Victorian London RPG
IndeksFAQSzukajGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Herbaciarnia "Five o'clock"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Emily

avatar

Wiek postaci : 18

PisanieTemat: Herbaciarnia "Five o'clock"   Nie 30 Maj 2010, 23:30

Niepozorny budynek na Fleet Street. Co go wyróżnia? Kusi zapachem. Na ulicy tuż przy nim roznosi się delikatny i niezwykle zachęcający aromat herbaty. Wnętrze jest bardzo przytulne i każdy może poczuć się tu zupełnie swobodnie. Okna na wpół zasłonięte delikatnymi zasłonami, wpuszczają do środka tyle światła, aby goście czuli się komfortowo, jednak nie tak dużo, aby pomylić to miejsce z salą operacyjną. Stoliki są od siebie oddalone, aby nie naruszać prywatności gości. Idealne miejsce do delikatnych rozmów, a także nikczemnego knucia.
Nazwa lokalu z góry narzuca odpowiedź na pytanie: "Co tutaj można dostać?". Jednak czeka nas zaskoczenie, gdyż serwowane są tutaj także różne rodzaje kaw, czy też alkoholi. Właściciel przez wiele lat podróżował po świecie i zbierał egzotyczne przyprawy, zdobywał unikalne przepisy.
Tak więc, czy to dżentelmen, który ma ochotę na filiżankę najlepszej herbaty z odrobiną mleka, znudzeni arystokraci pragnący zasmakować egzotyki, czy tez całkowicie zwykły człowiek- każdy znajdzie tu coś dla siebie. Serdecznie zapraszamy.




Emily od jakiegoś czasu siedziała tutaj z filiżanką gorącej herbaty. Tak właściwie piła już drugą, ale kto by to liczył. Grunt, że można było tu spokojnie wyschnąć i pomyśleć. To, że w lokalu było ciepło wpływało pozytywnie na ocenę tego miejsca. I pomyśleć, że odkryła je zupełnie przypadkiem. Zwabiły ją zapalone światła i odgłosy rozmów. A myślała, że tylko podejrzane miejsca są otwarte o tej porze. Zaskoczyła się na plus. Rozejrzałasię po sali. Wybrała idealne miejsce ze strategicznego punktu widzenia. Mogła obserwować wszystkich,nie rzucając się przy tym w oczy.
Powrót do góry Go down
Vinny

avatar

Profesja : Finansista
Wiek postaci : 33

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia "Five o'clock"   Pon 31 Maj 2010, 00:09

Demon przechadzał się po Fleet Street, ale w końcu i mu zbrzydła pogoda, a do tego zrobiło się strasznie zimno. Vinny nie szczękał jeszcze zębami, ale był tego naprawdę bliski. Wrócił wspomnieniami do upalnych dni na zachodnim wybrzeżu Ameryki, do słonecznych prerii, do upalnych Gór Skalistych kiedy to ujrzał szyld herbaciarni i całkiem miły (to znaczy wyglądający na ciepły) widok wewnątrz. Nie zastanawiając się długo wszedł do środka i jakież było jego zdziwienie, gdy dostrzegł, że część - nie wszystkie, ale jednak kilka produktów by się znalazło - pochodziło z jego własnego przedsiębiorstwa. Nie ściągając kapelusza przywitał się z właścicielem i wymienił kilka grzecznościowych uwag.
Kiedy formalności było dość, odwrócił się w stronę sali i skrzywił się, bo wszystkie stoliki były zajęte. Liczył na przyjemny odpoczynek, a tutaj taka niemiła niespodzianka. Przyjrzał się uważnie pomieszczeniu raz jeszcze, z niesmakiem odnotowując kolejnych biesiadników. Marni urzędnicy, jakiś biznesmen, polityk, kolejne urzędasy, arystokraci... I zamarł. Przed oczami miał niesamowicie urodziwą dziewczynę, o włosach koloru dojrzałej pszenicy, wspaniałych rysach i pewnie jeszcze wspanialszej figurze, którą podkreślała prosta suknia.
A ja chciałem psioczyć, że pech mnie prześladuje! Większego szczęścia nie mogłem trafić! na twarzy pojawił się najbardziej uwodzicielski i przyjazny uśmiech, jakim tylko dysponował. Demon poprawił kapelusz i pewnym, acz spokojnym i lekkim krokiem skierował się w stronę siedzącej piękności. Szedł raczej wolno, by nie przestraszyć dziewczyny, a z tego samego powodu powiedział "Przepraszam" nim jeszcze znalazł się przy stoliku. Nie chciał odstraszyć niewiasty nagłym wyrośnięciem 'spod ziemi', chciał, aby się z nim 'oswoiła'. Kiedy ta spojrzała na niego, demon zatrzymał się przy stoliku i niezwykle uprzejmym i ciepłym głosem powiedział:
- Przepraszam najmocniej, ale - tutaj zrobił przerwę, udając, że nie wie co powiedzieć. Dobrze wiedział, chciał tylko, aby całość zabrzmiała nieco niezręcznie, chciał pokazać, że jest trochę nieśmiały - strasznie ciężko mi o to prosić, ale zważywszy na pogodę na zewnątrz i tłok w tej herbaciarni, może mógłbym się dosiąść do Szanownej Panienki stolika i przeczekać to pandemonium szalejące na ulicach?
Demon miał teraz okazję przyjrzeć się twarzy z dziewczyny. Dobrze, że już wszystko powiedział, bo wręcz utonął w jej szmaragdowym spojrzeniu. Nigdy nie spotkał jeszcze tak żywych oczu, które przegnałby wszystko inne. Nawet nieliczne piegi, za którymi Vinny nie przepadał, zeszły na drugi plan wobec tego spojrzenia.
Powrót do góry Go down
Emily

avatar

Wiek postaci : 18

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia "Five o'clock"   Pon 31 Maj 2010, 00:31

- Ależ oczywiście, przecież nie mogłabym być tak samolubna, aby zająć cały stolik dla siebie. -powiedziała to i uśmiechnęła się delikatnie a na jej policzki wpełzł delikatny rumieniec.
Najchętniej odstąpiłaby wszystko i wróciła do domu, jednak pogoda była doprawdy przerażająca, nawet jak na Londyn. Poczuła się dziwnie, gdy ów mężczyzna podszedł do niej i się odezwał. Nie wiedziała dokładnie jak się zachować w takiej sytuacji. Co prawda pobierała lekcje etykiety i była przygotowana do spotkań towarzyskich, jednak ta sytuacja była zupełnie inna. Nie miała jeszcze okazji do spotkań z mężczyzną. Sam na sam. Zapewne gdyby w lokalu nie było tyle osób zignorowałaby deszcz i wróciła do domu. Co byłoby z pewnością dla niej lepsze.
Została. Pozwoliła się dosiąść. Mężczyzna sprawił wrażenie dobrego człowieka. Był wyraźnie zakłopotany całą tą sytuacją a ona nie miała serca odmówić. Spojrzała na niego raz, w tej chwili, gdy mu odpowiedziała, potem speszona utkwiła wzrok z swej filiżance.
Po chwili wzieła ją do ręki i podniosła do ust, upiła łyk gorącej, niezwykle aromatycznej herbaty.
W myślach starała się przeanalizować zaistniałą sytuację. Wsumie powinna się cieszyć. Zawsze to jakaś wprawka w rozmowach, które zamierza odbyć, aby zdobyć pracę. Może i była naiwna i dość dziecinna, jednak wiedziała, że musi się do tego dobrze przygotować.
Zdecydowała się w końcu rzucić nieznajomemu nieśmiałe, drugie spojrzenie.
Powrót do góry Go down
Vinny

avatar

Profesja : Finansista
Wiek postaci : 33

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia "Five o'clock"   Pon 31 Maj 2010, 10:57

Demon posłał dziewczynie uśmiech, kiedy ta spojrzała na niego po udzieleniu odpowiedzi. Z lekkim zadowoleniem stwierdził, że ona jest zakłopotana, chociaż raczej nie było w tym wiele udawania. Wiązało to się oczywiście z pewnymi konsekwencjami, bo gdyby nagle zrzucił szaty nieśmiałego, mógłby ją wystraszyć. Trzeba było więc dalej grać.
W tym celu wiercił się nieznacznie na krześle, szukał czegoś po kieszeniach, od czasu do czasu na chwilę tylko spoglądał na dziewczynę, ale zaraz uciekał spojrzeniem, dając do zrozumienia, że nie bardzo wie jak się zachować. W międzyczasie ktoś podszedł do ich stolika, a Vinny zamówił herbatę.
Wreszcie ich spojrzenia się spotkały, zaraz po tym jak dziewczyna upiła łyk ze swojej filiżanki. Demon miał się przedstawić, ale szmaragdowe oczy jego 'gospodyni' znów pozbawiły go jakichkolwiek słów. Spojrzenia skrzyżowali ledwie na sekundę, góra dwie, ale dla mężczyzny trwały one niesłychanie długo. W końcu wydukał:
- Ma Panienka najbardziej oszałamiające i zniewalające oczy, jakie kiedykolwiek widział świat - zdał sobie sprawę z tego co powiedział, dopiero jak słowa wypłynęły z jego usta. Toś wydumał! Teraz weź to jakoś odkręć! wrzasnął na siebie w myślach i poruszył się niespokojnie na krześle. Trzeba było jakoś się obronić, wyjść z tego zakłopotania, które tym razem nie było udawane. - Oj najmocniej przepraszam... Ależ gafa... nie wiem co mi strzeliło do głowy, by to powiedzieć... przepraszam raz jeszcze.
Cóż było jednak poradzić - stało się i już. Nie było sensu tego rozpamiętywać. W najgorszym razie będzie musiał wrócić na deszcz, nikt go w końcu nie zamknie do więzienia za takie odważne słowa. Z uświadomieniem sobie tego faktu, powróciły spokój i opanowanie. Spojrzał znów na dziewczynę, upominając się by nie patrzeć w oczy, uśmiechnął się z lekkim zakłopotaniem i powiedział:
- No i gdzież moje maniery? Nazywam się Vincent Blackwall... Proszę wybaczyć ciekawość, ale cóż takiego robi panienka sama o tak wczesnej porze w herbaciarni?
Powrót do góry Go down
Emily

avatar

Wiek postaci : 18

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia "Five o'clock"   Pon 31 Maj 2010, 12:00

- Dziękuję, to naprawdę miłe. Osobiście mam inne zdanie, ale nie będę się spierać. -jeszcze by tego brakowało, gdyby podważała to, co mówi mężczyzna. Jeszcze nie może sobie na to pozwolić.
- Niech pan nie przeprasza, przecież to nie jest zbrodnia. -dodała zgodnie z prawdą. Teraz, gdy rozmawiała z nim, nie mogła patrzeć skierować wzroku na stół, okno, czy też innych gości. To byłoby niegrzeczne, dlatego też jej spojrzenie spoczęło na Vinnym. Spodobało się jej, to, co powiedział i to, jak sam na to zareagował. Nie mniej jednak nie była nauczona przyjmować komplementy, ale musiała przyznać, że poszło jej nadzwyczaj dobrze, a lekcje nie poszły na marne.
Jego pytanie dało jej do myślenia. Bo tak naprawdę, to co ona tutaj robi? Po co przyszła? Na pewno jednym z powodów jest wyśmienita herbata, ale czy w domu nie dostałaby równie smacznej? Tak więc co nią kierowało? Jest to zrządzenie losu, a raczej kapryśnej pogody? A może przechodziła obok i jakiś głosik w głowie kazał jej tutaj wstąpić? Nie była pewna, zapewne wszystkie czynniki się na to złożyły. Jednak nie podzieliła się z nieznajomym tym nawałem myśli, które przegalopowały przez jej głowę. Bo i po co?
- Emily Warren, niezmiernie mi miło panie Blackwall -skinęła delikatnie głową.- Co tutaj robię? Hmm... można powiedzieć, że w miłym miejscu rozkoszuję się dzisiejszą pogodą. A podziwianie takiej ulewy przy filiżance dobrej herbaty to całkiem dobry pomysł, tak sądzę.
Nie odpowiedziała na całe pytanie. Pominęła część o tym, że siedzi sama. To już nie powinno go interesować. Tym bardziej, ze już sama nie siedzi, tak więc ta część pytania straciła rację bytu.
Powrót do góry Go down
Vinny

avatar

Profesja : Finansista
Wiek postaci : 33

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia "Five o'clock"   Pon 31 Maj 2010, 13:40

- Rozkoszuję się dzisiejszą pogodą, to Ci dopiero... - zaśmiał się krótko Vinny. Nie, żart nie był wybitnie śmieszny po prostu nastrój i bliskość tak urzekającej niewiasty działały na demona pozytywnie. Szkodzenie światu to jedno, ale przecież można to robić z miłym uśmiechem na ustach i dobrym samopoczuciem. Odpowiedź Emily była jednak strasznie lakoniczna, ciężko było się czegokolwiek chwycić, aby dość naturalnie kontynuować rozmowę. Na szczęście kelnerka obdarowała demona dodatkową chwilą na zastanowienie, gdyż przyniosła zamówienie. Vinny spróbował herbaty, uprzednio raczej teatralnie upajając się jej aromatem. Po dwóch, trzech niewielkich łyczkach westchnął z zachwytem:
- Ahh tak... rzeczywiście, cudna herbata. Rzekłbym, że to istne dzieło sztuki - odstawiając filiżankę demon uśmiechnął się przyjaźnie do dziewczyny, a kiedy naczynie znalazło się już na stole zapytał:
- Proszę wybaczyć śmiałość i ciekawość, ale... czy każdy dzień mija panience na tego typu afirmacji herbaty? Czy też może oddaje się pani realizacji jakiegoś hobby, może dąży pani do jakiegoś celu? - pytania faktycznie były dość wścibskie, ale mężczyzna wiedział jak i z tym sobie poradzić. Gestem wskazał okno, a w zasadzie ulewę szalejącą na zewnątrz - Nie zanosi się na szybką poprawę pogody, więc pewnie spędzimy tu trochę czasu. A sam chciałbym, aby ani chwili się panienka nie nudziła i aby ten wspólny czas minął nam na przyjemnej rozmowie. Oczywiście, jeśli się panienka zgadza bo wystarczy jedno słowo, a natychmiast zniknę.
Chociaż miał nadzieję, że nie będzie musiał.
Powrót do góry Go down
Emily

avatar

Wiek postaci : 18

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia "Five o'clock"   Pon 31 Maj 2010, 16:26

- Oczywiście, ze nie. Jeśli chodzi o to miejsce, to jestem tutaj po raz pierwszy. A herbata? Cóż.. to jeden z nielicznych dni w których mam okazję posiedzieć i na spokojnie ją wypić. Zwykle zapominam o tak przyziemnych sprawach. Martha zawsze mi to wypomina, ale to nic nie daje. Zapytał pan o zainteresowania.... no cóż, nie wiem, czy powinnam o tym mówić. To, co lubię raczej nie przystoi osobie w moim wieku i oczywiscie płci.

Zamilkła na chwilę i przygryzła wargę. Powiedzieć, czy nie? Do tej pory spotkała się jedynie z drwinami i sceptycznymi spojrzeniami. Bardzo ją to irytowało i tak właścicie jeszcze bardziej motywowało, na zasadzie "już ja wam pokażę!". Spojrzała za okno. Rzeczywiście nie zanosiło się na poprawę. Mogła wyjść i przemoknąć do suchej nitki, lub zostać i wdać się w dłuższą rozmowę. Druga możliwość narażała ją oczywiście na kpiny, pomimo to zdecydowała się na to. Uśmiechnęła się i znów zaczęła mówić.

- Interesuje mnie, a właściwie interesują... sprawy kryminalne. Jestem tym zafascynowana od dziecka i... z tym wiążę moją przyszłość. A przynajmniej mam nadzieję, że mogę z tym ją wiązać. Ja wiem, że to z reguły nie jest zajęcie dla kobiet, ale... nie rozumiem dlaczego tak jest. Czy to jest dziwne?

Jak dla niej dziwne jest to, jak mężczyźni zazdrośnie strzegą niektórych zawodów przed kobietami. A właściwie nie dopuszczają ich do zadnej innej pracy, która nie wiąże się z rozchylaniem ud. Matki, żony, kochanki. Nigdy nic więcej. Zasmucające.
Powrót do góry Go down
Vinny

avatar

Profesja : Finansista
Wiek postaci : 33

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia "Five o'clock"   Wto 01 Cze 2010, 10:51

Oho... demon, mający zamiar szantażować rządowego mówcę właśnie zaznajamia się z fanką kryminalistyki. Rewelacja Vinny, rewelacja wewnętrzny dialog z demonem prowadził jego głos strażnik, jak zwykle bogaty w celne spostrzeżenia i ironiczne uwagi. Chociaż prawdę mówiąc, interesować się kryminalistyką, a pracować w zawodzie i łapać bandziorów to dwie, zupełnie rożne sprawy. Także mężczyzna uśmiechnął się leciutko i kontynuował zabawę:
- To niesamowicie interesujące. - powiedział, udając zamyślenie. Wyglądał obecnie tak, jakby liczne myśli wpadały mu do głowy i analizował każdą po kolei, w odniesieniu do całej gamy. Odchylił się nieco na krześle, jakby przytłoczony własnymi przemyśleniami - jest to coś nowego, niespotykanego, ale czy tak właśnie nie zmienia się świata? Jak się nazywał ten astronom, który powiedział, że ziemia jest okrągła, a nie płaska? Wyleciało mi to teraz z głowy, ale też na początku nikt nie traktował go poważnie, a proszę. Magellan opłynął świat, Cook także. Moim prywatnym, a więc i nic nie znaczącym, zdaniem kobieta w organach ścigania niesie ze sobą wiele korzyści. Od innego spojrzenia na sprawę zaczynając. Nikt też nie będzie podejrzewał urodziwej, zniewalającej niewiasty o to, że pod tą piękną aparycją kryje się niewzruszona pani śledczy. Wreszcie, któż nie zdradzi swoich sekretów, jeśli pyta go właścicielka tak przepięknych oczu - tutaj już Vinny nie udawał skrępowania, a nawet puścił oczko do dziewczyny. Liczył, że przychylność do pomysłu Emily mocno podbudowała zaufanie jej do niego, więc nawet tak dość odważny gest w najgorszym razie sprawi, że znów będzie 'na zero'. W swoim wywodzie zupełnie przemilczał wszelkie niebezpieczeństwa związane z zawodem, ale przecież nie zależało mu na szczerej rozmowie, a zbudowaniu zaufania więzi. Nigdy nie wiadomo, kiedy nowa znajomość się przyda.
Wtem, w głowie zaświtała mu całkiem niezła myśl. Dziewczyna była młoda, chyba jeszcze nie miała dwudziestu lat na karku, a więc mogła nieco ułatwić poszukiwania, na których przecież był Vincent. Przerwa, nawet tak miła, to tylko przerwa, a robota musi zostać wykonana. Zwłaszcza, że na wieczór już ma plany.
- Jest panienka młoda, marzy o karierze w kryminalistyce, więc za pewne posiada panienka nie lada wykształcenie, które z racji na wiek nie dawno odebrała, o ile dalej nie pobiera panienka nauk. A ja akurat dzisiejszy dzień chcę poświęcić na poszukiwania nauczyciela lub też nauczycielki języka angielskiego. Zna może panienka kogoś godnego polecenia?
Powrót do góry Go down
Emily

avatar

Wiek postaci : 18

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia "Five o'clock"   Czw 03 Cze 2010, 20:28

Była szczerze zaskoczona. Pierwszy raz spotkała się z takim zdaniem wypowiedzianym przez mężczyznę. Spojrzała na niego i przyjrzała się. Czy sobie z niej żartował? A może naprawdę tak uważa? Udało mu się. Zdobył jej zaufanie, co jak widać było bardzo proste. Nawet uśmiechnęła się delikatnie, nadal zastanawiając skąd on się wziął. Pierwszy mężczyzna, który słucha i który rozumie. Tak, powinna gdzieś to sobie zapisać.
Ale co to za gest? Puścił do niej oczko? W tym momencie nie wiedziała jak się zachować, jednak odezwała się w niej nadal dominująca dziecięca część osobowości. Uśmiechnęła się od ucha do ucha. Tak po prostu. Dlaczego? Po prostu nie wychwyciła w tym żadnego podtekstu. A tekst o oczach przypomniał jej ojca, po którym miała swoje oczy. Mimo, ze nie żył, wspomnienie o nim zawsze wywoływało uśmiech na jej twarzy. Wychodziła z założenia, że wcale nie byłby zadowolony, gdyby po nim płakała. W sumie nawet jej to powiedział, gdy kiedyś ją nawiedził.
Ktoś godny polecenia do nauki języka. Zmarszczyła czoło i pomyślała.
- Znałam wspaniałego nauczyciela, nazywał się pan Jones. Potrafił wszystko idealnie wytłumaczyć. Przekazał wszystko, co tylko jest potrzebne. Hmm taki talent pedagogiczny to rzadkość. Niestety umarł w zeszłym roku. A nikt inny niestety nie przychodzi mi do głowy. On zajmował się moją edukacją od samego początku, z innymi nie miałam okazji się poznać.
Oczywiście ona, swieżo wszystkiego nauczona, mogłaby przekazać to, czego się nauczyła, jednak zupełnie o tym nie pomyślała. Bo czy to tak wypada, żeby młoda panienka uczyła dorosłego mężczyznę? No właśnie, pomysł dość dziwny. Jednak nie niewykonalny.
Powrót do góry Go down
Vinny

avatar

Profesja : Finansista
Wiek postaci : 33

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia "Five o'clock"   Czw 03 Cze 2010, 21:10

- Oh - wydobyło się z ust demona na wieść o śmierci nauczyciela. Nic, ale to nic - nawet chęć przypodobania się urodziwej kobiecie - nie było w stanie sprawić, aby wypowiedział coś w stylu: "świeć Panie nad jej duszą" lub też "niech spoczywa na wieki". Demon to demon, a zasady to zasady. Koniec i kropka. Mężczyzna obrócił głowę w stronę okna i skrzywił się, bo dale lało jak z cebra. Perspektywa poszukiwania w tym bałaganie kogoś do nauki był straszna, zwłaszcza, że przed nim siedział ktoś kto niedawno zakończył edukację.
Trzeba spróbować raz jeszcze pomyślał demon.
- A może jacyś krewni panienki wspominali o kimś? - zagadnął dziewczynę raz jeszcze, zgodnie ze swym postanowieniem - Albo znajomi może w rozmowach poruszali ten temat? Z drugiej strony, nie poszukuję żadnego profesora. Ot, czytanie i pisanie jest tym, na czym... zależy memu krewnemu - zawahał się na chwilę, nie chcąc jasno dać do zrozumienia, że tajemniczym krewnym jest on sam. - A przecież tego może nauczyć każdy, prawda? Wystarczy odrobina podejścia do ucznia i cuda mogą się zdarzyć.
Powrót do góry Go down
Emily

avatar

Wiek postaci : 18

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia "Five o'clock"   Czw 03 Cze 2010, 23:58

Krewni... jakby miała jakiś żyjących krewnych o których cokolwiek wie, to może by jej powiedzieli o jakiś nauczycielach. Ale przecież nie będzie na lewo i prawo rozpowiadać, że jest sama jak palec. W końcu Martha z nią jest. To co prawda tylko gospodyni, ale dała jej więcej miłości niż matka.
Kto by się nadawał na korepetytora? Upiła łyk prawie zimnej już herbaty, krtóra osiagając niższą temperaturę zmieniła swój smak. Teraz była gorzka i dość specyficzna. Jednak nie była niesmaczna.
- Nie poszukuje pan profesora, tak? Czyli moze to być jakikolwiek dżentelmen, prawda? To znaczy dla swego krewnego, ma się rozumieć. -ostatnie zdanie dodała prawie rozbawiona wiedząc co się zwykle kryje za załatwianiem czegoś dla znajomego, rodziny.- Każdy moze uczyć? Nie, nie byłabym tego taka pewna. Nie każdy potrafi przekazać wiedzę, to w ten sposób nie działa. Chociaż czytanie czy pisanie nie powinno sprawiać nikomu problemów. W sensie, ze przekazanie tego komuś. Na tyle, ze nawet ja bym sobie prawdopodobnie poradziła.
Przemknęło jej to właśnie przez głowę, chociaż dodała to tylko po to, aby pokazać, że znalezienie odpowiedniej osoby nie jest trudne.
Powrót do góry Go down
Vinny

avatar

Profesja : Finansista
Wiek postaci : 33

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia "Five o'clock"   Pią 04 Cze 2010, 00:15

Demon uśmiechnął się w duchu. Co prawda nie to było jego celem, ale kiedy dziewczyna wypowiedziała ostatnie zdanie, spłynęła na niego jasność i iluminacja tak wielkie, że sam dziwił się sobie, że nie wpadł na to sam wcześniej. Chociaż z drugiej strony, nawet jak sam by wpadł to i tak nie wypadałoby mu zadać tego pytania. Tak czy siak jednak, dotarł do punktu, z którego roztaczał się widok na bardzo zacne horyzonty, a największą głupotą byłoby nie pójść dalej, by owe widoki podziwiać i napawać się ich pięknem. Tak, pięknem właśnie.
- Naprawdę? - ale demon zdał sobie sprawę jak to zabrzmiało, więc szybko się poprawił - mówi panienka, że dałaby panienka radę? Proszę wybaczyć śmiałość raz jeszcze, ale może zgodziłaby się panienka podjąć tego zadania i nauczyć mojego krewnego czytania i pisania. Byłbym niezmiernie wdzięczny, no i oczywiście odpowiednie wynagrodzenie panienki nie minie. W końcu praca to praca i płaca się należy.
Tutaj demon uśmiechnął się lekko, nadając wypowiedzi ton rozmowy dwójki starych znajomych, a nie dwóch, w ogóle nieznających się osób, które trafiły na siebie przypadkiem. Wypowiadając ostatnie zdanie stanął mu przed oczami obraz niewolników pracujących w niektórych zakątkach świata, czy też murzynów pracujących za bezwartościowe śmieci do upadłego. I cieszył się, że sam dokłada swoje trzy grosze do tego wykorzystywania słabszych.
Czekał na odpowiedź Emily, licząc na to, że dane mu będzie spędzić więcej czasu w towarzystwie tak oszałamiającej niewiasty, o przepięknych szmaragdowych oczach.
Powrót do góry Go down
Emily

avatar

Wiek postaci : 18

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia "Five o'clock"   Pią 04 Cze 2010, 00:30

- Ale ja to powiedziałam tylko po to żeby... hmm sądzi pan, ze dałabym radę? No w sumie chyba bym potrafiła. To chyba nic trudnego, nadal pamiętam pana Jones'a, to jak on wykładał. Ale czy to tak wypada? To chyba się nie godzi... Ale w sumie co mi szkodzi? No cóż... to nie takie proste się tak od razu zdecydować.... -czyżby zaczeła rozmawiać ze sobą? I to w miejscu publcznym?- Prosze wybaczyć, czasami pomaga mi przemyślenie wszystkiego na głos. Nie powinnam, ale to silniejsze ode mnie. Jest pan pewnien, ze nie chce pan.. hm, to znaczy pana krewny kogoś bardziej kompetentnego?
Wydało się jej to troche dziwne. W mieście zapewne nie brakowało wyksztalconych osób. Ba, wiedziała, ze jest tu takich osób na pęczki. Osób o wiele bardziej odpowiednich do tego zadania. Ale cóż, co ona może wiedzieć?
Powrót do góry Go down
Vinny

avatar

Profesja : Finansista
Wiek postaci : 33

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia "Five o'clock"   Pią 04 Cze 2010, 21:17

- Mi to w zasadzie wszystko jednego. W końcu pisanie i czytanie to przecież nie malarstwo czy rzeźbiarstwo, gdzie bez Michała Anioła lub Leonarda da Vinci za nauczyciela ani rusz - tutaj mężczyzna zaśmiał się lekko i krótko, bo chociaż nie był to wymyślny dowcip, o tyle w wielu kręgach powyższe zdanie poczytane byłoby jako zabawne - Poza tym spójrzmy prawdzie w oczy: za oknem leje i za nic w świecie nie uśmiecha mi się wyjść i biegać po Londynie w poszukiwaniu nauczyciela. Tutaj jest dobrze, ciepło, przyjemnie, a że wszystko wskazuje na to, że panienka się zgodziła... Po co mam iść tam, w szary, brudny i mokry świat, jak tutaj jest wszystko co mi potrzeba? I to w bardzo eleganckim wydaniu. - nie mrugnął, ale podkreślił ten komplement leciutkim uśmiechem.
W głowie zaświtał mu pomysł aby jakoś - było to tylko hasło, pozbawione jakichkolwiek szczegółów - sprowadzić ją na złą drogę. Młoda, piękna, niewinna tak, że rozmawia sama ze sobą. Naprawdę byłby to nie lada sukces, gdyby jakoś zdemoralizować tę dziewczynę. Bo, powiedzmy sobie szczerze, jakież wyzwanie i jakaż wielka satysfakcja przychodzi w upokarzaniu już upokorzonych albo w wyzyskiwania tych, którzy do wyzyskiwania praktycznie zostali stworzeni. Owszem, jakaś przyjemność z czynienia zła jest, ale Emily... oj, byłaby ona niczym perła w koronie.
Powrót do góry Go down
Emily

avatar

Wiek postaci : 18

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia "Five o'clock"   Pią 04 Cze 2010, 21:47

Nagle przestał mówić o krewnym? No nareszcie. Teraz przynajmniej wszystko jest jasne. Jakiś nieśmiały i cichutki głosik w jej głowie delikatnie starał się jej cały ten pomysł wyperswadować. Jednak był zbyt słaby i został zagłuszony przez inny głos. Ten drugi był donośny i czysty. Powtarzał coś o szansie sprawdzenia się, pokazania mężczyznom, że kobieta też ma jakąś intelektualną wartość. Poza tym pochlebiało jej to, że mężczyzna prosi ją o pomoc. Tak przystojny mężczyzna. Możnaby pomyśleć, ze poczuła się teraz całkiem swobodnie. Taka była też rzeczywistość. Zaufała temu człowiekowi prawie natychmiast i obdarzyła go sympatią. Naiwna gąska.
- Tak więc, jesli tak pan wybrał... to kiedy chciałby pan pierwszą lekcję? -pan, pan, pan, ależ oficjalnie.
Powrót do góry Go down
Vinny

avatar

Profesja : Finansista
Wiek postaci : 33

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia "Five o'clock"   Pią 04 Cze 2010, 22:57

- Ekhem... - zaczął niepewnie demon. Cały czas mówił, że szuka nauczyciela dla krewnego. Czy to tak oczywiste, że nie mam dzieci? zagadnął sam siebie. Dla niego było to oczywiste, że będąc zamożnym mieszczaninem poszukuje nauczyciela dla swych dzieci. No ale widać, że tok rozumowania Vinny'ego nie pokrywał się z tym dziewczyny. Przejrzała go, ale cóż było czynić? Trzeba połknąć tą gorzką pigułkę i iść dalej. Wyszedł pewnie na idiotę, ale z drugiej strony... przecież ona mogłaby być jego córką jakby się zabrał do roboty dość wcześnie. Uwadze demona nie uszło także to, że dziewczyna nadawała się do pracy śledczego - w lot go rozgryzła.
- Chociażby zaraz? - kontynuował już pewniej. Pierwsza fala zakłopotania minęła niczym poranna mgła, a zza jej zasłony wyłoniła się ponownie pewność siebie - Mieszkam tu niedaleko, w Soho. Pada co prawda, ale może uda nam się złapać jakiś zadaszony środek transportu i suchą nogą dotrzemy do celu. Odpowiada to panience?
Vincent zamilkł czekając na odpowiedź dziewczyny. Przez głowę przeleciała mu retrospekcja minionych kilku chwil: przyłączenie się do stolika, pogawędka, komplementy, uwagi o wymarzonej pracy, zorganizowanie nauki czytania. Doszedł do wniosku, uważał że słusznego, że udało mu się pozyskać zaufanie dziewczyny. Podochocony tym sukcesem postanowił coś zaproponować.
- Raz jeszcze proszę panienkę o wybaczenie śmiałości ale - tutaj jakby się zawahał. Mimo wszystko dalej wypadało grać kogoś, kto ma problemy z przechodzeniem stopień wyżej - ale w stronach, z których pochodzę mamy taki zwyczaj. Mianowicie, gdy pewna jest dalsza, dość długa współpraca obie strony zaczynają mówić do siebie po imieniu, wszak formalności nie są wtedy potrzebne. Wiem, że Londyn to zupełnie inny kawałek chleba, ale może zgodziłaby się panienka wprowadzić coś takiego i tutaj?
Uśmiechał się przyjaźnie licząc, że całość wypadnie bardzo naturalnie i niewinnie zarazem.
Powrót do góry Go down
Emily

avatar

Wiek postaci : 18

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia "Five o'clock"   Pią 04 Cze 2010, 23:23

Poruszyła się niespokojnie, po czym wbiła w niego spojrzenie.
- Niestety nie potrafię przystać na żadną z tych propozycji. Nie wiem, czy potrafiłabym zwracać się do pana po imieniu, wydaje mi się to dosyć dziwne. Nie mniej jednak spróbuję. Ale proszę mi wybaczyć, jeśli mi nie wyjdzie. A co do pierwszego pana pomysłu, muszę odmówić. Nie wyobrażam sobie, abym mogła przystać na pomysł urządzenia lekcji u cieb.. pana w domu. Jest to absolutnie niedopuszczalne, tak sądzę. Postawiłoby mnie to w złym świetle, mimo, ze byłyby to zwykłe lekcje angielskiego.

Jak zorientowała się, ze szuka nauczyciela dla siebie? Cóż, to banalnie proste. Gdyby szukał pedagoga dla dzieci, raczej zapytałby się żony, która zapewne znałaby osobę, która mogłaby wziąć na swoje barki ciężar nauczenia dzieci. Poza tym jako dobry i troskliwy ojciec raczej nie chciałby zatrudnić pierwszej napotkanej osoby, wybrałby raczej kogoś diablo kompetentnego.
Pomimo, ze mężczyzna wyglądał jak wcielenie niewinności, nie miała zamiaru zgodzić się na takie warunki. Cóż, moze i młoda i naiwna, jednak głowę na karku ma.
Powrót do góry Go down
Vinny

avatar

Profesja : Finansista
Wiek postaci : 33

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia "Five o'clock"   Sob 05 Cze 2010, 11:22

- Ahh... rozumiem, jak najbardziej - chociaż tak na prawdę nic nie rozumiał. Zawsze żył w przekonaniu, że to nauczyciel przychodzi do ucznia, a nie uczeń do nauczyciela. Z drugiej jednak strony co on, nie potrafiący czytać ni pisać, może wiedzieć o nauczaniu? No właśnie. Zderzenie dwóch światopoglądów - demona i rzeczywistego działania świata - tym razem wyszło na niekorzyść Vinny'ego.
- W takim razie gdzie i kiedy możemy rozpocząć pierwszą lekcje? - zagadnął ją, bo skoro tak zdecydowanie postawiła sprawę to powinna mieć jakiś plan awaryjny, a demon chciał bardzo go posłuchać.
Powrót do góry Go down
Emily

avatar

Wiek postaci : 18

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia "Five o'clock"   Sob 05 Cze 2010, 21:26

- Cóz.. wydaje mi się, że biblioteka byłaby najlepszym wyjściem. Był pan w tej bibliotece na Trafalgar Square? Miejsce sprzyjające nauce. Zazwyczaj nie ma tam wielu ludzi. To znaczy przychodzą, jednak wolą czytać w domach. A czytelnia w tej bibliotece jest przeurocza. I jest otwarta bardzo długo, tak więc będzie godziny może pan wybrać wedle uznania. Ja w najbliższym tygodniu mam czas o każdej porze.- to zabawne, ze dla Emily urocze było miejsce, które innych przyprawia o dreszcze i to nie z powodu ksiażek. To miejsce miało w sobie coś złego, czego jednak dziewczyna nie wyczuwała.
- Muszę się przyznać, że kilka razy zdarzyło mi się niechcący zostać tam na noc... -zarumieniła się.- Zupełnie o mnie zapomnieli, gdy zamykali cały budynek.. i chcąc nie chcąc musiałam tam siedzieć do rana.... Jednak ani razu mnie na tym nie złapali. -skończyła wypowiedź uśmiechem.
Teraz zamilkła czekając na decyzję mężczyzny.
Powrót do góry Go down
Vinny

avatar

Profesja : Finansista
Wiek postaci : 33

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia "Five o'clock"   Sob 05 Cze 2010, 23:04

Biblioteka. No tak, racja... w końcu najlepsze miejsce do nauki. Książek jak deszczu w Londynie, spokój, cisza... myślał demon. Po cichu liczył na zaproszenie do domu Emily, ale z drugiej strony skoro wizyta w obcym domu uchodziła za coś niedopuszczalnego, to pewnie zaproszenie do domu kogoś starszego też za przystojne nie uchodziło. Biblioteka sprawiała więc wrażenie miejsca idealnego. Ale...
...ale była przybytkiem kultury. Dzieł światłych, drogocennych, wartościowych, z których słynęła ludzkość, a pewnie większość odwiedzających ją osób, będących wielbicielami nauki, piała z zachwytu na widok tego dorobku. Mimo iż Vinny nigdy tam nie był (bo i po co, skoro czytać nie potrafił?) to wiedział jak może skończyć się taka wizyta. Nie obleciał go zimny strach, nie zlał się potem, irracjonalny lęk też się nie pojawił, ale w żołądku coś jakby się przewróciło na myśl o tym, co go może tam spotkać. Z pomocą jednak przyszła mu dziewczyna, która powiedziała, że biblioteka bywa także przerażająca. Nie można powiedzieć, że wszelkie jego wątpliwości zostały rozwiane i, z wielkim entuzjazmem, był gotów lecieć po wiedzę, ale pokrzepiła go nieco ta myśl, że biblioteka działa na ludzi także w ten sposób.
- Cóż... obawiam się, że miejsce tak bogate w słowo pisane może mnie nieco przytłoczyć - zaczął niepewnie. Postanowił jednak odwiedzić bibliotekę - wszak niczym, poza samopoczuciem, nie ryzykował, dlatego kontynuował - no ale jestem mężczyzną, a im większe wyzwanie tym i radość z sukcesu większa. Kiedy więc ruszamy?
Mimo początkowych wątpliwości, z twarzy demona bił optymizm. Ale któż by się nie cieszył na myśl o tym, że być może jedną z przyszłych nocy spędzi sam na sam w bibliotece z taką kobietą? Pewnie jakiś klecha albo inny posrany mnich... pomyślał i w duchu rozweselił się jeszcze bardziej.
Powrót do góry Go down
Emily

avatar

Wiek postaci : 18

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia "Five o'clock"   Sob 05 Cze 2010, 23:32

Spodobało jej się szalenie to, że wprost przyznał jakie ma obawy zwiazane z biblioteką. Rzadki jaki mężczyzna potrafi tego dokonać. Duży plus u Emily. Zauważyła entuzjazm i jakby radość, która pojawiła sie dopiero po chwili. Nie powiązała tego z opisem biblioteki, jej błąd. Nie powinna była zapewne mówić o zostawaniu na noc w tym jakże mrocznym budynku, ale trudno. Słowo się rzekło. W sumie nawet nie zwróciła na to uwagi.
- Cóż, jeśli o mnie chodzi, to mogę tam iść nawet zaraz, tylko ten deszcz... -odwróciłagłowę w stronę okna. Deszcz nadal panował na ulicach, ale chyba powoli tracił na sile. Chyba niedługo przestaną być więźniami tego lokalu.

No tak, Martha miała dzisiaj dzień wolny, więc w domu nie było nikogo, kto by się martwił i czekał. Idealny dzień, na wizytę w przybytku nauki. Cóż, nawet zapaliła się do tego pomysłu. Chwila rozmowy i zachowanie Vinnego sprawiły, ze w tym momencie nie chciała niczego innego jak nauczyć go czytania i pisania. Dziwne? Mozliwe,ale kto by zrozumiał pokrętną, kobiecą logikę, jak nawet one same jej nie rozumieją.
Powrót do góry Go down
Vinny

avatar

Profesja : Finansista
Wiek postaci : 33

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia "Five o'clock"   Sob 05 Cze 2010, 23:51

Demon również powiódł wzrokiem za spojrzeniem Emily, ale szczerze mówiąc nie rozpaczał za bardzo, że pada deszcz. Była to wyśmienita okazja do tego, aby pobyć jeszcze trochę z dziewczyną, porozmawiać o niczym, może zyskać jeszcze w jej oczach. Następne kilka minut, podczas trwania których deszcz rzeczywiście ustał, dwójka rozmawiała o wszystkim i o niczym tak, że demon przypiekany i torturowany nie byłby w stanie przypomnieć sobie tematu tej rozmowy. Gdyby ktoś powiedział, że słowa dziewczyny wpadały jednym uchem, pobuszowały trochę w środku by zaraz wypaść drugim, nie minąłby się wcale z prawdą.
Kiedy deszcz przestał padać, co ludzie siedzący przy oknach oznajmili wszystkim pełnymi ulgi i radości stwierdzeniami: "Nareszcie", "Ahh, jakież to słońce wspaniałe" lub też po prostu stali się jakby bardziej radośni, demon podniósł się z krzesła i zapłacił za siebie jak i za swoją nowa, urodziwą nauczycielkę. Nie znał się na etykiecie, ale wiedział jak przypodobać się kobiecie. Stąd też przeprowadził dziewczynę przez zatłoczoną salę i przepuścił w drzwiach. Jego oczy mimowolnie i nieco ukradkowo powędrowały w dół pleców dziewczyny. Nie było jednak czasów na podziwianie nieprzeciętnych kształtów Emily.
- Panienka pozwoli... - powiedział, podstawiając ramię, aby dziewczyna mogła się na nim oprzeć. Nie miał pojęcia, czy Emily przyjmie to zaproszenie czy nie, ale skoro cały czas sprawiał wrażenie uprzejmego mężczyzny, wypadało podtrzymać ten wizerunek.
Powrót do góry Go down
Emily

avatar

Wiek postaci : 18

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia "Five o'clock"   Nie 06 Cze 2010, 12:35

Panienka pozwoliła. Dlaczego miałoby być inaczej? W końcu Vinny to mężczyzna o nienagannych manierach, który nie dopuści aby stało się jej coś złego. Może i to prawda, ze nie pozwoliłby, aby coś jej się stało. Moze dlatego, ze sam chce ją zepsuć? Cóż, wizja jego jaką miała Emily nie pokrywała się z jego rzeczywistym charakterem. Ale jej nie było dane się o tym dowiedzieć. Ujęła go po ramię i wyszli z lokalu. Idąc przez mokre, londyńskie ulice coraz bardziej zbliżali się do biblioteki. Nie szli szybko, przecież czas ich nie gonił. Ani czas, ani cokolwiek innego.
Tak więc opuścili herbaciarnię a niedługo potem całą Fleet Street.


(z/t Emily i Vinny)
Powrót do góry Go down
Pierre Louis de Croy

avatar

Profesja : Artysta
Wiek postaci : 20

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia "Five o'clock"   Czw 26 Sie 2010, 10:38

Młody Pierre odziany w swą czysto-białą koszulę, która chodź trochę skrywała jego nadzwyczajną szczupłość i wysmuklające jego sylwetkę czarne spodnie doskonale do niego dopasowane szedł bocznymi uliczkami, alejkami i drogami, których nigdy, a przynajmniej na tyle dawno, że nie kojarzył sobie ich, nie pokonywał, idąc na oślep. Nie zastanawiając gdzie zmierza. Osoby jego pokroju często miewają różne kaprysy i zachcianki, a czasem pragną jedynie pospacerować sobie w zamyśleniu po mniej uczęszczanych ,,szlakach'' największego miasta Anglii. Czy to przeznaczenie, czy też przypadek losu, nogi zaprowadziły go do często odwiedzanej ulicy Londynu, która rozciąga się kawiarniami i hotelami. Równie prawdopodobne jest to, iż z przyzwyczajenia, nawet nieświadom swych podświadomych dążeń, trafił na tą dzielnicę.
Czyż on nie kocha tych zapachów mielonej parzonej kawy, kardamonu mieszającego się z wonnym cynamonem maczanym w gorącej zielonej herbacie zabawionej sokiem z cytryny, gorącej czekolady podawanej z francuskimi rogalami oraz miodem i pieczonego chleba wieloziarnistego? Zawsze fascynowały go te wszystkie doznania zmysłowe w miejscach przepełnionych herbaciarniami. Jest tu także takowa, którą często odwiedza, gdy znajdzie się na tych kocich łbach, które przetrwały miliony uderzeń butów mężczyzn i kobiet zmierzających do redakcji publicystycznych oraz drobnych kawiarenek na wspólne śniadanie i wspólny pocałunek. Zwie się Fice o'clock. Polubił ją nie tylko z powodu pysznej herbaty, ale także dużego wyboru mniej czy bardziej egzotycznych napojów oraz atmosfery, która pozwala odciąć się klientom od szarej deszczowej rzeczywistości Londynu. Przychodził zazwyczaj tu sam. Z pewnością dlatego, iż w jego życiu nie znajdują się osoby, z którymi mógłby miło spędzić czas. Chodź jest miły i sympatyczny to wielce nieśmiały, dlatego rzadko kiedy nawiązuje bliższe kontakty.
Dzisiaj, dlatego iż trafił na Fleet Street, postanowił dotrzymać rytuału i przestąpić próg Piątek Godziny. Wszedł do środka swym wolnym krokiem. Rozglądnął się po sali w poszukiwaniu swojego miejsca. To znaczy stoliczka na uboczu dla dwóch osób, przy którym jednak często siedział samotny razem z jakimś ziołowym naparem delektując się smakiem i zapachem napoju. Dzisiaj jednak ktoś zajął to owe miejsce w rogu. Z zawodem powędrował wzrokiem w inne miejsca i dopiero po chwili znalazł strefę dla siebie. Chodź mniej ciekawą, gdyż z każdej strony stały inne ławy zajęte przez jakich mniej znaczących ludzi, przynajmniej z pozoru. Usiadł przy nim i czekał na przybycie kelnera.
W czasie oczekiwań wpadł w zamyślenie, tak iż tępo wpatrywał się w blat stołu. Myśli jego błądziły między światem astralnym przenikając przez codzienność i pełne tchnienia boskości realności wracały do swego właściciela. W głowie młodzieńca rodził się teraz nowy pomysł na obraz. Zwykły lecz bardziej oryginalny niżeli proste sceny rodzinne czy portrety pośmiertne. Dlatego też nie zdawałby sobie sprawy gdyby ktoś stał nad nim z kosą chcąc odciąć mu głowę. Artyści.
Powrót do góry Go down
Emily

avatar

Wiek postaci : 18

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia "Five o'clock"   Wto 14 Wrz 2010, 22:04

Ostatnimi czasy nie opuszczała swego domu. Powód takiego zachowania był całkiem prosty. Podczas ostatniego, deszczowego spaceru straszliwie się przeziębiła. Groźnie to wyglądało, jednak przeszła chorobę bez zbytnich komplikacji. I teraz znów mogła wyruszyć w świat. Oczywiście ograniczało się to do paru lokali, ale wiadomo,że nie od razu Rzym zbudowano.
Tak więc dzisiaj poczuła chęć na herbatę. Oczywiście liczyła na to, ze spotka znów owego uroczego pana. Ale czy to się uda? Jedynie Opatrznośc to wie.
Pchnęła drzwi, które były dla niej trochę za ciężkie i weszła do srodka. Odwiesiła płaszcz i znalazła sobie przytulny stolik. Zamówiła herbatę. To znaczy dosć długo rozprawiała z kelnerem i współnie zastanawiali się, na co dzisiaj ma ochotę. W końcu wybrała, a już po chwili miała przed sobą filiżankę pełną aromatycznego i diabelnie gorącego płynu.



Jednak po chwili od otrzymania napoju, stwierdziła, że nie będzie tu siedziała. Przynajmniej nie dzisiaj. Jednak nie miała ochoty na bycie tutaj, ot co. Tak więc zapłaciła i niedługo po tym wyszła.

(z/t)


Ostatnio zmieniony przez Emily dnia Wto 28 Wrz 2010, 01:52, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Herbaciarnia "Five o'clock"   

Powrót do góry Go down
 
Herbaciarnia "Five o'clock"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Kawiarnia "Latte"
» Opowiadanie "Uczeń" cz.2
» Kuchnia "Snorche"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Victorian London RPG :: Lewy brzeg Tamizy :: Fleet Street-
Skocz do: