Victorian London RPG
IndeksFAQSzukajGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Catherine Thomas

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Catherine

avatar

Profesja : Prostytutka
Wiek postaci : 18

PisanieTemat: Catherine Thomas   Wto 28 Wrz 2010, 20:29

Imię i nazwisko: Catherine Thomas

Rasa: Człowiek

Profesja: Prostytutka

Wiek: 18

Lateralizacja: Praworęczna

Statystyki:

Fizyczne:

Siła: *
Zręczność: ***
Szybkość: **
Wytrzymałość: **

Społeczne:

Charyzma: **
Wygląd: ****

Umysłowe:

Inteligencja: ***
Siła woli: **
Spostrzegawczość: *


Umiejętności: Uwodzenie, skradanie się i mistrzowsko opanowana jazda konna.

Wady: Alergia – na pyłki, wiosną kobieta ma straszny katar i wciąż kicha.

Zalety: Mocna głowa – kobiecie trzeba naprawdę ogromnej ilości alkoholu aby padła na ziemię jak trup, wyostrzony zmysł dotyku – może i dzięki tej zalecie Catherine zdecydowała się zostać prostytutką, słowiczy głos – gdy zaczyna śpiewać jej kochankowie nie mogą się jej oprzeć

Ekwipunek: Dwa sztylety wsunięte za czarną opaskę, która znajduje się na udzie, nieduża torebka, w której kobieta trzyma niewielką ilość pieniędzy, buteleczkę z białym proszkiem oraz nieduży zegarek na łańcuszku, złoty naszyjnik, który zostawiła jej matka, nieduże pudełeczko z białym pudrem, róż do policzków i pędzelek.

Wygląd: Długie do połowy pleców, blond włosy, które kręcą się nieznośnie oraz duże, zielone oczy wpatrujące się we wszystko z niecierpliwością. Usta duże, często pomalowane czerwoną szminką. Kobieta ma około metra siedemdziesięciu wzrostu i waży około pięćdziesięciu kilo. Długie nogi, wcięta talia i proporcjonalne piersi dodają jej uroku, a przede wszystkim seksapilu. Na lewej łydce ma bliznę w kształcie numeru „52”, który to wypalili jej okrutni właściciele cyrku. Zazwyczaj chodzi w różnorodnych sukniach, z mocno związanym gorsetem, tak aby jej piersi i talia godnie się prezentowały, jednak kiedy przyjdzie jej zadowolić klienta zakłada na siebie tylko gorset i majtki, na nogach ma czarną podwiązkę.

Charakter: Kobieta ta przede wszystkim jest bardzo nieufna. Po tym co ją spotkało nie wierzy już w dobroć ludzi i nie rozmawia z nimi za dużo – po prostu nie ma na to ochoty. Ma duże poczucie humoru, jednak zazwyczaj nie ma z kim się pośmiać, ponieważ nie posiada zbyt wielu przyjaciół. Sprytna i chytra – te dwie cechy również znakomicie opisują Catherine, bowiem tak została wychowana i taka jest do dzisiaj. Powód dla którego wybrała pracę prostytutki, jako odpowiednią dla siebie jest bardzo prosty – lubi uciechy cielesne oraz wręcz uwielbia sprawiać swoim partnerom przyjemność, czego nauczyła się, gdy przebywała we Francji. Kobieta ta kocha zwierzęta, a w szczególności konie. Od dziecka jeździ konno i nie zamierza przestać, hobby to pomaga jej się odpocząć od rzeczywistości.

Historia: Zaledwie osiemnaście lat temu, w pewnym skromnym domu na obrzeżach Londynu przyszła na świat dziewczynka. Jednak matce nie przyszło długo cieszyć się z powicia dziecka. Z dnia na dzień czuła się coraz gorzej, aż w końcu zmarła. Okazało, że po porodzie wdała się infekcja. Rodzice zdążyli nazwać maleństwo Catherine, na cześć jej świętej pamięci babki. Dziewczynkę wychowywał tylko ojciec. Nie miała innej rodziny, a ojciec nie znalazł kolejnej kobiety godnej jego uwagi.
W 10 urodziny Catherine, mężczyzna oznajmił jej, że znalazł bardzo dobrą pracę, lecz wiąże się ona z podróżowaniem po świecie i, że od tej pory mało będą przebywać w rodzinnym domu. Dziewczynka od zawsze była ciekawa świata, więc wiadomość tam bynajmniej jej nie zmartwiła. Parę tygodni później wypłynęli w stronę Francji. Catherine stała dumnie na pokładzie dość dużego statku, jej włosy rozwiewał dziki wiatr, a uśmiech nie znikał z dziecięcej twarzy, gdy nagle ktoś zaczął krzyczeć, a po chwili wszyscy wpadli w kompletny harmider. Ojciec podbiegł do dziewczynki, wziął ją na ręce i chciał zbiec do kajuty, jednak kapitan zablokował mu drogę i rzekł:
- Dziewoję możesz zostawić w kajucie, jednak sam biegnij ile sił w nogach pomóc naszym marynarzom!
Dziewczynka nie wiedziała co się dzieje, łzy płynęły jej po policzkach, a oczy rozglądały się szaleńczo po kajucie. Na pokładzie wciąż ktoś krzyczał lub jęczał, zdawało się, że z bólu. Catherine była pewna, że słyszy uderzanie stali o stal, co znaczyło, że zaraz nad nią rozgrywa się walka. Ojciec dziewczyny uczył ją fechtunku, umiała się ona już dosyć dobrze posługiwać sztyletami i zawsze miała jeden przy sobie, ponad to umiała posługiwać się rapierem.
Po chwili krzyki na pokładzie ucichły. Dało się słyszeć szum fal i ciche chichoty. Nagle ktoś otworzył klapę od kajuty. Było w niej ciemno, więc to dawało dziewczynce przewagę. Bezszelestnie schowała się w kąt i modliła się w myślach o ochronę. Ktokolwiek wszedł do kajuty był dobrze wyposażony, bo już po chwili było w niej jasno. Ów mężczyzna trzymał w ręku lampę oliwną i w sekundę zobaczył małą Catherine kulącą się w kącie.
- Oho, co my tu mamy! – zawołał i zaczął podchodzić do dziewczynki, gdy ta nagle wyjęła mały sztylet z pochwy, który podarował jej ojciec i wbiła go w udo mężczyzny. Nieznajomy zawył z bólu i zaczął kląć, a Catherine wybiegła z cichym piskiem na pokład.
- Ojcze! Tato… Tatusiu! – krzyczała przeraźliwie. Ludzie, którzy stali na statku patrzyli się na nią podejrzliwie. Nikogo z nich nie znała, a do tego na deskach było mnóstwo krwi i martwych ciał załogi statku. Po chwili z kajuty wyszedł ranny mężczyzna i krzyknął:
- Łapcie to wredne dziewczę! Płynie z nami do Francji! – były to ostatnie słowa jakie usłyszała tego dnia, bowiem chwilę po tym ktoś uderzył ją ciężkim narzędziem w głowę.

Dziewczynka przebudziła się około dzień później. Oszołomiona podniosła małą główkę i zaniosła się płaczem. Była przywiązana do konia, obok niej jechało mnóstwo dziwnie przebranych mężczyzn. Przypominali jej oni cyrkowców. Obejrzała się za siebie i zobaczyła, że konie ciągną wozy z niedźwiedziami, kolorowymi ptakami, wężami i zwierzęciem w czarno-białe paski, które było podobne do konia, jednak nie znała jego nazwy.
- Mości panie, proszę mnie odwiązać, potrafię jeździć konno. – powiedziała cicho, myśląc, że gdy będzie grzeczna wypuści on ją. Jakże się myliła. Mężczyzna uniósł rękę i uderzył dziewczynkę batem w twarz. Catherine załkała i wyczuła pręgę na policzku.
Myśl o rzeczach pozytywnych.
Myślała, bowiem tak mawiał jej ojciec. Dziecko zaczęło rozmyślać o tym, jak wspaniale byłoby pogalopować w stronę górki, to której właśnie się zbliżali. Catherine kochała konie, ojciec miał dwie klacze, kupione na targu jeszcze przed jej urodzeniem. Dziewczynka galopowała już na nich w wieku sześciu lat. Chciała spytać się mężczyzny kim jest, czemu ją porwali, czemu nie dadzą jej spokoju, jednak bała się, że on znów uderzy ją z bata w twarz. Ból pulsował w jej policzku coraz mocniej, aż w końcu dziewczynka przymknęła oczy, a jej świat stał się czarny.

Promienie słońca parzyły w twarz Catherine, gdy ta otworzyła swoje duże, ciekawe świata, zielone oczy. Dotknęła palcami policzka, bolał o wiele mniej niż parę godzin wcześniej. Zauważyła, że stoi nad nią młody chłopak. Miał może trzynaście lat, nie więcej, jego rysy wyglądały na wyjątkowo młodzieńcze, nie miał jeszcze wyrobionych mięśni, ani nie był za wysoki. Catherine uważnie obejrzała jego ręce, bała się, że i ten chłopiec może ją uderzyć.
- Kim jesteś? – spytała cicho, nie patrząc chłopakowi w oczy.
Zaśmiał się on, jednak nie był to złowrogi śmiech, przypominał bardziej śmiech kogoś naprawdę uradowanego.
- Jestem Henry, syn tresera zwierząt. Ktoś już ci mówił gdzie jesteś? – spytał uważnie patrząc na dziewczynkę, kiedy ta znów zaczęła płakać.
- Nie… - powiedziała poprzez łzy.
- Wstawaj, tata kazał mi coś z tobą zrobić, bo inaczej będziesz odstraszała nam klientów.
Dziewczynka ani razu nie spojrzała mu w oczy. Chłopiec dał jej trochę za małą, lecz czystą sukienkę i wskazał palcem na miskę wody, mówiąc, że tam może się umyć.
Ten dzień Catherine przeklęła wiele razy. W ten dzień dowiedziała się, że pewna trupa znalazła ją zakrwawioną w małej wsi, podczas swojej wędrówki. W ten dzień dowiedziała się, że jest w cyrku i prawdopodobnie już się z niego nie wydostanie.

Cztery lata później, dziewczyna liczyła sobie już czternaście lat i dawno zdążyła pogodzić się ze swoim losem. Przez ten czas nauczyła się mówić po francusku. W cyrku zajmowała się tresowanymi końmi, w zamian mogła na nich pojeździć godzinę dziennie. Cała trupa zdążyła zauważyć jak wielka zmiana nastąpiła w wyglądzie dziewczyny. Urosły jej piersi, uwidoczniła się talia, stała się znacznie wyższa, a włosy nabrały intensywniejszego koloru. To wtedy zauważyła, że zaczął się nią interesować Henry. Liczył on sobie wówczas już siedemnaście lat, więc nie był on dużo starszy od Catherine. Dziewczyna po wszystkim co ją spotkało, zupełnie inaczej patrzyła na życie. Była zobojętniała, jednak gdy Henry zaczął się do niej zalecać, Catherine odżyła.
Henry jest bardzo przystojny i dobrze zbudowany. Poza tym jest jedną z niewielu osób, którym mogę zaufać.
Myślała tak prawie codziennie. Z powodu braku matki nikt nie zdążył jej nauczyć jak obchodzić się z chłopcami. Podczas jej pierwszego pocałunku z Henrym nie poszło jej zbyt dobrze, jednak gdy robili to coraz częściej Catherine wyuczyła się tego, a ponad to sprawiało jej to coraz większą przyjemność. Nic dziwnego, że niemalże rok później straciła cnotę z Henrym. Stało się to spontanicznie. Dziewczyna myślała, że jest to coś strasznego, że kobiety nie mają z tego przyjemności, jednak zdziwiła się. Nie dość, że prawie nic nie czuła, to seks spodobał się jej tak bardzo, że uprawiali go z Henrym coraz częściej. Dziewczyna za każdym razem chciała coraz więcej i więcej.
Pewnego dnia, gdy Catherine czyściła konie, Henry podbiegł do niej, złapał wokół pasa i okręcił nad ziemią.
- Trupa się rozwiązuje! Artyści zbuntowali się przeciwko szefowi! – krzyczał Henry, z wielkim, uśmiechem na twarzy. Miał on już wtedy dziewiętnaście lat, wszedł w wiek męski, za to Catherine była coraz to ponętniejszą szesnastolatką. – Pojedziemy do Paryża!
Uśmiech zszedł z twarzy Catherine. Nie chciała jechać do Paryża. Chciała wrócić do swojego ukochanego Londynu, chciała założyć tam rodzinę i żyć jak wszyscy inni. Gdy Henry to usłyszał, wściekł się. Krzyczał na dziewczynę i wyzywał ją.
- Głupiaś ty jak reszta wszystkich panien! Nic mi po tobie, znajdę sobie lepszą. – po tych słowach mężczyzna odwrócił się i tyle go Catherine widziała.

Część trupy ruszyła do Paryża, część do Londynu, a jeszcze inni do krajów wschodnich.
Wracam do Londynu, ale po co? Nikt tam na mnie nie czeka, nikt nie powita mnie tam ciepło, Londyn jest dla mnie obcy. I co ja tam będę robić?
Myślała dziewczyna, nie wiedziała gdzie ma się podziać, a z czegoś musiała żyć. Podróżowała z jedną ze swoich bliższych koleżanek, Camille z trupy. Ją również zwerbowano siłą do cyrku, jednak ona miała prawdziwy talent. Była zaklinaczką węży. Catherine wiele razy zastanawiała się jak Camille sprawia, że wąż robi to co ona mu rozkaże.
Po drodze razem zaciągnęły się na statek płynący do Londynu, w zamian za przewóz miały dotrzymywać towarzystwa spragnionym cielesności marynarzom. Catherine sprawiało to przyjemność, jednak Camille często płakała przez to wieczorami.
Gdy w końcu dopłynęły do Londynu nadszedł czas pożegnania. Catherine pamiętała trochę ulic, z jej wspólnych wycieczek po Londynie z ojcem. Pamiętała, kiedy to ojciec opowiadał jej o dzielnicy rozpusty Soho. Tam też się skierowała. Seks był dla niej przyjemnością, nieważne z kim to robiła. Uznała, że może bardzo łatwo zarobić na życie, będąc prostytutką. Spytała się paru dziwnie wyglądających kobiet, gdzie jest najbliższy dom publiczny. Kobiety wytłumaczyły jej drogę i Catherine już po chwili stała przed dużymi, czerwonymi drzwiami do sprawiającego wrażenie eleganckiego budynku. Zastukała parę razy kołatką w drzwi i czekała na kogoś kto jej otworzy. Po chwili ukazała się jej kobieta, która z pewnością liczyła sobie już pięćdziesiąt lat. Zlustrowała dziewczynę wzrokiem i powiedziała.
- Wejdź, proszę. – Catherine wykonała polecenie i weszła do obszernego przedsionka, po czym kobieta poprowadziła ją korytarzem do dużego pokoju, który wyglądał jak salon.
- Po co tutaj przyszłaś? – Catherine zdziwiła się na to pytanie, uważała, że jest dość logiczny powód dla którego siedzi w domu publicznym.
- Chciałabym zadowalać pani klientów. – odparła i uśmiechnęła się porozumiewawczo.
- A czemuż to miałabym cię przyjąć pod swój dach? – spytała kobieta.
- Właśnie wróciłam z Francji, nauczyłam się tam różnych nowych rzeczy, dzięki którym pani klienci z pewnością byliby zadowoleni. Poza tym kocham uciechy cielesne i nie zważam na wiek mojego klienta. – Catherine nigdy nie miała do czynienia z tą branżą, jednak miała nadzieję, że swoimi słowami przekonała kobietę.
- Jak się nazywasz młoda damo?
Dziewczyna wstała, podeszła do kobiety, złapała dwa końce sukni i skłoniła się lekko.
- Nazywam się Catherine Thomas.


// To moja pierwsza gra RPG. Mogłam nie zrozumieć paru rzeczy, więc będę poprawiała kartę najszybciej jak się da. //
Powrót do góry Go down
Donatien
Admin
avatar

Profesja : Arystokrata
Wiek postaci : Nieznany (ciało: 21 lat)

PisanieTemat: Re: Catherine Thomas   Sob 02 Paź 2010, 00:47

Mechanika: został do wykorzystania jeden punkt w statystykach i jeden by wykupić umiejętność (chociaż to drugie akurat wymagane nie jest).

Jako ciekawski osobnik zapytać muszę: co to za biały proszek w buteleczce?

Opis wyglądu jest w porządku, jednakże miło by było gdybyś jeszcze coś dopisała.

Muszę powiedzieć, że jak na pierwszą grę karta prezentuje się całkiem porządnie, nie widzę jakiś większych błędów. Czekam jednak z akceptacją na poprawę tych kilku rzeczy, które wyłapałem.

__________________

"I zło chce nas jedynie uszczęśliwić."
- Stanisław Jerzy Lec
Powrót do góry Go down
http://victorianlondon.forumpolish.com
 
Catherine Thomas
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Victorian London RPG :: Informacje :: Karty postaci-
Skocz do: