Victorian London RPG
IndeksFAQSzukajGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Nattaniel Tarante von Norion

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Nattaniel

avatar

Profesja : Iluzjonista
Wiek postaci : 40 lat

PisanieTemat: Nattaniel Tarante von Norion   Nie 21 Mar 2010, 16:22

http://i45.tinypic.com/slmhar.jpg

Imię i nazwisko: Nattaniel Tarante von Norion
Rasa: Wampir
Wiek: 40
Profesja: Artysta (Iluzjonista)
Lateralizacja: Praworęczny

Statystyki:

Fizyczne
Siła: *
Zręczność: ***
Szybkość: *
Wytrzymałość: *
Społeczne
Charyzma: ****
Wygląd: ***
Umysłowe
Inteligencja: ***
Siła woli: ***
Spostrzegawczość: **

Umiejętności: aktorstwo, specjalizacja w walce bronią (szabla), uwodzenie, pisanie i czytanie, etykieta, dyplomacja, lingwistyka – łacina, jazda konna, wytwarzanie lekarstw i trucizn, wykształcenie muzyczne, opieka nad roślinami.

Zalety: Właściciel (majątek, który posiada to popularny teatr i z niego czerpie zyski na utrzymanie niewielkiej willi), widzenie aur.
Wady: Strach przed symbolami religijnymi (a właściwie przed szczerą wiarą ludzi w nie). Alergia poza tym, że na głupotę to na duszące, przesadnie słodkie, kwiatowe zapachy... powodują u mężczyzny najpierw trudności z jasnym, racjonalnym myśleniem, a w zbyt dużym stężeniu utratę przytomności.

Ekwipunek: Szabla. Jest to jednostronne ostrze lekkie, giętkie, mocne i ostre. Przez środek broni biegnie typowy rowek czyniąc jej ciężar niewielkim. Jelec wykonany ze srebra lub na taki wyglądający. Na jego krawędzi wyrył ktoś napis „byś stał się wilkiem w lesie”. Głowina zdobiona dość popularnym motywem węża pożerającego własny ogon, jego oczy zrobione zostały z drogich, błękitnych kamieni szlachetnych. Cechą charakterystyczną miecza jest fakt posiadania przyczepionych do niego wstęg w kolorze bieli , które oczywiście podczas walki miały za zadanie zmylić przeciwnika, a nie tylko ładnie wyglądać. Rękawiczki. Laseczka, jak na dżentelmena przystało. Przy czym tutaj zakończenie jest w kształcie węża, również srebrne. Tym jednak razem stworzenie zdaje się atakować. Niesamowita pewność, z którą mężczyzna się nie rozstaje. Niewielka ilość gotówki. Bransoletka z krzyżykiem, noszona na lewym nadgarstku.

Wygląd:
Kolor oczu: Jego oczy zawsze mają czarną barwę tak, że nie widać niemal źrenicy. Tego się nawet nie da nazwać czarną otchłanią. One są pozbawione jakiegokolwiek wyrazu. Czasem tylko dają wrażenie jakby właściciel coś chłodno kalkulował.
Kolor włosów: Najprościej można je nazwać po prostu białymi, długimi i prostymi. Sięgają mu do tyłka i tam są związywane, same końcówki, błękitną wstęgą. Zresztą uważny obserwator dostrzeże, że pod spodem kilka kosmyków ma barwę zimnego błękitu, jednak są na tyle cienkie i dobrze ukryte by nie rzucać się w oczy.
Wydawałby się bardzo zwyczajny gdyby nie kilka dziwnych elementów, zresztą sam strój w obecnej epoce nie jest spotykany zbyt często. Po pierwsze maska zasłaniająca mu pół twarzy, wykonana z białej porcelany. Oko jest otoczone czarną kreską i wydaje się, że ktoś domalował łzę w kąciku. Na policzku błękitnymi liniami wyznaczony dziwny wzór, gwiazda, której boki przypominały strzały, wypełniona w środku kwiecistym wzorem, w który ktoś wprawnie wplótł starodawne runy. Z tego też powodu trudno określić jego rysy twarzy, przypomina zresztą cały czas kamienny posąg, nie denerwuje. Cień emocji nie przebiegnie przez to spokojne, jednak nie łagodne oblicze. Usta ma niezwykle jasne, tak jak skórę. Może trochę wyniosłe rysy twarzy. Zawsze wyposażony w białe rękawiczki, czyste... pewnie symbolizujące niewinność.. Na skórze nie ma ani jednego pieprzyka czy jakiejś blizny... jedyną rzeczą, o jakiej przekonali się nieliczni jest tatuaż. Tatuaż ciągnący się przez tors i brzuch, udo. Przedstawia on smoka, a może bardziej uskrzydlonego węża. Stworzenie to wydaje się być pozbawione jakichkolwiek drapieżnych cech. O ile o zwierzęciu można powiedzieć, ze jest spokojne i pogrążone w ekstazie to taki właśnie jest gad na jego ciele. Czasem zakłada spodnie, które idealnie zgrywają się z owym tatuażem, tworząc całość, czyli został na nie przekopiowany wzór z uda. Zresztą rysunek ów wykonany jest błękitnym tuszem, więc czasem wydaje się ledwo widoczny na białej skórze.
Strój: Uwielbia wszelkiego rodzaju koronki. Wysokie kołnierze nimi wykończone, szerokie rękawy. O dziwo obcisłe spodnie, białe surduty. Postukiwać obcasami drogich butów wykonanych z niemal śnieżnobiałej skóry. Nie ubiera nigdy nic czarnego, a to co ma na sobie świadczy o klasie, ale też fakcie posiadania sporego majątku.
Zapach: Nieodłącznie towarzyszy mu woń piżma. Ostry, drapieżny zapach wyczuwalny tylko gdy ktoś znajdzie się w bardzo bliskiej sytuacji. Zdaje się go pozostawiać nawet w fotelu, na którym przed chwilą siedział, taka subtelna nuta, jak niedopowiedzenie.
Głos: Należy do tych, które słyszymy, uznajemy za pospolite i niemal od razu zapominamy. Jest niewątpliwie monotonny, przepełniony zwyczajnym znudzeniem. Może i nudny, ale to w jaki sposób mówi świadczy o ogromnej pewności. Zapewne irytuje ona tych co bardziej napuszonych fircyków. To jego przeświadczenie o wszechwiedzy. Jest jednak coś jeszcze. Gdy mówi o muzyce, to robi to z tak niezwykłą pasją, że niemal wywołuje pożądany obraz wprost w głowie swojego słuchacza. Nie chce nikomu tymi słowami wchodzić w majtki i go uwodzić, chce wejść wprost do jego umysłu i się w ten sposób zabawić. Niektóre słowa wypowiada do przesady dobitnie, jakby miał doczynienia z dziećmi.
Sposób poruszania się: To w jaki sposób chodzi jest kompletnym zaprzeczeniem jego budowy. Niewątpliwie wysoki, niekoniecznie jednak rosły. Umięśniony, ale pozbawiony postury typowego wojownika. Przeciętny do granic możliwości. Nie ma wielkiego refleksu czy kociej gracji, nie potrzebuje ich, bo kiedy idzie sprawia wrażenie jakby to przestrzeń miała dopasować się do niego. Co zaskakujące zdaje się tak właśnie być, gdyż nigdy w swojej karierze się nie potknął, niczego nie strącił. Jest powolny, nieco ospały, ale jego kroki nie są ciężkie. Nie chodzi też przesadnie cicho, bo nie widzi sensu ukrywania swojej obecności. Wtapia się w tłum, dopóki mu się ktoś dokładniej nie przyjrzy.

Charakter: Uwielbia się bawić ludźmi, manipulować nimi, co zresztą robi z ogromną łatwością. Dlatego też pewnie stracił szacunek do swoich marionetek. Jest niezaprzeczalnie egoistą stawiającym swoje cele ponad wszystko inne. Czasami wznosi oczu ku niebu prosząc boga, wybaczył tym ludziom ich zaślepienie... a potem dochodzi do wniosku, że przecież sami są sobie winni. Sami są sobie winni, sami promują zachowania destruktywne, niszcząc wszystko, co powinno być im drogie. Dla niego wszystkie zdarzenia i uczestniczące osoby układają się w ciąg spójny, widzi znaczenie każdego wypowiedzianego słowa, każdej zadanej krzywdy i każdej pociechy, widział konsekwencje najbardziej bagatelnego gestu. Zdarza mu się być dumnym i butny. Zakłada maskę z takim profesjonalizmem, że sprawia wrażenie niemal prawdziwej. Nienawidzi tracić kontroli nad sytuacją, gubić się, czuć jak chwila wymyka mu się spod kontroli, a coś idzie bezwzględnie nie tak. Zdaje się, że wszyscy uwierzyli w naturę nudnego starego gbura. Nikt nie zdołał zerwać maski z twarzy i zobaczyć jak mężczyzna w duchu śmieje się z tych zapatrzonych ludzi, dla których nawet seks pozbawiony jest choćby nuty subtelności. Zaryzykują wszystko dla dobrze wytresowanej dziwki, a zresztą... wystarczy chętna i pijana. Byleby dała sobie włożyć, wszyscy Ci nie zdają sobie sprawy, jaką darzy ich pogardą. Czuje się od nich lepszy, on nie wierzy w iluzje, nie jest tak szlachetnie tandetny. Urzekają go tylko dwie rzeczy literatura i naturalność. Dobra książka i to byśmy w końcu zrezygnowali z tej gry, kolorowej maskarady.
Czy jest wyrachowany i zimny? Mylisz się... częściowo.
Czy ten wiecznie znudzony, poważny mężczyzna z nosem w książce, nie jest w stanie Ci zaszkodzić? Mylisz się znów... tym razem zupełnie.
Cele życiowe: Opanowanie i zniszczenie świata? Nie ma żadnych celów życiowych. Co najwyżej „a weźcie wy mi wszyscy dajcie spokój” wypowiedziane z ciężkim westchnieniem. Na niczym mu nie zależy, czasami tylko dobrze bawi się sprowadzając na złą drogę te najniewinniejsze, najdelikatniejsze kwiatki... niewinne istotki. Widać nie potrafi zrozumieć, że ktoś może być inny. Czyli po prostu dobry, a może nie chce tego zaakceptować. Pokazuje, że każdy ma jakąś złą stronę. W każdym razie to jedyna sytuacja, w której się dobrze bawi, choć oczywiście nie raczy tego wyrazić.
Sam też jest aktorem. Uwielbia brać udział we własnych przedstawieniach, być na pierwszym planie i w ten sposób kierować swoimi marionetkami. Może kłamać i oszukiwać, wcielać się w każdą z ról. Chyba zatracił poczucie własnej osobowości, staje się tym kogo akurat gra. Od krzykliwego młodzieńca, po zapomnianego starca. Nie ważne jako kto odnosi kolejne zwycięstwo, ważne by je odnosił. Nie znosi goryczy porażki, wtedy zazwyczaj wpada w furię.
A tak naprawdę? Uwielbia długie, ekskluzywne kąpiele z ogromną ilością piany. Lubi wyraziste smaki, nie przepada za towarzystwem kobiet, zdają się go drażnić. Jego nastrój zmienia się diametralnie, w niemal każdej chwili. Jedno niewłaściwe słowo krytyki, nieuszanowanie jego gościnności... a możesz mieć pewność, że w najbliższym czasie spadnie na Ciebie „seria niefortunnych zdarzeń”. Nie przyznaje się do błędu i winy. Mimo pięknej wymowy, tak naprawdę człowiek czynu i słowa niewielkie mają dla niego znaczenie. Miłośnik chwil ulotnych i magicznych. Uwielbia kwiaty, zwłaszcza te które sobą pokazują nam ulotność życia. Dba o teatr i swoich podopiecznych, czując się za nich odpowiedzialny. Mimo iż wielokrotnie grozi wywaleniem na bruk, zwraca uwagę na niekompetencje pracowników, to nikomu nie pozwoli na to samo. Jest jak starszy brat, który bije i kopie, ale się nie podzieli.

Historia: Młodzieniec jak samo nazwisko wskazuje pochodzi z dość znanego, aczkolwiek bardzo zamkniętego rodu. Ogromną wagę przywiązuje się w nim do czystości krwi, jednak nie tylko rozumianej w tym popularnym pojęciu. Panuje tam też typowy patriarchat a pierwszym dzieckiem zawsze musi być chłopiec, następnego zresztą nigdy nie ma. Każdy potomek posiada zawsze białe włosy, najczęściej szare oczy. Majątek trudno jest określić osobie z zewnątrz da się jednak wyczuć niezwykłe zamiłowanie do złota i srebra. Mieszkają z daleka od wielkich miast, w pokaźnym dworku. Przeważnie samotnicy, na pozostałych patrzą z niechęcią lub z góry. Najwyższą zresztą wartością w tej rodzinie jest właśnie ona sama, chociaż kobiety mają zaniżone prawa, a właściwie są ich pozbawione. Słowo „Norion” w wyższych kręgach uosabia jednocześnie wyszukany styl, klasę, ale również bezduszne okrucieństwo. Synonim bogactwa i władzy... przede wszystkim władzy. Nie interesują ich kompromisy i półśrodki, kiedy toczą z kimś grę najpierw zniszczą go do końca dając jednak możliwość zobaczenia ich ostatecznego triumfu.
Całe swoje dzieciństwo i młodość poświęcił na naukę, trening. Spędzał ten czas głównie pod surowym okiem Ojca. Podczas lekcji wszystko było testem. Kiedy wykonywał karkołomną paradę, na którą jedyną reakcją było pełne kpiny parsknięcie. Gdy nie zdołał wykonać odpowiedniej obrony słyszał, że jest beznadziejny. Prowokował go przy każdej okazji, a on nie potrafił ukryć tłumionej złości. Pewnego dnia i te opory puściły, wykonał pełen furii atak, który został jednak sparowany bez choćby najmniejszej trudności. Upadł na jedno kolano, przy czym na ustach Ojca zagościł ten tak bardzo irytujący, kpiący uśmiech.
- Uwielbiam, kiedy przede mną klęczysz, Nat... zawsze uważałem, że to idealna pozycja dla Ciebie.
Wtedy też zobaczył niezwykle efektowny obrót, szata Lawrence uniosła się ku górze, a drewniany miecz z dużą siłą uderzył w kark chłopaka. Ostatnią jego myślą było „Perfekcyjne”.
Oczywiście nauka młodzieńca nie polegała tylko na ćwiczeniach fizycznych, uczono go sztuki manipulacji, plecenia subtelnych koronek intryg. Miał zostać mistrzem marionetek. W byciu szarą eminencją tkwi prawdziwa potęga i władza. Podczas nauki starał się wbrew wszystkim i wszystkiemu udowodnić wiecznie niezadowolonemu Norionowi, że potrafi, że jest w stanie poradzić sobie nawet z najtrudniejszymi zadaniami. Wkładał w ćwiczenia całą swoją uwagę, siłę. Wychowanie jednak członka tak zacnego rodu nie polegało na klepaniu po łebku i spojrzeniach pełnych dumy, a na ciągłym sprawdzaniu, testowaniu... wymaganiach, którym nikt nie był w stanie podołać. Nawet sam stawiający je przed kolejnym dzieckiem. Wolne chwilę poświęcał na dwie rzeczy grę na skrzypcach lub jazdę na swoim ukochanym koniu. One właściwie sprawiały mu największą przyjemność i satysfakcję, były swoistym oderwaniem się od trudnego treningu. Nieraz młody chłopak dostawał kary, czasami też niesłuszne wywołane jakimś niepowodzeniem w pracy swojego Ojca. Mimo to przyjmował je bez marudzenia. Norion nigdy się nie skarży. Zazwyczaj w takich sytuacjach jego wzrok był tak uroczo nierozumiejący... a może właśnie rozumiejący wszystko doskonale, a chcący pozostać nieświadomym. Kiedy dorósł pod tym czujnym okiem rodzica upodobnił się do niego w ogromnym stopniu. Jednak zachował wygląd wiecznego chłopca.
A pozostał mu on po pewnym kompletnie przypadkowym zdarzeniu. Zyskał życie wieczne dzięki temu jak został wychowany. Zostało wspomniane, że uwielbiał jeździć konno. Kochał poczucie wolności i wiatr we włosach. Był też młodym narwańcem i ryzykantem. Norion niczego się w końcu nie boi, uwielbiał popisywać się swoimi umiejętnościami, aż pewnego razu spadł z konia. Skończyłoby się to tragicznie dla całej rodziny, gdyby nie fakt... że przecież Norion się nie poddaje i co ważniejsze... jak się ojciec dowie. Tak to wyglądało moi drodzy. Wola walki jaka narodziła się w tym chłopcu nie pochodziła tylko z faktu młodzieńczej chęci życia. Było zupełnie inaczej, utrzymał go przy życiu fakt, że po prostu nie może umrzeć. To było tak zwane wyparcie. Nie dopuszczał do siebie myśli, że coś takiego mogło się stać. Był tak pewny siebie, by w ogóle zwątpić, że spadł z konia. Nierealna sytuacja bez logicznych powodów. Wszystko potraktowane zostałoby w tych kategoriach, gdyby nie fakt drobnych zmian w jego ciele. A właściwie całe jego życie legło w gruzach. Przedstawiciel znamienitego rodu nie może być dziwadłem. To też skończyło się wyjazdem, z dużą gotówką. Początkowo nic z niej nie wydał, został paradoksalnie księdzem. Był to jednak krótki i spokojny epizod w jego życiu.
Jego reakcja na to, co się wydarzyło była dość nietypowa. Każdy z nas w tej sytuacji zwątpiłby w Boga, a już na pewno w jego miłosierdzie. Chłopak to w nim chciał znaleźć ukojenie. Największe trudności sprawiło mu opuszczenie domu rodzinnego, ale przecież był Norionem. Nie mógł sobie pozwolić na użalanie się nad sobą, na szukanie kogoś, kto się nad nim ulituje. Nigdy też nie pomyślał o tym by targnąć się na swój fakt faktem niemal nieśmiertelny żywot. Tak przynajmniej uważał. Gdy zbyt długo decydował się na wyjazd z rodzinnej miejscowości, został z niej po prostu... wyproszony. Bo cóż to za wariat nocami spaceruje po dachach, pieje do gwiazd, uwodzi, znika i słychać jedynie cichy, złośliwy chichot. Przestał być dumnym Norionem, to chyba był największy cios dla młodzieńca. Gdy oczy ojca najpierw stały się zimne, potem patrzył już tylko gdzieś przez swojego pierworodnego syna i nigdy na niego, aż w końcu w tym spojrzeniu zagościło puste nic. Wyrzekł się go, ale nie pozbawił majątku. Jego pierwsze morderstwo nie było trudne, nie wahał się i nie, dlatego, że był zły. Po prostu wychodzi z założenia, że każdy zobowiązany jest mu służyć, żyje dla niego i może wykorzystać to, w jaki sposób mu się żywnie podoba. Nie było mu żal tych wszystkich ludzi, bo byli... szlachetnie tandetni i gówno warci. Nigdy nie darował życia swojej ofierze. A mimo... poczucia wyższości, zatracanie samego siebie, zwrócił się do Boga. Nie jednak z pokornie spuszczoną głową. Pretensjonalny młodzieniec potrafił w środku nocy przed ołtarzem wygrażać bogu, krzyczeć, nigdy jednak nie rozpaczał, nie uronił ani jednej łzy. W końcu roztaczały się przed nim nowe możliwości. Był przewrotny, a może chciał zadrwić z Władcy Niebios pełniąc posługę kapłańską. Dało mu to możliwość poznania łaciny, wieczornego spożywania krwi pańskiej. Z tym samym wyrazem ekstazy na twarzy, spojrzeniem wzniesionym do góry ku bogu... jakby pytał „I co Ty na to starcze? Przeklniesz dziecko stworzone na Twój obraz i podobieństwo?”. Klasztor, do którego przynależał był bardzo radykalny. Wszyscy uwierzyli w bajkę o całonocnych modlitwach, o tym jak bardzo chłopak nagrzeszył, że przebywanie w wiecznej ciemności jest jego... pokutą. Pokutą trwającą wieki. Życie wieczne było warte więcej niż kolejne obserwowanie wschodów słońca. Smak krwi w ustach, obezwładniająca przyjemność i to poczucie... bycia panem i władcą tego życia trzymanego w ramionach.
Próbował swoich sił w malarstwie, pewnego dnia zaprosił do siebie jedną z prostytutek, chcąc namalować jej portret. Nie był mistrzem w tej dziedzinie, wszystkiego jednak w życiu trzeba spróbować. A wtedy uraczył ją historią, która szybko rozniosła się po całym Londynie
„Opowiem Ci coś... to początek czegoś... wyobraź sobie drzewo, a najlepiej całą ich aleje. Wiosna, rozkwitające na nich pąki, pierwsze liście. A teraz niebo nad nimi, czy widzisz te gwiazdy? Wydają się tak niesamowicie bliskie. Albo nie... niech będą chmury, skłębione, czarne, niedaleko linii horyzontu. Zapowiedź nadchodzącej burzy. Co dalej? Może człowiek kierujący swoje kroki do odległego budynku. Niech będzie on duży, a może to świątynia? Tak, sanktuarium dobrego bóstwa, kościół. Niech obok obojętnie przechodzą pozostałe osoby, Ty nadal pamiętaj o tym pierwszym człowieku idącego aleją drzew. Dookoła niego ktoś się spieszy, ktoś coś krzyczy, wszyscy mają skupione twarze. Tego chłopaka pośród nich wyobraź sobie bardzo dokładnie. Niech będzie wysoki, białe włosy niech sięgają mu za łopatki. Rozgoryczone spojrzenie i nierealnie bezwzględny uśmiech. Przyszedł zapytać bóstwo o radę? Może prosić o pomoc. Nie... on w myślach wypowiada swoje grzechy patrząc na nieruchomy posąg. Wymawianie swoich win zaczął od opowieści o związku z chłopakiem. On go kochał – tu dostrzeżesz uważny obserwatorze wyraz grymasu niezadowolenia, pewnego politowanie. On go nie kochał – nie zobaczysz wyrazu rozpaczy, smutku. Nic, tylko pustkę w czarnych oczach. Nie potrafiłbyś jej dojrzeć nawet, kiedy będzie mówił, że go oszukiwał, wykorzystałby dostać się na wyższe stanowisko, by mieć to, co tak bardzo kocha, by móc zostać mistrzem tych zabawnych marionetek. Jednak... w końcu powieki białowłosego opadną, gdy wyzna, że tamten popełnił samobójstwo, gdy dowiedział się prawdy i tego, że nie mogą być razem, że był tylko kolejnym pionkiem w jego grze. Jednak posąg jest niewzruszony, wystarczy odmówić kilka modlitw, złożyć wystarczająco wysoki datek w świątyni. Zapewne czeka na kolejnych wiernych proszących o radę, a może też wyznających swoje winy, na następny wyraz pustej skruchy.

Sekta, a właściwie stowarzyszenie hedonistów któremu przewodniczy.

Powitanie: Pars Poena Amoenitas (taka forma oddania hołdu przyjemności, której warunkiem jest cierpienie. Zlepek słów cześć, cierpienie i przyjemność). Przy czym we własnym gronie, kiedy nikogo nie ma, ów osobnik powinien uklęknąć przed Nattanielem, ewentualnie wyżej postawiony pochylić głowę i odsłonić szyję, pokazując, że życie zależy od woli mężczyzny.
Symbole: Każdy osobnik należący do sekty nosi przy sobie błękitną wstążkę. Przy czym niekoniecznie musi być taka typowa związana na czymś. Może to być zwykła przypięta broszka, domalowana ozdoba.
Poglądy i domena: Oczywiście to sekta dla młodych, a przynajmniej na początku sprawia ona wrażenie po prostu miłośników ostrych zabaw. Każdy z obecnych podczas takich spotkań zakłada maskę, przy dźwiękach muzyki, przy świetle świec, otoczeni zapachem kadzideł mogą pozwolić sobie na zabawę. Zazwyczaj podczas takich spotkań Nattaniel siedzi na wygodnym fotelu i obserwuje nie dając folgować swojej chuci. Wydaje się tym wręcz znudzony, gdy wszyscy Ci młodzieńcy z zapałem i niezdarnością stosowną dla wieku próbują wyzbyć się wstydu i pozwolić ujść pożądaniu, tak by nic go już nie powstrzymało. Tak jest tylko pozornie. Pewnie na poważnie knują spisek jak masoni i Żydzi by podbić świat. Jednak o żadnej magii i wywoływaniu demonów się nie słyszy. Wydaje się, że chodzi tylko i wyłącznie o zdobycie się na wyżyny przyjemności.
Rytuały: Bliżej nieznane. Aczkolwiek niektórzy młodzi chłopcy, którzy nie nadają się do niczego po prostu są uczeni jak sprawić swoim opiekunom więcej przyjemności. Inni Ci sprawiający wrażenie inteligentnych są edukowani, jednak mają stanowczy zakaz mówienia o czymkolwiek, czego się dowiedzą. Sekta nikogo nie zmienia, tylko osoby w niej będące wiedzą, że co dzieje się podczas rytuału przejścia, na czym on polega i jaką ma symbolikę.
Spotkania: Nie są regularne, osoby w nich uczestniczące się nie zmieniają, a miejsce pozostaje to samo. Niewielka willa, urządzony surowo, jednak z klasą. Nikt nie silił się na złote zdobienia, za to czerwony dywan się znajdzie. Ogromne sypialnie, piękne kamienne łaźnie, salon, nad którym wisi kryształowy żyrandol. Wszystko to ma swoje miejsce, jednak będące w sekcie mają wstęp tylko do określonych pomieszczeń, niewiele osób zna rozkład całego domu tym bardziej jego podziemi.
Zasady: Tutaj jedynym wyznacznikiem jest przyjemność. Nie są zobowiązani do żadnej wierności, Ci panowie nie wiedzą nawet z kim w tym łóżku lądują. Zagwarantowane jest ukrywanie tożsamości, niewskazane ujawnienie twarzy prawdziwej. Oczywiście mordy nie wchodzą w grę, tak jak wyjawienie szerszemu gronu tego co tutaj ma miejsce.
Rekrutacja: Odbywa się na podobnej zasadzie jak ściąganie ludzi do sekt. Najpierw jest to długi proces zawierania bliskiej znajomości, zdobywania zaufania. Zaproszenie na pierwsze spotkanie, o dziwo najczęściej Nattaniel zaciąga osoby kompletnie niedoświadczone, a potem rozdaje ich rozochoconym starszym arystokratom. Zazwyczaj zna ich imiona, ale nie chce nikogo informować o istnieniu tego procederu, który zakończył by się i dla niego samego nieprzyjemnie.


Ostatnio zmieniony przez Nattaniel dnia Czw 25 Mar 2010, 22:23, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Grabarz
Główny Mistrz Gry
avatar

Profesja : Medyk (grabarz)
Wiek postaci : 45 lat

PisanieTemat: Re: Nattaniel Tarante von Norion   Pon 22 Mar 2010, 19:42

Jak zwykle rozbiję moją ocenę na punkty:

1.Najpierw pragnę odnieść się do przypisu, który raczyłeś/łaś zamieścić w dole karty.
a)Nie ma u nas czegoś, co można uznać za typowe "dojrzewanie" wampirów. Rasa ta odznacza się nieśmiertelnością oraz brakiem sporej części fizjologii, wpływ czasu na ich umysł jest więc zależny głównie od samego charakteru osoby, która strzygoniem się stała.
b)Jeśli chodzi o organizację to nie mam nic przeciwko, o ile nieco dokładniej ją opiszesz. Zasady, sposób i kryteria rekrutacji i cała reszta muszą tu być naprawdę ładnie ukazane.
c)O ile niebieskawe akcenty włosów można by wytłumaczyć użyciem barwników, o tyle tak dziwne oczy są moim zdaniem sporą przesadą. Pomijając zupełnie opis rasy, w którym nie ma nic o niezwykłości wampirzych ślepiów pragnę zauważyć, iż istota posiadająca tak oryginalne spojrzenie długo by nie pożyła....organizacja nie lubiąca nieludzi nie jest wszak głupia ani ślepa.
d)Nie możesz w opisie historii pomijać tak ważnych faktów z życia (lub nie-życia) Twojej postaci. Karta jest po to, byśmy wiedzieli dlaczego Nattaniel jest tym, kim jest i będę się stanowczo sprzeciwiał wszelkim enigmom, które niektóre osoby uważają za tak ważne dla kreacji ich postaci. Nie uważam, by rzetelnie opisana historia w jakikolwiek sposób zmniejszała wartość fabularną postaci i tego zdania będę się stanowczo trzymał. Ach, tak swoją drogą to mój Raven też jest enigmatyczną osobą, zauważ jednak, iż nie bawiłem się w celowe pomijanie w opisie tych momentów jego życia, o których inni nie wiedzą.
e)Pamiętaj, że przesadnie dynamiczna postać to postać źle zaprojektowana i nie wszystkie nagłe wyskoki można uzasadniać artystyczną naturą. Każdy ma jakieś typowe cechy swojego umysłu oraz zasady rządzące jego zachowaniem, które w bardziej lub mniej ścisły sposób będą je definiować.

2.Ukryta w bransolecie broń? Nie, nie wydaje mi się abym mógł na to pozwolić. Spójrz na kartę Curtisa Faithounda, który aby mieć protezę nogi z ukrytą wewnątrz bronią brał specjalnie zaletę "posiadacz".

3.Opis wyglądu skupia się dość mocno na niektórych jego aspektach pomijając niestety inne. Pomimo pięknych opisów fryzury, włosów i tym podobnych nie wiemy więc nic o np. ogólnej sylwetce i sposobie poruszania się postaci.

Na tą chwilę nie podobają mi się właśnie powyższe aspekty i będę prosić byś coś z nimi zrobił/ła. Pragnę jeszcze raz podkreślić ważny fakt: Karta postaci ma opisywać ją, jak i jej historię klarownie i bez niedomówień...wszelkie celowe pominięcia i sekrety nie znajda u mnie ani krzty akceptacji.
Powrót do góry Go down
Donatien
Admin
avatar

Profesja : Arystokrata
Wiek postaci : Nieznany (ciało: 21 lat)

PisanieTemat: Re: Nattaniel Tarante von Norion   Pon 22 Mar 2010, 21:06

Widać, że Panienka pisać umie całkiem ładnie i zręcznie dobiera słowa, niemniej nie mogłem oprzeć się wrażeniu pewnego przerostu formy nad treścią. Sam lubię finezyjne, bogate opisy, lecz należy pamiętać, że karta postaci jest tym elementem na naszym forum, gdzie trzeba wpasować się w pewne ramy i skupić na konkretach. Dlatego też chętnie zobaczyłbym opisy, o których wspomniał Grabarz.

Takiej organizacji jak owa sekta jeszcze nie mamy i zapowiada się ciekawie, dlatego też czekam na jej dokładniejsze rozpisanie (dobrze by było gdyby przy tym Panienka wzorowała się na opisach Custodii i Corvusa).

I jedna sprawa dotycząca mechaniki: został 1 pkt. wolny.

__________________

"I zło chce nas jedynie uszczęśliwić."
- Stanisław Jerzy Lec
Powrót do góry Go down
http://victorianlondon.forumpolish.com
Nattaniel

avatar

Profesja : Iluzjonista
Wiek postaci : 40 lat

PisanieTemat: Re: Nattaniel Tarante von Norion   Pon 22 Mar 2010, 23:00

Zrobiła. Lubię bycie kobietą, ale męskie postacie zdecydowanie bardziej mnie pociągają.
Nadal nie wiem czy wyrażacie zgodę na profesję jako taką.
W tej chwili było to wyznanie wszelkich grzechów mojej postaci, ze skruchą włącznie. W ramach swojego zadośćuczynienia mogłabym opisać organizację, a właściwie dokładniej wymagane aspekty w formie krótkiego, RZECZOWEGO opowiadania. Ot opisu tego jak ktoś do niej zostanie zaciągnięty, rytuału przejścia no i może niezbyt szczegółowo owych uciesz cielesnych. Tak, że nawet anielska bezpłciowość stanie na baczność i zasalutuje.
Co do niedopowiedzeń, rodzi się we mnie strach... że ktoś będzie wiedział o mojej postaci wszystko i podzieli się tą wiedzą ze swoją postacią. Powstanie przez to niezręczna sytuacja.
Swoją drogą nie sądzicie, że warto stworzyć coś takiego jak plotki o postaciach? Niekoniecznie prawdziwe, po prostu legendy, zmyślone historie by podkopać arystokratyczne wizerunki i tyłki.
Powrót do góry Go down
Zoya
Admin
avatar

Profesja : Okultysta
Wiek postaci : 16-17 lat

PisanieTemat: Re: Nattaniel Tarante von Norion   Pon 22 Mar 2010, 23:35

Plotki nie są zabronione, każdy ma prawo (jeśli ma takie widzi mi się) zaopatrzyć się w jedną lub nawet kilka (wedle uznania). Ale zdecydowane "nie" (a nawet "NIE!") powiem każdemu, kto mi z samych plotek (albo ze zdecydowanej większości) zrobi historię, wygląd, charakter i wszystko, co tylko się da łącznie z płcią. Powiedziałam ja.

__________________
"Wiem, że inną mam krew..."
Powrót do góry Go down
Donatien
Admin
avatar

Profesja : Arystokrata
Wiek postaci : Nieznany (ciało: 21 lat)

PisanieTemat: Re: Nattaniel Tarante von Norion   Pon 22 Mar 2010, 23:42

Oczywiście, profesja jest jak najbardziej w porządku.
Czekamy w takim razie na owe opowiadanie by się przekonać jak to będzie z tym staniem...

Rozumiem co masz na myśli mówiąc o zbyt dużej wiedzy na temat postaci. Ktoś już wcześniej wyrażał takie obawy i zacytuję tutaj moją odpowiedź: "Brak jawności kart jest rzeczą, z której zrezygnowaliśmy pokładając zaufanie w graczach i ich wyczuciu. Staramy się być dość wymagający w naszych ocenach co powinno zapobiec pojawieniu się takich nadużyć. Trzymamy jednak rękę na pulsie i każda ofensywna akcja podlega naszej kontroli. Co więcej, gracz może zawsze zgłosić nieuczciwe, jego zdaniem, zachowanie innych graczy."

__________________

"I zło chce nas jedynie uszczęśliwić."
- Stanisław Jerzy Lec
Powrót do góry Go down
http://victorianlondon.forumpolish.com
Nattaniel

avatar

Profesja : Iluzjonista
Wiek postaci : 40 lat

PisanieTemat: Re: Nattaniel Tarante von Norion   Sro 24 Mar 2010, 20:08

Ars poetica

W miejscu tym gromadziło się najzacniejsze grono. Osobistości pozbawione jakichkolwiek zasad. Łączyły ich tak naprawdę trzy przymioty. Byli niemoralnie bogaci, pragnęli uciech cielesnych i wielbili piękno. W swoich przekonaniach bliscy byli Grekom, uroki ciała równe były wartości duszy, nieskażonej jednak przez politykę, religię, nauki tysiąca mistrzów. O zgromadzeniu trudno było się dowiedzieć, dołączenie do niego było już potem fraszką. Jednak by uzyskać samą tylko informację trzeba było wykazać się ujmującym charakterem, błyskotliwą myślą, uroczym wyglądem lub choćby być szarmanckim dżentelmenem niedopieszczonym przez żonę, a znudzonym ladacznicami.
Tutaj tworzono. Sztukę niezwykłą i ulotną. Nie było gotowego scenariusza, było za to pragnienie, a kostiumy okazywały się zbędne. Licentia poetica. W dziele nawet wulgarność, niezgodność, niepoprawność jest dozwolona, bo jeśli dzieło jest bogate, pełne i doskonałe, artysta dostrzeże w nim piękno. Dla ludzi zwykłych, szarych i przeciętnych wartości etyczne, będą ważniejsze od estetycznych. Uznają je za niemoralne, ponieważ dostrzegą swoją własną hańbę. Każdego tu obowiązywała jedna podstawowa zasada. Nie zdejmować maski, nie próbować odkryć tożsamości innych. Wynikało to nie tylko ze strachu przed potępieniem ze strony pełnego pruderii społeczeństwa... chodziło tu o zachowanie tajemnicy, która tak wielu pociągała. Kolejną zaskakującą zasadą był brak jakichkolwiek pocałunków, w których usta kochanków by się spotykały. Tutaj nie chodziło o miłość, a o przyjemność, kwintesencje erotyzmu. Ta jedna pieszczota miała symbolizować uczucie wyższe niż pożądanie, niestety oznaczała też wykluczenie z grona. Wprowadzenie każdej nowej osoby opierało się na czterech próbach, było okazją do zabawy i uciesz bardziej intelektualnych. Jeden z psotniejszych młodzieńców należący do tej bandy zboczeńców napisał kiedyś regulamin:
Nie będziesz miał żadnych innych pragnień, poza dążeniem do doskonałości, którą odnajdziesz tylko w przyjemności.
Nie wykrzykuj imienia kochanka tylko po to by dojść szybciej.
Miejsc do tworzenia jest wiele, nie ograniczaj się do łóżka.
Myśl o rozkoszy swojej, zamiast o tym, że ten mężczyzna z tamtym chłopcem nie są spokrewnieni, a razem się bawią. Dopuść do siebie myśl, że ludzie są po prostu mili.
Nie zabijaj swoich pragnień.
Nie kradnij, jeśli jesteś panem swojego ciała.
Nie wracaj wciąż do tego samego baru dla jednej piękności, nie znajdziesz odwagi by się do niej odezwać.
Nie oceniaj książki po okładce.
Pragnij.
Zabijaj.

Ars silendi

Kiedy skuszono już obietnicą nieziemskich rozkoszy następowały próby oparte na sztukach greckich.
- „Jestem Prometeuszem, który dał ludziom światło. Jestem Lokim, Bogiem Kłamstwa i Fałszu. Jestem tym, który niesie światło. Jestem Twoim kochającym synem. Zmiłuj się nade mną” – ta modlitwa, nietypowe wyznanie grzechów niosło się pośród kamieni. Na początku szept, przypominający szelest liści na wietrze. Przerodził się w niemal krzyk... a potem nagle znów panowała cisza. Młodzieńca otaczał kompletny mrok. Jego wzrok nie był w stanie przyzwyczaić się jeszcze do ciemności. Wymieniał bogów, którzy dali ludziom swego rodzaju wolność, jego głos tak pełen pasji, sprawiał wrażenie jakby domagał się rozgrzeszenia, a nie o nie prosił. Pozycja, którą przyjął odzwierciedlała to, co uważny słuchacz dostrzeże w czystym głosie, w słowach zwielokrotnionych echem. Klęczał jednym kolanem dotykając brudnej posadzki, plecy pozostały dumnie wyprostowane, głowa nie była kornie zwieszona. A od tej sylwetki biła jakaś niezwykła pewność.
A teraz... gdyby zapłonęły świece, a całe pomieszczenie się rozświetliło dostrzegłby, że słowa kieruje do trupa. Starszy mężczyzna był nagi, najprawdopodobniej widok tych zwłok wzbudziłby w was zniesmaczenie lub choćby wywołał grymas niechęci. Chłopak nie wiedział, do kogo kieruje te słowa, nie był świadom faktu, kto udziela mu tego milczącego rozgrzeszenia, cichego przyzwolenia.

Ars bene dicendi

Kolejny etapem po wyznaniu swoich win, był pokaz siły woli i sprytu. Nikt tu nikogo nie obmywał i nie oczyszczał, moi drodzy... mam przecież doczynienia z największymi grzesznikami, jakich nosiła ta ziemia. Potencjalny kandydat zajmował niezwykle wygodne miejsce na stołku pośrodku sali. Drewno było niewygodne, do tego biedaczyna nie miała się nawet, o co oprzeć. W końcu o brak komfortu tu chodziło, każdego stać na filozofowanie w wygodnym fotelu i pewną przyszłością (chociażby Horacy, czy Kochanowski). Chłopak miał czuć się niepewnie zwłaszcza, że nagle otoczyło go grono mężczyzn w maskach. Te zaś były już zależne od gustów jedne pstrokate, inne z piórami, a czasem po prostu czysto białe. Przesadne emocje na nich wymalowane były do granic nieprzyzwoitości sztuczne. Zawsze znajdował się ktoś chętny do dręczenia pytaniami, zabawy, gry słownej.
- Skąd wziął się wszechświat? – Tu nikt nie zapyta o budowę wnętrza człowieka, nie o poglądy polityczne. Tutaj moi drodzy każdy zapoznaje się z naturą rzeczy. Wszystko byłoby w porządku gdyby nie fakt... że w tonie pytającego jest tak wiele pewności siebie. Niezachwianej, niezłomnej... pozjadał wszystkie rozumy.
- Znikąd. Zawsze był. – odparł momentalnie ów młodzieniec, jego głos zdawał się nieco drżeć, palce zacisnęły się na stołku, kosteczki się uwypukliły, a skóra pobielała.
- Wytłumacz. – żądanie, wypowiedziane tonem zarówno bezwzględnym, jak i pełnym niecierpliwości.
- Zakłada się, że to Bóg stworzył świat. Skoro jednak Bóg mógł być od zawsze... to, dlaczego nie jest tak z wszechświatem?
Czy dwie pół prawdy tworzą prawdę? Dlaczego słowik śpiewa, słońce świeci, ludzie dorastają i się zmieniają? A może łańcuch przyczynowo skutkowy ma swój koniec? A pytanie do tych panów... czy skoro postępują zgodnie ze swoją naturą stworzenia, czy grzeszą?
Pozostaje tylko zastanowić się, czy wiesz... co to znaczy rozumieć.

Ars moriendi

Na zakończenie tej niezwykłej ceremonii wszyscy z obecnych wyjmowali broń i mierzyli nią prosto w pierś nowego członka ich organizacji, nie krzywdzili go. Ten gest miał dwa symboliczne znaczenia. Chłopak z przewiązanymi oczyma, słyszał tylko cichy świst broni, przecinające powietrze. Nie mógł drgnąć ze strachu, czuł jak ostre końcówki wbijają się w jego pierś, nie wyrządzając jednak wielkiej szkody.
Była to groźba, co stanie się, gdy wyda tajemnice, narażając tym samym organizację. Drugi sens metaforyczny... to śmierć, ale nie tej osoby. Tutaj giną wszelkie zasady moralne i nigdy nie są opłakiwane.

Ars amandi


Każdy powód dobry jest do świętowania. A ten wręcz doskonały. Młodzieniec pozostawał w opasce na oczach, był niewidomy wśród tej zgrai mężczyzn. Ograniczono jego zmysły, ale tym samym wyostrzono. Zakończenie ceremonii miało jednak odbywało w zupełnie innym miejscu. Trudno było zresztą pozostać tylko biernym widzem tego przedstawienia.
Pokój pełen był bordowych, satynowych bądź aksamitnych materiałów spływających po meblach, czy też nawet z samego sufitu. Utrzymany w barwach czerwieni oblanej złotem. Nikt nie szczędził tutaj cudownych ozdób, wygodnych kanap, w półmroku widać było jednak tylko ich kontury. Roztańczone płomienie ukazywały cienie nagich postaci, wyjątkowo posiadających resztki garderoby... zawsze w masce. Pocałunki rozdawane były na prawo i lewo, nigdy jednak nie dosięgały ust. Tutaj zapach mocnych, męskich perfum, słodycz typowo damskich mieszała się z zapachem pożądania. Zdecydowanie tak pachnieć musi chaos i skotłowana pościel. To tutaj mieszały się ciche, rozpalone szepty, tłumione w atłasowych poduszkach krzyki. Dłoń wpleciona w czarne kosmyki, spojrzenie zasnute mgła rozkoszy, niewypowiedziane słowa i przyspieszone oddechy. Chłopiec leżał na kanapie, a on był tu po to by go wielbić.
W tym miejscu sekundy zamieniają się w chwile erotycznej tortury.

Opis nie jest dokładny, barwny i bogaty, co by nie wyszło na to, że pod pięknymi słowami nic się nie kryje. Choć dla mnie bardzo istotne jest to by opisy oddziaływały na emocje i wyobraźnie, w tym tkwi kunszt i urok. A przechodząc to meritum sądzę, że moja postać podejmie próbę zaciągnięcia jakiejś owieczki/baranka, wtedy też będzie ciekawiej, ze szczegółami... w końcu takie przyjęcie za każdym razem będzie wyglądało inaczej.
Te ich dziesięć przykazań zostało natchnione przez jakąś zasłyszaną piosenkę, niestety nie jestem w stanie dowiedzieć się jaką. Wiem tylko, ze była po angielsku, byłabym wdzięczna jakby ktoś kojarzył. Zakończenie ceremonii rodowicie masońskie, ale mam do niego ogromną słabość.

__________________
Kolejny mały kroczek w celu przejęcia totalnej, nieodwołalnej i absolutnej władzy nad światem *szatański śmiech*
Powrót do góry Go down
Donatien
Admin
avatar

Profesja : Arystokrata
Wiek postaci : Nieznany (ciało: 21 lat)

PisanieTemat: Re: Nattaniel Tarante von Norion   Sro 24 Mar 2010, 23:26

Opis organizacji mi osobiście się podoba i myślę, że jest do zaakceptowania.

Co do reszty karty: widzę, że niemal wszystko już poprawiłaś. Czekam na resztę (bodajże ślepia Nattaniela i rozdanie wolnego punktu).

__________________

"I zło chce nas jedynie uszczęśliwić."
- Stanisław Jerzy Lec
Powrót do góry Go down
http://victorianlondon.forumpolish.com
Nattaniel

avatar

Profesja : Iluzjonista
Wiek postaci : 40 lat

PisanieTemat: Re: Nattaniel Tarante von Norion   Sro 24 Mar 2010, 23:43

Teraz już chyba wszystko, jeśli nie... proszę mnie wyprowadzić z błędu.

__________________
Kolejny mały kroczek w celu przejęcia totalnej, nieodwołalnej i absolutnej władzy nad światem *szatański śmiech*
Powrót do góry Go down
Donatien
Admin
avatar

Profesja : Arystokrata
Wiek postaci : Nieznany (ciało: 21 lat)

PisanieTemat: Re: Nattaniel Tarante von Norion   Sro 24 Mar 2010, 23:51

Dla mnie wszystko. Akcept.
Teraz jeszcze tylko zobaczymy co powie nasz niedobry Grabarz.

__________________

"I zło chce nas jedynie uszczęśliwić."
- Stanisław Jerzy Lec
Powrót do góry Go down
http://victorianlondon.forumpolish.com
Grabarz
Główny Mistrz Gry
avatar

Profesja : Medyk (grabarz)
Wiek postaci : 45 lat

PisanieTemat: Re: Nattaniel Tarante von Norion   Czw 25 Mar 2010, 01:04

1.Sekta jest dobrze opisana i ciekawa, choć szczerze mówiąc nieco niepokoi mnie ilość postaci związanych w ten czy inny sposób z homoseksualizmem. Nie mniej ten element uznaję za dobrze wykonany.
2.Brakuje mi jeszcze jakiegoś opisu związanego z jego wampiryzmem...na razie wydaje się, iż metamorfoza w krwiożerczego nieumarłego niewiele zmieniła w jego życiu, co jest dosyć zabawne. Może tak jakiś śliczny (bo piszesz naprawdę ładnie) opis zdobywania pokarmu i krycia się przed zabójczymi promieniami słońca?
Powrót do góry Go down
Nattaniel

avatar

Profesja : Iluzjonista
Wiek postaci : 40 lat

PisanieTemat: Re: Nattaniel Tarante von Norion   Czw 25 Mar 2010, 22:23

Jeżeli mam być do końca szczera, co do komentowania kart postaci, to jestem... niemal zachwycona. Nieczęsto zdarza się by ktoś w ogóle czytałam, pokusił się o cokolwiek poza „akceptuje”, ewentualnie „akceptuje” w kolorze zielonym (jeżeli ktoś lubi to dociśnie caps locka). Za pochwały, co do pisania dziękuje, ale przecinki zawsze przyprawiały moich polonistów o chęć sięgnięcia po papierosa.
Co do wątku homoseksualizmu. W sekcie możemy spotkać wszelkie mieszanki, mix owocowy i kto co tam lubi. A co do mojej postaci myślę, że jego zainteresowanie cudzą bielizną jest znikome i najpierw zajrzy do głowy, a potem między nóżki.
Wątek wampiryzmu został dopisany do historii, nie pozostawiacie na mojej postaci suchej nitki.

__________________
Kolejny mały kroczek w celu przejęcia totalnej, nieodwołalnej i absolutnej władzy nad światem *szatański śmiech*
Powrót do góry Go down
Grabarz
Główny Mistrz Gry
avatar

Profesja : Medyk (grabarz)
Wiek postaci : 45 lat

PisanieTemat: Re: Nattaniel Tarante von Norion   Pią 26 Mar 2010, 22:28

Cóż, muszę Cię zawieść, ale nie mam już Twojej karcie nic do zarzucenia. Życzę miłej gry na naszym forum!
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Nattaniel Tarante von Norion   

Powrót do góry Go down
 
Nattaniel Tarante von Norion
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Victorian London RPG :: Informacje :: Karty postaci :: Zaakceptowane-
Skocz do: