Victorian London RPG
IndeksFAQSzukajGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Soho Square

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Zoya
Admin
avatar

Profesja : Okultysta
Wiek postaci : 16-17 lat

PisanieTemat: Soho Square   Sro 03 Lut 2010, 19:02

Plac zawierający mały park w centrum z drewnianymi ławeczkami. Biegają po nim roześmiane prostytutki uciekając przed koleżankami z branży, które gonią je podwijając czerwone suknie, gubiąc pantofelki i zerkają co i rusz w stronę zaciekawionych przejezdnych. Oczywiście nie jest to widok codzienny, a taki zabieg ma na celu kuszenie potencjalnych klientów kawałkiem nóżki bądź też zalotnym trzepotaniem rzęs. W dni "powszednie", pozbawione takich atrakcji, jest tam raczej spokojnie. Prostytutki po prostu przechadzają się uśmiechając do każdego napotkanego (lub też napotkanej) lecz robią to raczej w milczeniu. Co ciekawe, kręcą się tam również dzieci, jednak nie wszystkie patrzą przychylnie na kobiety lekkich obyczajów. Mówiono całkiem niedawno, iż grupa małych łobuzów obrzuciła jedną kobietę w zbyt krótkiej sukni kamykami...
Powrót do góry Go down
Zoya
Admin
avatar

Profesja : Okultysta
Wiek postaci : 16-17 lat

PisanieTemat: Re: Soho Square   Sro 10 Mar 2010, 02:11

Przysiadła sobie na drewnianej ławeczce, dłonie złożyła na kolanach i przekręciła nieco głowę bacznie obserwując przechodniów. Wśród nich przewijały się damy do towarzystwa o nieco lubieżnych uśmiechach zachęcające do zabaw wszystkich, którzy zwracali na nie uwagę. Zoya westchnęła i spojrzała w niewielką kałużę, jednak na tyle dużą by mogła ujrzeć swe niezmącone niczym oblicze. Wtedy westchnęła po raz drugi i przeczesała długie, rozwichrzone włosy szczupłą dłonią odzianą w czerwoną rękawiczkę. Po chwili zdjęła swój jasny kapelusz z martwym królikiem i spojrzała mu w zastygłe oczy (królikowi oczywiście). Smutno pokiwała głową. - Wiele dziwaków chadza po naszej ścieżce ostatnio, ale kimże jestem by im tego zabronić? Może ukryjemy jej początek i koniec? Co o tym myślisz? - Zerknęła ponownie na rozchichotane panny i wzruszyła ramionami.
Na powrót umiejscowiła kapelusz na głowie. Było chłodno, ale na szczęście nie padało. Wyjątkowo chyba, bowiem ostatnimi czasy deszcz nieubłaganie kapał jej na głowę. Na samo wspomnienie przeszły ją dreszcze. Nie by nie lubiła wody, ale po co od razu sprawdzać czy potrafi pływać, a przy takim urwaniu chmury na pewno czekała ich powódź! Pokręciła głową krzywiąc się zupełnie jakby zjadła coś niezwykle kwaśnego. Jeśli ma przyjść wielka woda, trzeba się przygotować, ale to może chwilę poczekać. W końcu póki co nie leje, zatem nieszczęście nie chce ich jeszcze pochłonąć. To odrobinę pocieszające.
Wyciągnęła nieco nogi i uśmiechnęła się. Panny natomiast zakończyły swe poszukiwania i z wąskimi ze złości usteczkami pomaszerowały tam, gdzie ich miejsce.

__________________
"Wiem, że inną mam krew..."
Powrót do góry Go down
Zoya
Admin
avatar

Profesja : Okultysta
Wiek postaci : 16-17 lat

PisanieTemat: Re: Soho Square   Czw 18 Mar 2010, 19:07

Ziewnęła przeciągle zasłaniając usta odzianą w rękawiczkę dłonią. Dodać należy, że ładną, czerwoną rękawiczkę, bo i po cóż nosić byle co? Wstała po chwili ociągania, przeciągnęła się i nagle zesztywniała. Damie nie wypada głupia, zbeształa się w myślach po czym spiesznie wygładziła poły sukni wystającej spod peleryny i leniwym krokiem podążyła w tylko sobie znanym kierunku nucąc coś pod nosem.
A królik na jej kapeluszu przekrzywił się nieco i mało brakło a by spadł gdyby nie czuje oko właścicielki, która szybko poprawiła go wciąż nie przerywając wędrówki...

[zt]

__________________
"Wiem, że inną mam krew..."
Powrót do góry Go down
Donatien
Admin
avatar

Profesja : Arystokrata
Wiek postaci : Nieznany (ciało: 21 lat)

PisanieTemat: Re: Soho Square   Czw 01 Lip 2010, 22:01

Niewielka wyspa zieleni pośród morza szarych brył budowli z pewnością skusiła już niejednego zmęczonego przechodnia. Z drugiej jednak strony Soho było miejscem dość barwnym i kuszącym wieloma ciekawszymi atrakcjami niż odpoczynek na jednej z drewnianych, niekoniecznie wygodnych ławeczek. Donatien nie należał w tym momencie do żadnej z wyżej wymienionych grup. Wypoczęty, pełen energii i całkiem zrelaksowany wykorzystywał dzień wolny by krążyć po mieście. Odwiedził dziś już wiele miejsc, dał wciągnąć się w niewielką rozgrywkę bilardową, a także zjadł pyszny obiad w jednej z najdroższych restauracji w mieście. Dzień powoli miał się ku końcowi czego jednak nie można było zaobserwować po okolicy, która wszak nocą prawdziwie ożywała. Panny negocjowalnej cnoty krążyły niedaleko miejsca, które demon obrał sobie za chwilowy postój. Siedział teraz na drewnianych szczebelkach ławki i z rozbawieniem wodził wzrokiem za nie najmłodszą już prostytutką, z którą jednak czas obszedł się łaskawie pomimo pracy niebezpiecznej i niezbyt sprzyjającej zdrowiu oraz urodzie. Gdyby było inaczej z pewnością nie mogłaby tutaj "polować". Zaraz jednak skupił się na innym obiekcie jakim był przemykający między krzakami wyleniały kot. Nie chciał by owa kobieta, zauważywszy spojrzenie szarych tęczówek, przyszła do niego ze swymi wyuczonymi, zaczepnymi tekstami i automatycznym, pozbawionym ognia zachowaniem. Dziwki były takie... nudne. Chociaż stanowiły miły obraz ludzkiego upadku.
Donatien miał świadomość tego, iż jego bogate, nienaganne odzienie oraz postawa żywo świadczyły o zamożności, a także wyraźnie odcinały go od reszty otoczenia. Dlatego też nie planował zostawać tutaj zbyt długo.

__________________

"I zło chce nas jedynie uszczęśliwić."
- Stanisław Jerzy Lec
Powrót do góry Go down
http://victorianlondon.forumpolish.com
Nicholas
Przywódca grupy Corvus
avatar

Profesja : Finansista

PisanieTemat: Re: Soho Square   Czw 23 Wrz 2010, 17:24

Z pewnością ta dzielnica nie służyła tylko do odpoczynku na drewnianych ławeczkach a za miejsce pracy wielu osób różnych zawodów, przeważnie spod jednego znaku, ale swoje przybytki miał też tu i Nicholas, który, jak na demona przystało, ochoczo przyczyniał się do siania owego ludzkiego upadku dbajac, by jego domy uciech zawsze przyciągały wszelaką klientelę, oczywiście taką, którą było na to stać.
Dziś akuratnie wypadał dzień, w którym wypadało zobaczyć jak tam się jego legalne interesy miały i zeszło mu się do wieczora. Później trzeba było dojrzeć jeszcze tej drugiej strony medalu, błyszczącej, ale czarnej.
Szedł wiec sobie spokojnie nawet nie zaczepiany, bo znany w tych okolicach a tej, która sie juz sadziła by do niego podejśc, odmawiał grzecznie skinięciem głowy i lekko uniesioną, przybraną w szkarłatną rękawiczkę dłoń. Jasne włosy były rozpuszczone, tylko kilka kosmyków z boku głowy było spiętych z tyły złota klamrą która współgrała sobie elegancko z płaszczem koloru rekawiczek a czarne buty na lekkim obcasie stukały sobie powoli i miarowo po bruku, kiedy przechadzał sie ulicą.
Przystanął na chwilę lekko przekręcając głowe i patrząc na siedzącego na ławce jegomościa którego wszak już wcześniej widział.
- Pan Donatien, jakież spotkanie.
Powrót do góry Go down
Donatien
Admin
avatar

Profesja : Arystokrata
Wiek postaci : Nieznany (ciało: 21 lat)

PisanieTemat: Re: Soho Square   Nie 26 Wrz 2010, 21:15

Szare tęczówki niekiedy natrafiały na ową nie najmłodszą już ladacznicę, która właśnie, ku pewnemu zdziwieniu Donatiena, znalazła klienta na dzisiejszą noc. Albo na najbliższą godzinę, nim zastąpi go w łożnicy kolejny. W zasadzie grafik pracy tej konkretnej osoby niewiele interesował blondyna. W przeciwieństwie do ludzkiej natury. Co też zobaczył w tej kobiecie jej tymczasowy kochanek? Co determinowało taki a nie inny wybór? Możliwości portfela czy też gust, tak odmienny u każdej jednostki? Demon lubił swymi dłońmi brukać to co piękne, niewinne i czyste. Można więc powiedzieć, iż akurat jego gust wpasowywał się w standardy, które podzielała większość ludzkiego społeczeństwa. Przy tym jednak gotów był "dla dobra sprawy" uwieść i sześćdziesięcioletnią zakonnicę.
Chłodny wiatr z północy musnął skórę na szyi mężczyzny jakby chcąc ją przeniknąć, zmrozić krew w żyłach, zabrać całe ciepło. Donatien poprawił kołnierz czarnego płaszcza pamiętając o paskudnej wadzie tego ludzkiego ciała jaką była skłonność do przeziębień. Słysząc znajomy głos, demon ze spokojem spojrzał na Nicka i dłonie rozłożył jakby witał się ze starym znajomym.
- Ach, witam pana Nicholasa! Faktycznie, cóż za spotkanie! Nigdy nie spodziewałbym się, iż to właśnie pana ujrzę w tym miejscu. Czysta rozrywka czy też może... praca?
Jego brew sugestywnie uniosła się ku górze, czemu towarzyszył lekki uśmiech. Zdecydowanie zachowanie jego odbiegało od tej sztywności jaka cechowała go w Ye Olde.

__________________

"I zło chce nas jedynie uszczęśliwić."
- Stanisław Jerzy Lec
Powrót do góry Go down
http://victorianlondon.forumpolish.com
Emily

avatar

Wiek postaci : 18

PisanieTemat: Re: Soho Square   Wto 28 Wrz 2010, 02:08

Dzisiejszego wieczora Emily poczuła dziwną potrzebę długiego spaceru po mieście. Nie myśląc o tym, gdzie idzie, pozwoliła się kierować nogom, a myśli jej były daleko stąd. Z dala od deszczowej pogody, wybiegały poza granicę kraju i wędrowały poprzez wszystkie egzotyczne i jakże fascynujące krainy.
Nawet nie zorientowała się, kiedy wkroczyła w ową dzielnicę, którą zwykle omijała. Czasami chyba każdy wpada w tak intensywne zamyślenie, że nie zauważa co dzieje się dookoła.
Włosy jak zwykle miała związane, chociaż kilka kosmyków zdążyło się oswobodzić, jakby błagały o uwolnienie. Płaszczyk miała rozpięty, przez co widoczny stał się dekolt sukni, którą miała na sobie. Buciki stukały obcasami o bruk chodnika, dopóki nie zamilkły, gdy usiadła na jednej z ławeczek. Odetchnęła głęboko wciągając do płuc wilgotne, a wręcz mokre, londyńskie powietrze.
Właśnie takiego spaceru jej było trzeba.
Gdyby tylko wiedziała, gdzie zawędrowała, zapewnie czym prędzej opuściłaby to miejsce. Jednak siedziała spokojnie pogrążona w całkowitej nieświadomosci. O nieszczęsna.
Powrót do góry Go down
Nicholas
Przywódca grupy Corvus
avatar

Profesja : Finansista

PisanieTemat: Re: Soho Square   Wto 28 Wrz 2010, 17:25

- Cóż... może jedno i drugie? – usmiechnął się niezbyt wylewnie, troche powściagliwie. Zauważyć sie dało tą zmianę w zachowaniu Donatiena, chociaz akurat nie przypisywał to niczemu. W róznych sytuacjach zakladamy różne maski na twarze.
- Nie licząc wiekszości tego, co szwęda sie po ulicach, czasem milo jest zawiesic oko na jakiejś ladnej istotce – ale wiekszość tych ładnych istotek nie wychodziła na ulice, tylko siedziała w dobrych domach uciech. On tam zawsze lubił sobie popatrzeć na swoich ‘pracowników’ owych domów, bo musieli oni spełniać szereg kryteriów dla najbardziej wybrednego oka. Wszak swoją estetyke i poczucie piękna też trzeba było karmić.
- A pana cóż tutaj sprowadza? Ławek do siedzenia jest wiele a akurat w tej dzielnicy? Bywaja przyjemniejsze miejsca o ile nie ma sie jakiegos konkretnego celu – a celem mogło być własnie wyłapywanie owych ładnych istotek albo masa innych rzeczy. Ile osób tyle powodów, aczkolwiek zakladał, że wiekszość ludzi tu przebywających ma jeden, jasno sprecyzowany powód. I dobrze, dobrze, przynajmniej on na tym korzystał i finansowo i wewnętrznie. Mimo, że domy publiczne były bardziej przykrywką, to swoje zyski przynosiły i zwracały koszaty ich utrzymania z nawiązkę. Funduszy nigdy za wiele.
Powrót do góry Go down
Donatien
Admin
avatar

Profesja : Arystokrata
Wiek postaci : Nieznany (ciało: 21 lat)

PisanieTemat: Re: Soho Square   Pon 04 Paź 2010, 22:50

- Ładnej istotce, powiada Pan. - Mężczyzna potarł kciukiem i palcem wskazującym brodę, wyczuwając szorstką sugestię zarostu, z którą niedługo trzeba będzie się uporać. Gdyby nie naturalna nieufność w stosunku do wszelkich istot zapewne to zadanie pozostawiłby golibrodzie. Jego demoniczna natura nie była jednak w stanie zaakceptować sytuacji, w której jakiś człowiek przykłada mu brzytwę do szyi. Zdecydowanie nie, mowy nie ma. - Jak na przykład tej tam? Jest wystarczająco atrakcyjna? - Wskazał spojrzeniem dziewczę, które przysiadło niedaleko na ławeczce. Patrzył się nań otwarcie i dość badawczo. Jak na dziwkę, bo nie zakładał obecności porządnych panien w tym miejscu i o tej porze, prezentowała się niezgorzej, a przy tym wyglądała doprawdy dość niepozornie.
- I ja lubię zawiesić oko na czymś ładnym bądź też ciekawym. Pod pewnymi względami... - Było to miejsce, które swą atmosferą przyciągało takich jak on. O czym oczywiście nie miał zamiaru wspominać. - Jest jeszcze jeden powód mojej obecności tutaj. Przykro to mówić, ale ciało niezwykle szybko nawyka do wygód takich jak dorożka, toteż szybko się męczy nieco dłuższymi spacerami. Ze smutkiem muszę stwierdzić, że w naszym pięknym mieście brakuje miejsc, gdzie można siąść na ławce i odpocząć.
W zasadzie mężczyzna nie wyglądał na zmęczonego.

__________________

"I zło chce nas jedynie uszczęśliwić."
- Stanisław Jerzy Lec
Powrót do góry Go down
http://victorianlondon.forumpolish.com
Nicholas
Przywódca grupy Corvus
avatar

Profesja : Finansista

PisanieTemat: Re: Soho Square   Czw 14 Paź 2010, 15:05

- W istocie... – spojrzał za Donatienem na ową panienkę – Aż dziw że u mnie nie pracuje... – powiedział chyba bardziej do siebie bo i on, moze naiwnie, nie zakładał że ktoś zupełnie przypadkiem tu sobie zajdzie. W porządku, moze jakiś mężczyzna- co jednak było wątpliwe biorac pod uwage ich naturę – ale kobieta? Nie, by nie dopuszczał takiej mozliwości, bp jego demoni umysł oczywiście to przyjmował, ale zyjąc tu jakis czas stwierdził, że to społeczeństwo z reguły sztywno trzyma się wszelkich – sztucznych – zasad etyki i dobrego wychowania.
Co do reszty wypowiedzi odebrał to jako szeroko zakrojona ironię, zawoalowana w piekne słówka – poczawszy od doboru samego slownictwa po postawę która prezentował Donatien a która w istocie nie wskazywała na to, by był w jakikolwiek sposób zmęczony. Z calym „szacunkiem” do tego co społeczeństwo narzucało, nie uważał że Londyn był az tak pięknym miastem. Może niektóre dzielnice faktycznie były ukojeniem dla oczu i ducha estetyki ale wiekszość... co tu dużo mówić, nie prezentowała się za okazale.
- Juz predzej pokusiłbym sie o zajęcie jakiejś ławki w parku aniżeli tutaj, aczkolwiek kto co lubi, prawda? – poprawił rekawiczki na dłoniach oraz kołnierz płaszcza bo powiało chłodem. I on ubolewał na tym że te ludzkie ciała były takie... niedoskonałe pod wieloma względami ale co poradzić? Takoż samo z pewnością nie dałby sie golic bo również z całym "zaufaniem" do swoich ludzi, nie pokusiłby sie o to. Niektórzy naprawde wydawali sie tacy co w ogień by za nim wskoczyli, ale jak na negatywnego ducha był nieufny bo wiedział że sam rowniez potrafił odgrywać takie role.
Powrót do góry Go down
Donatien
Admin
avatar

Profesja : Arystokrata
Wiek postaci : Nieznany (ciało: 21 lat)

PisanieTemat: Re: Soho Square   Sro 27 Paź 2010, 17:37

- Prawda, co kto lubi. - Lekkim skinięciem głowy ostatecznie zgodził się ze słowami Nicka i zakończył temat. Ot, tak na wszelki wypadek, chociaż nie sądził by jego rozmówca miał zamiar drążyć dalej tą kwestię.
Dłoń skryta w czerni rękawiczki obracała z wolna elegancką laskę o srebrnej głowicy. Światło odbijało się tak od owego wykończenia jak i samego czarnego lakieru, którym była pokryta. Mężczyzna jakby nieświadomie począł wodzić palcem po srebrze, gładząc czule martwy przedmiot, badając jego kształt.
Nic umknąć mu zazwyczaj nie mogło, dlatego też zaraz poruszył kwestię o wiele bardziej interesującą niż jego upodobania do spacerów po Soho.
- A jaką to pracę mógłby Pan zapewnić atrakcyjnej, młodej kobiecie?
Nic ponad uprzejme i pozbawione jakichkolwiek domysłów zaciekawienie nie pojawiło się na nieco bledszym niż zazwyczaj obliczu demona. Po raz kolejny zimny oddech wiatru z północy omiótł jego sylwetkę i wniknął pod luźniejsze elementy odzienia niczym niepożądany, acz natrętny intruz. W odpowiedzi Donatien podniósł się ze swego miejsca i poprawił poły płaszcza. Podrzucił lekko swą laskę by złapać ją w połowie długości i wskazać jej końcem kierunek.
- Może zechce Pan udzielić mi odpowiedzi podczas dalszej części spaceru?

__________________

"I zło chce nas jedynie uszczęśliwić."
- Stanisław Jerzy Lec
Powrót do góry Go down
http://victorianlondon.forumpolish.com
Nicholas
Przywódca grupy Corvus
avatar

Profesja : Finansista

PisanieTemat: Re: Soho Square   Sro 27 Paź 2010, 17:58

Spojrzał w kierunku w którym wskazywał Donatien, jakby chwilę się nad tym zastanawiajac. Jakby nie patrzeć, i tak szedł w tamtym kierunku, więc nic nie stalo na przeszkodzie, by nie miał tam podążyć. A nawet jeśli by tam nie szedł, może również pokusiłby się o jakis spacer mimo takiej pogody? Wrócił wzrokiem do swojego nowego „znajomego” i lekko uniósl brwi opuszczając przy tym nieco powieki.
- Chętnie się przejdę – nie powiedział że dla zdrowia bo wolałby się znaleźć w jakimś bardziej zacisznym miejscu gdzie wiatr nie hulał ale siedziec całe dnie w domu? Kusząca propozycja ale nie do zrealizowania, bo za dnia doglądać trzeba było swoich legalnych interesów oraz spać a w nocy swoich nielegalnych i sie zdrzemnąć od czasu do czasu. Jak się chciało robić w takim biznesie, to trzeba sie było umiejetnie przestawić z porami funkcjonowania.
Poprawił jeszcze raz rekawiczki, zdarnął sobie niesforne włosy które zawiewały mu na twarz i opatulił sie szczelniej płaszczem mogąc iśc w dalszą drogę.
- Jaka prace mógłbym jej zapewnić? Cóż, swoją służbę mam i na nia nie narzekam, zatem pewnie taka, która uchodzi za mało moralną i odpowiednią do tego miejsca – stwierdził spokojnie bo z jakiej racji miałby sie kryć z tym, że posiadał domy publiczne? Pieniądz to pieniądz, jemu żaden nie smierdział a im bardziej niemoralnie zarobiony tym lepiej. Z cyklu jak zarobić żeby się nie narobić, ale on już swoje w tym ziemskim krótkim zyciu odpracował, teraz mógł w końcu kazac innym by coś robili a nie samemu będąc pod komendą. Te mało piekne choć ciekawe czasy juz przemineły.
Spojrzał w bok na swojego rozmówce i jakis usmieszek przypałętał mu sie na usta.
Powrót do góry Go down
Donatien
Admin
avatar

Profesja : Arystokrata
Wiek postaci : Nieznany (ciało: 21 lat)

PisanieTemat: Re: Soho Square   Sro 27 Paź 2010, 23:25

Porządnie wykonane buty z najlepszej skóry zastukały metalowymi wykończeniami o nierówne kostki, którymi wyłożony był niewielki plac. Pan Monthermer ruszył w stronę wyznaczonej przez siebie trasy. Trasy nie do końca określonej, której ostatni odcinek ginął w mroku niewiadomej. Nie było potrzeby planowania szczegółowo tej najbliższej przyszłości. Nie tym razem. Pozwolił sobie na poddanie się spontanicznemu podszeptowi losu, chociaż i on nie miał zamiaru zbyt długo przebywać poza przytulnymi pomieszczeniami. Po cóż odmawiać sobie wygód? Na razie jednak niespiesznym krokiem, pełnym energii i gracji młodego ciała, przemierzał krajobraz fałszywego raju, barwnej zasłony szarej, brudnej rzeczywistości.
- Ach, rozumiem, rozumiem. Ciekawe zajęcie, muszę powiedzieć. Na swój sposób oryginalne, chociaż niezbyt poważane w towarzystwie, czyż nie? Przynajmniej w tej większej jego części. Może i ja sam powinienem inaczej zareagować, ale bądźmy szczerzy... jest to potrzebny zawód, a i chyba dość dochodowy. Widzę, iż z Pana, Panie Nicholasie, człowiek interesu.
Uśmiechnął się, czemu towarzyszyło jakieś żywsze poruszenie za nieodgadnioną, zimną szarością tęczówek. Oczywistym był fakt, iż Donatien pochwalał takie formy działania. Daleki był od szacunku, lecz kontent był i rad, że spotkał kogoś takiego. Znajomość z tym jakże niewinnie wyglądającym osobnikiem zaczynała nabierać wartości.

__________________

"I zło chce nas jedynie uszczęśliwić."
- Stanisław Jerzy Lec
Powrót do góry Go down
http://victorianlondon.forumpolish.com
Nicholas
Przywódca grupy Corvus
avatar

Profesja : Finansista

PisanieTemat: Re: Soho Square   Czw 28 Paź 2010, 00:07

- A czemu miałbym sie przejmować tym, że nie jest to poważana w towarzystwie branża? Jesli komus nie odpowiada to, czym się zajmuję, nie musi utrzymywać ze mna znajomości ponad czysto biznesowe - układ był prosty, po co miał z siebie robic niewiadomo kogo tylko dlatego by wypadać w towarzystwie? jego towarzystwo akurat bylo takie które sobie chwalił a które nie robiło na ten temat żadnych uwag. Oczywiście mowa tu o towarzystwie z jakim sie spotykał bo jesli chodziło o towarzystwo w którym po prostu powinien się pokazać, to czemu miałby o tym mowić wszem i wobec? Na spotkaniach sie nie rozmawia o interesach a przynajmniej nie na spotkaniach biznesowych. Jemu potrzebne było takie towarzystwo w którym po prostu czuł sie dobrze i tyle. Niekoniecznie mówił tu o tym drugim towarzystwie które w ogóle juz mu rekompensowało "całe zło" i oficjalne sztywniactwo tego świata. Jak sie tam naladowal wszystkim co tylko demon miec powinien, to mógł sie dalej bawić w ten kukiełkowy teatrzyk.
- Oczywiście że dochodowy interes, wystarczy zainwestować w co trzeba by później wszystko sie ladnie zwróciło z górką. Czemu mialbym na tym nie zarabiać? Mi to daje korzyść, ludziom to daje korzyść... Same korzyści jak widać - co prawda nie do końca obchodziła go korzyść innych ludzi a bardziej swoja własna a przynajmniej to by miec dla siebie bardzo dobra przykrywkę. Dla siebie i dla swoich pieniędzy które lubił wydawać na wszelkiego rodzaju udogodnienia i przyjemności. Już za duzo czasu kiedyś sie namieszkał po kątach lub w jakichs ruderach. Teraz był czas że sam sobie mogł wszystko ustalac a inni tylko wokoł niego skakali. No, i tak być powinno.
- Czy zajęcie ciekawe, to nie wiem, ale jak sam pan zauważył, dochodowe. Każdy robi to co umie a że niektórzy jakoś nieudolnie potrafia to cóż... Nie mój problem prawda? - nikt nie mowił że poczatki bywały latwe aczkolwiek jemu mimo wszystko w tym całym trudzie przeważnie sie podobały. Nie licząc jakichś mało miłych incydentów.
Powrót do góry Go down
Donatien
Admin
avatar

Profesja : Arystokrata
Wiek postaci : Nieznany (ciało: 21 lat)

PisanieTemat: Re: Soho Square   Pon 08 Lis 2010, 19:54

Obojętność wobec opinii publicznej to jeden z niewielu luksusów, na który nie było go stać. A przynajmniej nie w samym Londynie. Tutaj każdy krok musiał być przemyślany, zaś skutek konkretnych działań z wyprzedzeniem przewidziany. Oczywiście pozwalał sobie niekiedy na spełnienie tej czy innej bardziej perwersyjnej zachcianki, lecz wszystko odbywało się z zachowaniem wszelkich środków ostrożności. Dla jego oponentów na scenie politycznej wielkim kąskiem były każde skandale, które mogłyby zniesławić młodego członka Parlamentu. Starczyło, iż z początku narozrabiał i sam sobie zaszkodził. Jego błędy wciąż o sobie nie dają zapomnieć ilekroć znajduje się dostatecznie zawzięty i dobrze poinformowany przeciwnik. Nawet ostatecznie rozgrzeszony przez królewską rodzinę wciąż bywa oskarżany o dawne zbrodnie. Oczywiście szanse są zerowe by pociągnąć go teraz do odpowiedzialności za owe czyny, niemniej bywają one dość irytująco wykorzystywane w dyskusji. Ach, młody lord najwyraźniej potrzebował wakacji - odpoczynku poza deszczową Anglią. Gdzieś gdzie pozostanie anonimowym przyjezdnym, najlepiej w jednym z jakże popularnych teraz egzotycznych krajów, gdzie śniadoskóre piękności o niewinnym spojrzeniu i gorącym temperamencie garną do cudzoziemców. Wyzbyte sztucznej skromności i sztywności cywilizowanych dam stanowiły by z pewnością przyjemną odmianę.
- Oczywiście. - Zgodził się z Nicholasem i wszystkim co ten powiedział. Towarzyszył mu przy tym subtelny uśmiech i pewien błysk rozbawienia w jasnych oczach. - A skąd u Pana pomysł na właśnie taką inwestycję?
Kolejne pytanie, których najwyraźniej miał jeszcze sporo w zanadrzu. Donatien badał grunt lub też... po prostu podtrzymywał w sposób swobodny i niewymuszony rozmowę.
W miarę przemieszczania się obu dżentelmenów krajobraz wokół nieznacznie się zmieniał, chociaż wciąż wyglądem swym jak najbardziej pozostawał kolorowym, radosnym Soho. Tak jak i uliczka, w którą właśnie skręcili.

[z/t] -> "Old Compton Street"

__________________

"I zło chce nas jedynie uszczęśliwić."
- Stanisław Jerzy Lec
Powrót do góry Go down
http://victorianlondon.forumpolish.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Soho Square   

Powrót do góry Go down
 
Soho Square
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Victorian London RPG :: Lewy brzeg Tamizy :: Soho-
Skocz do: