Victorian London RPG
IndeksFAQSzukajGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Targ

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Zoya
Admin
avatar

Profesja : Okultysta
Wiek postaci : 16-17 lat

PisanieTemat: Targ   Sro 03 Lut 2010, 19:37

Od poniedziałku do piątku można kupić tu wszelkiego rodzaju dobra. Małe straganiki ścieśnione w kupce oferują wszystko czego dusza zapragnie. Panie z koszami w dłoniach zachęcają do nabycia świeżych kwiatów ułożonych w zgrabne bukiety. Wrzawa zalewa cały targ i okoliczne uliczki. Wszędzie słychać wesołe gaworzenie, śmiech i kłótnie ("Twoja ryba jest nieświeża!" "Świeża, to Twoja jest nieświeża!"). Jeśli potrzebne są małe zakupy to idealne miejsce by je zrobić czy choćby zobaczyć co natrętni sprzedawcy dzisiaj prezentują na zastawionych blatach, a czasem wręcz metalowych konstrukcjach czy nawet kartonowych pudłach ułożonych w zgrabne piramidki.
Powrót do góry Go down
Lucjusz

avatar


PisanieTemat: Re: Targ   Pon 15 Mar 2010, 23:40

Chyba nic się nie stanie, jak zrobię sobie dzień wolny? Nie...na pewno będzie wszystko w porządku- pomyślał Lucjusz skręcając w prawo, zgodnie z radą pewnego dżentelmena, który był tak wspaniałomyślny, że dokładnie opisał mu jak trafić na targ.
bez wątpienia trafiłem,ale bez mapy to się tu nie obejdzie... powiedział z lekkim przerażeniem szukając kogoś kto pomoże mu znaleźć cel jego wyprawy. Szczęśliwie bardzo szybko dostrzegł kobietę wyglądającą na okolo 35 lat, która- wszystko na to wskazywało, sprzedawała kwiaty. Podszedł do niej i przemówił w momencie, gdy ta się odwróciła w drugą stronę
Kochana Pani! Znaczy Panienko! poprawił się gdy owa kobieta odwróciła do niego swoją twarz (która umówmy się, nie była przedniej urody) . Chciałem poprosić o pomoc lecz zapomniałem o co konkretnie, ze względu na Panienki piękną urodę i chyba nie przypomnę sobie, póki nie spełnię mojego dżentelmeńskiego obowiązku i nie kupię tej czerwonej róży i nie włożę jej, w Panienki piękne włosy -uśmiechnął się, z nieskrywaną sympatią patrząc jej prosto w oczy.
Zrobił jak powiedział po czym przybrał smutną minę. Widzę, że z pewnością nie ma Panienka czasu dla takich jak Ja, którzy z pewnością przybiegają do Panienki na okrągło. Mimo to byłbym naprawdę bardzo wdzięczny, gdyby mi Panienka powiedziała, gdzie tutaj dostanę wędkę, gdyż od niedawna jestem w mieście,co sprawia że jestem jeszcze tutaj trochę zagubiony...
powiedział z lekkim zakłopotaniem po czym skłonił się lekko, podnosząc przy tym melonik
Powrót do góry Go down
Zoya
Admin
avatar

Profesja : Okultysta
Wiek postaci : 16-17 lat

PisanieTemat: Re: Targ   Pon 22 Mar 2010, 20:40

"Piękna Panienka" zaszczyciła Lucjusza wielce zdziwionym spojrzeniem, jednak bez słowa przyjęła różę. Nawet z wpiętym we włosy kwiatem nie wyglądała pięknie, nawet trudno było określić ją miałem ładnej, zatem czemu u licha ten dziwak tak się do niej zwrócił? Ach, na małe co nieco liczył!
- Na połów się szanowny Pan wybrał? I już sobie rybkę upatrzył? - Podrapała się po brodzie uważnie obserwując mężczyznę. Za darmo to raczej nie da, ale skoro taki szczodry by kwiat jej wpinać we włosy to może i monetkami sypnie... Cóż, może jednak zachwyciło go jej niezwykle bogate wnętrze, a może on jeden zauważył jej nieprzeciętną urodę? W końcu nie dla każdego musiała być paskudą... Rozmyślała jeszcze przez chwilę stojąc i milcząc, kalkulowała sobie i w końcu skinęła mu głową. - Niech będzie, znaj me dobre serce... Ale pamiętaj, że nic za darmo nie dam, więc rzućże co nieco do mej szczupłej - tu wystawiła swą dłoń wierzchem do góry z palcami zakrzywionymi jak szpony - dłoni to może ubijemy targu, choć przyznam, że ja nie z tych, co to lubią tak na boku... Ale zrobię dla Ciebie chłopcze wyjątek, cobyś lepiej poznał uroki tak szlachetnych dam jak ja. - Zakończyła swój wywód mrugając do niego z drapieżnym uśmiechem.
- Ejże, ty... - Krzyknęła do stojącej opodal koleżanki z krzywym nosem i pozbawionej jednego zęba. - Zastąp mnie no na chwilę, idę Pana uraczyć swym towarzystwem i mymi wdziękami!

__________________
"Wiem, że inną mam krew..."
Powrót do góry Go down
Lucjusz

avatar


PisanieTemat: Re: Targ   Sro 24 Mar 2010, 14:42

Lucjusz przystanął i spojrzał się zdezorientowany na kobietę, twarz jego choć wydawałoby się to nie możliwe, sekunda po sekundzie przyjmowała coraz to ciemniejszy odcień czerwieni. Ale...ale...to...tego...nie tak jak szanowna Panien...Pani myśli! Ja potrzebuję jedynie wędkę!Jakbym pragnął czego innego udał bym się alejke dalej! Lucjuszu ty durniu! Nigdy nie nauczysz się, że ludzie nie są bezinteresowni, że nie chcą pomagać, zależy im tylko na sobie! Nie są warci twojej pomocy, bo sami tej pomocy tobie nie udzielą! - pomyślał Anioł, wyraz jego twarzy zmienił się całkowicie, można by wręcz rzecz, że stał się lekko agresywny. Zbliżył się do kobiety na bardzo bliską odległość, gdyby ktoś oglądał tą scenę z boku , pomyślałby sobie: zaraz ją uderzy. Lucjusz jednak szybko się pohamował i powiedział tylko z lekką chrypką bardzo dziękuję, jednak poradzę sobie sam! . Po tych słowach odwrócił się na pięcie i poszedł z nadzieją , że znajdzie wędkę na własną rękę. Tylko spokojnie, nie chcemy kłopotów - Powiedział jeszcze pod nosem do samego siebie.
Powrót do góry Go down
Zoya
Admin
avatar

Profesja : Okultysta
Wiek postaci : 16-17 lat

PisanieTemat: Re: Targ   Czw 25 Mar 2010, 11:22

Kobieta, tak samo jak jej rozmówca przed chwilą, poczerwieniała ze złości na twarzy i tupnęła nogą. - A idźże sobie! Nie chcesz poznać co to rozkosz w ramionach takiej kobiety jak ja to nie! To była Twa jedyna szansa, a Tyś ją zmarnował dla... - Zamilkła nie bardzo wiedząc co powiedzieć. Czyżby wolał ryby od niej? Czy śmierdzące, nieświeże ryby są ciekawsze od jej ciała? Od jej duszy? Och, może on woli miłość... Przeżegnała się pospiesznie i wróciła do sprzedaży kwiecia zbyt przerażona samą myślą dziwactw Lucjusza by nawet nakłaniać kogokolwiek do zakupu umierających kwiatów.
- Jakie szczęście, jakie szczęście... - Wychrypiała cicho po dłuższej chwili. - Z samym diabłem chciałam... - Pokręciła głową i krzywo się uśmiechnęła. Może dzisiaj powinna wcześniej wrócić do domu. Może nawet jakąś zupę ugotuje coby mąż się nie wściekał za bardzo, a i dzieci wypadałoby czasem nakarmić... Pokiwała głową. Tak właśnie zrobi. Dokładnie tak.
I ruszyła prosto do domu oddając kosz z kwiatami koleżance bezzęba i krzywym nosem.

__________________
"Wiem, że inną mam krew..."
Powrót do góry Go down
Lucjusz

avatar


PisanieTemat: Re: Targ   Sob 27 Mar 2010, 14:31

Z każdym krokiem entuzjazm Lucjusza malał . Już prawie całkowicie stracił nadzieje, że znajdzie potrzebny sprzęt i będzie mógł w spokoju odpocząć, uprawiając jedno ze swoich ulubionych hobby. Anioł nie miał szczęścia do trafiania w odpowiednie miejsca. Idąc między straganami i przyglądając się nieustannym kłótnią, przekleństwom i ogólnej agresji obywateli, Lucjusz popadał w coraz gorszy nastrój. Przed oczami zaczeły mu się pojawiać obrazy z przeszłości. Takie targi są w każdym mieście. W Manchesterze było podobnie i nie raz widział jak chęć zysku była ważniejsza od dobroci i potrzeby pomocy innym. Mimo, iż widział podobne obrazki na okrągło to i tak nie do końca potrafił zapanować nad swoją złością i smutkiem. No nic...jeszcze sprawdzę ta uliczkę po prawej , jak nie będzie to wracam - Jak powiedział , tak uczynił skręcając w boczną uliczkę.
Powrót do góry Go down
Zoya
Admin
avatar

Profesja : Okultysta
Wiek postaci : 16-17 lat

PisanieTemat: Re: Targ   Sob 27 Mar 2010, 21:44

Usłyszała tylko krzyk i trzask kości. Skrzywiła się mocno i pokręciła głową. - Dobrze, że my nie dostaliśmy, prawda? - Zapytała cicho królika na kapeluszu i powoli, z jabłkiem w ręku ruszyła w stronę centrum targu. Powoli, nie spiesząc się mijała stragany i kobiety z koszami oraz wątpliwej reputacji dżentelmenów. Jej wzrok, nieco wygłodniały, wbity był w śliczne, czerwone jabłko, które kurczowo trzymała niczym skarb w szczupłej dłoni obleczonej w czerwoną rękawiczkę. Bójka wśród rybiarzy straciła znaczenie, a i wrzaski stały się nieco słabsze wraz z każdym krokiem w stronę jej ulubionego kupca. - Wiesz, zastanawiałam się wczoraj, gdy złożyłam już główkę na miękkim posłaniu, czy by nie przenieść całego tego bałaganu w inne, bardziej... - Urwała i zatrzymała się. Umknęło jej słowo, a wraz z nim cała myśl gdy ujrzała kosz pełen egzotycznych owoców.
- Och, cóż za cudowności... - Mruknęła i nieśmiało wyciągnęła dłoń w stronę owoców. Jednak zaraz ją cofnęła widząc zmrużone oczy starej kobiety pilnującej zawartości kosza. Jej świdrujące, jasne oczy tak przeraziły Zoyę, iż czmychnęła w prawą uliczkę zanim jeszcze kobieta zdążyła otworzyć usta. A tam, nie patrząc gdzie biegła wpadła na nieco zasmuconego mężczyznę z czarnym melonikiem, który właśnie wychodził zza rogu...

__________________
"Wiem, że inną mam krew..."
Powrót do góry Go down
Lucjusz

avatar


PisanieTemat: Re: Targ   Pon 29 Mar 2010, 15:13

Lucjusz w zamyśleniu skręcił w ową uliczkę, snując filozoficzne rozważania na temat ludzkiej egzystencji. Tak zajęty był tym zajęciem, że tylko kontem oka zobaczył białego królika, a po chwili leżał już na ziemi. Co do... powiedział tylko Lucjusz stając zwinnym ruchem na nogi, gotów do obrony przed niespodziewanym napastnikiem. Nic panience nie jest? powiedział po chwili , gdy zorientował się, że to nie królik go zaatakował lecz to on zamyślony posłał na deski drobną, żeby nie powiedzieć mała kobietę. Wystawił rękę chcąc pomóc ofierze swojego gapiostwa. Uśmiechnął się, lecz delikatnie, na wszelki wypadek gdyby okazało się, że wszystkie kobiety w tej dzielnicy są takie jak ta ostatnia dziwka, która chciała za wszelką cenę oddać się mu za pieniądze chwilę wcześniej. Bardzo Panienkę przepraszam. Mam nadzieję, że nie skrzywdziłem...Powiedział z zakłopotaniem. Gdy ich spojrzenia się spotkały, wyraz twarzy Lucjusza się zmienił. Pojawiło się na nim zaskoczenie i ciekawość. Trwało to jednak tak krótko, że tylko bardzo spostrzegawcze osoby zauważyłyby tą zmianę.
Powrót do góry Go down
Zoya
Admin
avatar

Profesja : Okultysta
Wiek postaci : 16-17 lat

PisanieTemat: Re: Targ   Pon 29 Mar 2010, 18:40

- Ja... nie! Przepraszam! - Wychrypiała szybko ze łzami w oczach, była wyraźnie przerażona. Jak mogła wpaść na człowieka?! Pewnie będzie chciał ją ukarać. Już w jej umysł wdarł się obraz chłosty publicznej, albo tortur jakie stosowano kilka wieków wcześniej. Pisnęła przeraźliwie machając nerwowo rękoma. Nawet nie zauważyła, że jej drogocenne jabłko poleciało w siną dal, zapewne gdzieś na drugi koniec ulicy, albo pod ścianę pobliskiego budynku. Jakie to miało teraz znaczenie, w obliczu tak wielkiej tragedii?
- Tak, proszę o wybaczenie... Ja... Nie... - Złapała się w końcu za włosy jakby chciała je sobie wyrwać z głowy i spojrzała na niego. Wyglądała dosyć żałośnie stojąc krzywo na patyczkowatych nóżkach, ciągnąc włosy rozwichrzone i powstrzymując się od płaczu oraz od czasu do czasu co i raz przygryzając wargę. - Kiedy ja... Naprawdę! - Niemal pisnęła i dygnęła szybko. Przewróciła oczyma, zamachała rękoma i znowu dygnęła mamrocząc po raz kolejny przeprosiny zarówno od siebie jak i rozbrykanego króliczka. Ściskała przy tym poły sukni tak mocno, iż można było sądzić, że zaraz rozerwie materiał na sobie. - To tylko te piękności. One mnie zamroczyły, a czarownica przepędziła szydząc ze mnie... - Mówiła do Lucjusza, zdecydowanie do niego, tylko wzrok wbity miała w ziemię, wciąż przerażony. Kiwała raz po raz głową jakby potwierdzając własne słowa czy myśli. - Nie gniewaj się na mnie Panie, napewno łaskaw jesteś w środku i oszczędzisz takie coś jak ja... Niegroźne ze mnie stworzenie, krzywdy nie zrobię, to obiecać mogę. I klnę się na mego towarzysza, żem nie biegła ze złym zamiarem. - Zakończyła swoją krótką obronę i w końcu odważyła się spojrzeć Lucjuszowi w oczy unosząc przy tym dłoń w geście obronnym.

__________________
"Wiem, że inną mam krew..."
Powrót do góry Go down
Lucjusz

avatar


PisanieTemat: Re: Targ   Pon 29 Mar 2010, 21:27

Niech panienka się uspokoi, nic się nie stało, gdzie bym śmiał skrzywdzić... Powiedział anioł rozglądając się w obawie ,czy histeria dziewczyny nie sprowadzi niepotrzebnych gapiów. Nie rzadko, to co piękne, idealne ma odwieść nas od prawdy, rzeczywistości. Nie łatwo jest z tym wygrać panienko -Lucjusz po słowach tych , uśmiechnął się ciepło po czym spojrzał na prawo, gdzie rozbite jabłko leżało na ziemi. Ot nieszczęście powiedział pod nosem. Miało być na ryby no ale fidem nostram pomagać - dodał do siebie równie cicho , po czym wyciągnął z kieszeni zielone najzwyklejsze w świecie jabłko i podał kobiecie. Następnie spojrzał w kierunku targu- osoba trzecia powiedziałaby, że myślami odbiegł w inne miejsce, gdyż stał tak nieobecny - "słowa żadnego nie wypowiadając -Życie pełne jest zaskakujących zwrotów, które uświadamiają człowieka , że każdy nawet w najgorszym miejscu, dobro zamiast zła czynić może. A kto zło czyni tylko na nóż w sercu zatopiony zasługuje"- aż w końcu drgnął jakby się przebudził i wrócił, rękę trzymając przez chwilę w płaszczu upewniając się czy ostrze jest na swoim miejscu. Nie wiadomo dlaczego. Nie zbadane są drogi aniołów. Mam nadzieję, że nic się Panience nie stało... - Powiedział jeszcze bacznie obserwując zachowanie drobnej kobietki po upadku, mając nadzieję, że nie odniosła żadnych obrażeń.
Powrót do góry Go down
Zoya
Admin
avatar

Profesja : Okultysta
Wiek postaci : 16-17 lat

PisanieTemat: Re: Targ   Sro 31 Mar 2010, 00:18

- No jakże to tak? No przecież tu! - Wskazała palcem dokładne miejsce swych stóp, co zapewne miało oznaczać, iż sądziła, że zwyczajnie dostanie tu gdzie stoi. - Nie tu? - Pobladła nieznacznie. Czyżby chciał ją gdzieś zaprowadzić i tam ukarać? Czy w tym miejscu będą źli ludzie z niebezpiecznymi narzędziami własnej konstrukcji, których nie powstydziłby się najgorszy zbrodniarz?
Zerknęła na swoją dłoń gdzie tkwiło jabłko. Zdecydowanie nie jej jabłko. Czy było zatrute? Przekręciła głowę przyglądając się mężczyźnie. Zdawać się mogło, że w końcu odzyskała zimną krew. Błyszczące oczu zdradzały jednak niewyobrażalnie duży strach, który zżerał ją od środka, zatem wysunęła rękę do przodu delikatnie trzymając owoc, jakby się bała, iż po zbyt mocnym ściśnięciu wybuchnie bądź też pęknie oblewając ją żrącą cieczą. Nie czuła wobec jabłka strachu, większy lęk wzbudzał w niej mężczyzna, który owy smakołyk jej wręczył, co wydawało jej się niezwykle podejrzane. W końcu nikt nie daje nic bezinteresownie, zazwyczaj chce czegoś. Przeważnie czegoś złego, a najczęściej pragnie jej głowy, serca podanego na tacy lub też oczu w słoiku w dziwnej zalewie. Wzdrygnęła się na samą myśl jakie tortury mógłby zaoferować jej każdy komu tylko podpadnie. Podrapała się po czubku nosa rozważając jak bardzo ten mężczyzna zdenerwował się na nią i jak zły i straszny czeka ją los. Nagle wstrzymała oddech. Przecież zapomniała uciec! Brak biegu w przeciwnym kierunku do zagrożenia oznacza tyle, co przekonanie się na własnej skórze jaką niemiłą niespodziankę może zrobić jej rozmówca.
- Pan nie chowa do mnie żalu? Ja odkupię swoją winę, bo z gapiostwa... - Chwyciła za kapelusz z królikiem i spojrzała mu w oczy. - Tak właściwie to co uczyniliśmy? - Wyszeptała w martwe ślepia. Zupełnie nie zwróciła uwagi na chwilowy odmienny stan Lucjusza. Myślała.
W końcu zaczęła znów mówić.
- Taki brzydki mamy dzień, po co psuć go bardziej? - Uśmiechnęła się krzywo demonstrując pełne uzębienie.

__________________
"Wiem, że inną mam krew..."
Powrót do góry Go down
Lucjusz

avatar


PisanieTemat: Re: Targ   Czw 01 Kwi 2010, 16:11

Lucjusz patrząc w oczy kobiety, widział w nich niepewność, strach. Nie mógł pojąć co mogło doprowadzić by ta osoba tak bardzo go się bała. Może to przez to miejsce, przeżarte złem? Rozejrzał się do okoła, samemu zaczynając czuć się niekomfortowo. Jak otwarte wiezienie,trzymające tych ludzi na niełasce losu, którego zmiany Oni nie dostrzegają. Lub nie chcą opuścić. Nie widział powodu by dużej przebywać w takim miejscu. Nic tu po nim skoro nawet Faerie,boi się tego miejsca. W swoim życiu spotkał trzy osobniki tej samej rasy. Wszystkie sprytne, przebiegłe, nieufne. Ale napewno nie tchórzliwe. Nic tu po mnie- pomyślał jeszcze, uśmiechnął się ze spokojem i powiedział: Nic panienka nie zrobiła, to był tylko nieszcześliwy wypadek za który nie ponosi panienka winy... odwrócił się by odejść ,lecz przez przystanął zastanawiając się przez chwilę nad czymś po czym dodał jeszcze: Niech panienka, umyje jabłko przed zjedzeniem. Może to dziwne, ale jedzenie brudnych owoców może przynieść wiele chorób... - Tezę tą słyszał kiedyś u jednego z lekarzy, których spotkał w Manchesterze. Przykładał on bardzo dużą wagę do higieny swoich pacjentów. Posiadał on również bardzo dobre wyniki a pacjenci jego rzadziej chorowali. Anioł nie wierzył, że to dzięki częstszemu myciu owoców i rąk przed jedzeniem. Ale w myśl, że napewno niczemu to nie szkodzi sam zaczął tą metodę stosować. [zt]


Ostatnio zmieniony przez Lucjusz dnia Pon 05 Kwi 2010, 10:53, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zoya
Admin
avatar

Profesja : Okultysta
Wiek postaci : 16-17 lat

PisanieTemat: Re: Targ   Sob 03 Kwi 2010, 19:30

Spojrzała na niego niepewnie. Strach nieco zelżał, ale było w tym coś dziwnego, coś co mogło przerażać jeszcze bardziej gdy się człowiek nad tym zastanowi. W skupieniu obserwowała jak mężczyzna zamierza się oddalić, jednak zaraz ostrzega przez posilaniem się bez uprzedniego umycia rąk. Miała świadomość, że owym mężczyzną jest coś nie tak, jednak mimo to kiwnęła głową i pierwszy raz od kilku minut z całkowitym spokojem popatrzyła na niego jak na kogoś, kto nie zamierza jej ukarać ani tym bardziej uśmiercić.
- Dziękuję. W imieniu swoim oraz mego kompana. - Rzekła cicho wskazując na jabłko. - Nie będę już męczyć pana swą lichą osobą. Proszę o wybaczenie oraz... - Rozejrzała się samymi oczyma, nie poruszając ani o włos głowy po czym się w końcu nieśmiało uśmiechnęła. Chyba nie zamierzała nic więcej już rzecz toteż schowała owoc, klasnęła w dłonie i pobiegła przed siebie. Jednak zanim tak niespodziewanie odeszła rzuciła krótkie "dziękuję".

[zt]

__________________
"Wiem, że inną mam krew..."
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Targ   

Powrót do góry Go down
 
Targ
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Victorian London RPG :: Lewy brzeg Tamizy :: Soho-
Skocz do: