne sprawy dość często wychodzą przypadkowo wyrwane z kontekstu. Dość łatwo mu zaufać mimo niezbyt szlachetnej opinii, która krąży w społeczności angielskiej na jego temat. Zawsze polega tylko i wyłącznie na swojej intuicji i racji w ogóle nie przyjmując do siebie porad innych. Uważa ludzi którzy go otaczają za nędzne kreatury nie mające pojęcia o tym, jak należy żyć.
Mimo tych wszystkich cech jest dość powszechnie lubiany, gdyż nikt tak naprawdę nie wie jaki Lynd jest w rzeczywistości. Opanował do perfekcji sztukę skrywania emocji, więc uśmiech wykwita na jego twarzy nawet wtedy, kiedy wewnątrz gotuje się ze złości. Mimo swoich licznych podbojów miłosnych nie jest uważany za kobieciarza, nic dziwnego też, że ze względu na swój status majątkowy i pochodzenie jest uważany za bardzo dobrą partię.
Zdarza się, że Prince Lynd pomaga ludziom. Zdarza się to jednak tylko i wyłączni wtedy, gdy sam widzi w tym jakieś korzyści. Nigdy nie robi nic z dobrego serca, jest wszak demonem w ludzkiej postaci. Widział niejedną śmierć, a większość z nich sam spowodował choć nie przyłożył do nich nawet palca.

Historia:

Prawdziwy Prince Lynd urodził się w bardzo zamożnej rodzinie. Małżeństwo jego rodziców zostało oczywiście zaaranżowane i nie należało do najszczęśliwszych. Ojciec dość nieudolnie próbował ukryć wszystkie swoje zdrady jakich się dopuszczał, a jego żona udawała, że nic nie dostrzega choć płakała każdej nocy, kiedy Pana domu akurat w nim nie było.
Panicz Lynd nigdy nie zaznał rodzicielskiej miłości. Wychowywany przez guwernantki sprowadzane z różnych kolonii potrafił już w wieku lat piętnastu mówić przynajmniej czterema językami. Otrzymał bardzo należyte wykształcenie zarówno w dziedzinie nauk ścisłych jak i humanistycznych. Szczególnie dobrze czuł się w filozofii i chciał iść właśnie w tym kierunku jednak pewne zdarzenie skutecznie mu w tym przeszkodziło.
Ale po kolei.
Kiedy przekroczył magiczny wiek lat dwudziestu zmarła jego matka. Lord Lynd chyba w ogóle się tym nie przejął, wrecz przeciwnie - uważał, że nareszcie nie musi ukrywac swoich niemoralnych poczynań z prostytutkami jakich na ulicach Londynu kłębiła się cała masa. Widząc to panicz Prince oczywiście brał z niego przykład. Rzec można, że pomiędzy zachowaniem zarówno przed jak i po zajęciu jego ciała przez demona nie widać było jakiejść specjalnej różnicy.
Lubił trwonić pieniądze, które jeszcze nie były jego. Z niecierpliwością czekał aż śmierć dosięgnie również jego ojca, by w końcu móc zając jego miejsce w społeczeństwie. Chciał być tak jak on bardzo szanowany i poważany. Nie wystarczyło mu, że już kiedy był młokosem kłaniały mu się na ulicy ważne osobistości. Chciał mieć po prostu wszystko. Jego marzenie spełniło się kiedy skończył lat dwadzieścia trzy. To właśnie na pogrzebie Lorda Lynda demon Aides wypatrzył ciało Princa. Zajął jego ciało tuż po powrocie mężczyzny do domu i zwyczajnie... położył się spać, tłumacząc się służbie, że w związku ze śmiercią ojca popada w lekką depresję i musi przez kilka dni pozostać sam.
Początkowo żałował, że wybrał takie ciało, a nie inne, ze względu na ilość znajomości jakie posiadał Lynd, jednak już po roku był ze swojej decyzji całkiem zadowolony. Arystokracja okazała się towarzystwem, w którym demon z łatwością się odnajdywał mimo, że w dalszym ciągu nie miał do nich za grosz szacunku. Zwyczajnie uważał, że z dwojga złego lepiej jest być obrzydliwie bogatym, niż pałętać się po rynsztokach jako nędzna szumowina i zadawać się z prostytutkami.
Gdyby nie demon, panicz Lynd z pewnością przetrwoniłby cały majątek jaki odziedziczył po ojcu. Na całe szczęście Aides doskonale wiedział, że potrzebuje tych pieniędzy, zaczął je więc inwestować. Założył kilka fabryk na miejscu starych manufaktur w których produkowano części do parowozów i innych nowinek techniki. Zasiadał oprócz tego w Izbie Lordów, jako, że był spokrewniony z samą Królową.
Mimo usilnego zalecania się do niego przez córki swoich wspólników, a także inne zamożne panienki, które podkochiwały się w Lyndzie, on sam nigdy nie chciał związać się z którąś z nich na stałe. Powód jest prosty i banalny - Aides przecież nie jest zdolny do jakiejkolwiek miłości. Zdarzało mu się oczywiście, że dośc często pokazywał się z jedną niewiastą, jednak jak się tego można spodziewać, robił to tylko dlatego, że jej ojciec długo wahał się by odsprzedać mu jedną ze swoich manufaktur. Poza tym, dzięki temu nie musiał plugawić się tak bardzo, by zadawać się, jak jego ojciec, z ulicznicami. Doskonale znał powód jego śmierci, syfilis wszak nie jest w tym przypadku żadną tajemnicą. Nie chciał podzielić jego losu, gdyż zaczynało mu się coraz bardziej podobać na ziemskim padole.
Posiada jedną przyjaciółkę - wampirkę Carmen, której serce jest w równym stopniu nikczemne co to lyndowskie, dzięki czemu potrafią porozumieć sie bez słów. Niejednokrotnie doradzała mu ona w sprawach finansowych i sam przyznać musiał, że wiele dzięki niej zawdzięcza. Gdyby jednak zaistniała taka potrzeba nie zastanawiałby się dwa razy, jeśli chodzi o zabicie Carmen. Jeśliby tylko zaczynała mu przeszkadzać, wadzić, albo psuć wizerunek, z pewnością by sprawił by umarła. Ona doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Lynd zdradził jej, że jest demonem (tym samym jest to jedyna istota na świecie, która o tym wie), musi mieć więc świadomość tego, że mimo zarzyłości jaka ich pozornie dzieli mężczyzna stanowi dla niej wyjątkowe niebezpieczeństwo mimo faktu, że wcale nie tak łatwo się jej pozbyć. Sam Lynd się jej nie obawia nawet w najmniejszym stopniu, przekonany, że nie ma takiej siły na Ziemii, która byłaby w stanie go zniszczyć.
Obecnie ciało należące do Aidesa ma dwadzieścia osiem lat, cieszy się niezwykłym poważaniem i szacunkiem w lokalnej społeczności. Sam Aides wątpi, by kiedykolwiek jeszcze w przyszłości udało mu się znaleźć kandytata w równym stopniu doskonałego co Prince Lynd.
Powrót do góry Go down
http://kamaah.blog4u.pl
 
Prince Lynd
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Victorian London RPG :: Informacje :: Karty postaci-
Skocz do: