Victorian London RPG
IndeksFAQSzukajGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Old Compton Street

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Nicholas
Przywódca grupy Corvus
avatar

Profesja : Finansista

PisanieTemat: Re: Old Compton Street   Wto 07 Gru 2010, 16:15

- Czy bezpieczne czy nie, to już nie moja gestia, klienci mogą w końcu mówić im co chcą i jak chcą, oczywiście, o ile nie ma to jakiegoś wpływu na ich zdrowie. A co później się z tym dzieje... – zakończył wymownie lekkim wzruszeniem ramion, mając na ustach lekki uśmieszek. To, że on wiedział swoje nie musiało wychodzić poza mury jego „włości” a także poza jego a tą konkretna osobę która mu się w ten sposób też można powiedzieć że odwdzięczała. Starczyło być tylko trochę miłym w tym świecie i proszę. Dać za co zyć, gdzie mieszkać, w co się ubrać, opiekę medyka i już jakie profity można bylo z tego czerpać.
- Pieniądze szczęścia nie dają, ale pomagają żyć w nieszczęściu – odpowiedział tamtemu zwracając w jego stronę głowę, jakoś niespecjalnie przejmując się tym warczącym kundlem. Bardziej go interesowało otoczenia, które i tak widział z milion razy i bruk, który potrafił być zdradziecki tym szczególniej jak sie miało w butach lekki obcas.
Osobiście nie podzielał tej powszechnie znanej i wymyślonej chyba przez biedny lud mądrości; jemu dawały i dobrze mu z tym było. Starczyło jak przypomniał sobie okres kiedy ich prawie nie miał i wcale nie byłby rad do tego wracać.
- Swoją drogą jednak, nie podzielam tego poglądu – może w oczach wielu wyszedłby na pustego „człowieka”, ale był w końcu demonem i nie potrzebował jakichś głębszych moralnych pobudek. Prawie wszystko co wiązało sie z jego zadowoleniem i komfortem miało związek z owymi pieniędzmi.
Przechylił sobie lekko głowę patrząc lekko z dołu na Dona i uśmiechnął się chyba do siebie, z tym uśmiechem odwracając głowę przed siebie.

__________________
Powrót do góry Go down
Donatien
Admin
avatar

Profesja : Arystokrata
Wiek postaci : Nieznany (ciało: 21 lat)

PisanieTemat: Re: Old Compton Street   Pon 13 Gru 2010, 18:28

Gdy oddalili się znacznie od zaułka, w którym czaił się niezbyt przyjaźnie nastawiony kundel, Donatien opuścił dłoń z laską by swym zwyczajem jej metalowym końcem cicho postukiwać o bruk w rytm kroków. Co ciekawe, nie był to jego rytm.
- Ponoć te same pieniądze mogą być jednak powodem zguby i nieszczęścia właściciela, a w skrajnych przypadkach także i zgonu. To bywa aż nadto prawdziwe i głupotą byłoby ten fakt ignorować. Ja, szczerze powiedziawszy, uważam, iż z nimi szczęśliwiej...- zdawać by się mogło, iż w momencie, gdy rozmówca spojrzał w górę młody arystokrata puścił doń oczko - ...nawet jeśli dostarczają problemów nowego typu.
Mężczyzna zwolnił kroku by wreszcie przystanąć i poprawić kołnierz płaszcza. Rozejrzał się ponownie po okolicy, tym razem jednak uważniej, bez znudzenia czy braku zainteresowania. Jego wzrok zatrzymał się na żeliwnej lampie huśtającej się lekko na wietrze i rzucającej drgające, niespokojne światło na drewniany szyld jednego z wielu przybytków rozkoszy.
- Myślę, że czas najwyższy przenieść naszą rozmowę w nieco dogodniejsze miejsce. Absurdalną jest sytuacja, w której dwóch zamożnych młodych dżentelmenów rozmawia na brudnej ulicy w czas takiej zimnicy i niepogodny, nieprawdaż? - Szare ślepia na chwilę zniknęły pod powiekami by uchronić się przed atakiem pojedynczych kosmyków włosów. - O ile oczywiście ma Pan, Nicholasie, czas i chęci.

__________________

"I zło chce nas jedynie uszczęśliwić."
- Stanisław Jerzy Lec
Powrót do góry Go down
http://victorianlondon.forumpolish.com
Nicholas
Przywódca grupy Corvus
avatar

Profesja : Finansista

PisanieTemat: Re: Old Compton Street   Czw 23 Gru 2010, 18:37

- Wszystko może byc powodem zguby i nieszczęścia, nie ma co sie rozdrabniac panie Donatienie - ponownie wzruszyl lekko ramionami, bo nawet czyjas zupełnie nieuzasadniona niechęć do ciebie mogła na ciebie sprowadzić nieszczęścia - A pieniądze? Tyle ile z nimi problemów tyle tez daja najrozniejszych rozwiązań. Jak się nie umie nimi gospodarowac to mozna wpadać w tarapaty - ale jak sie wie komu i co dać to mozna sie łatwo od nich uchronić i tyle w zasadzie w tej materii.
Przystanął równiez, korzystając z okazji ponownie poprawił sobie rekawiczki na rekach i wzorem swojego rozmowcy, poprawil sobie nieco kołnierz płaszcza spojrzawszy przed siebie.
- Czas... czas... - wyciągnął z kieszeni zegarek i popatrzył nań - A ma pan cos konkretnego na mysli? - najwidoczniej stwierdzil że ma czas i nic lepszego do roboty aktualnie - Prawda jest że mało tu na tych uliczkach przyjemnie. Powiewa chlodem - i jak na zawołanie własnie powiało takim malo przyjemnym podmuchem, przez co i jemu na twarz poleciały wlosy które nie były aktualnie związane. Zdecydowanie przeniesienie sie do jakiegoś ciepłego i spokojnego kąta było dobrym pomysłem.

__________________
Powrót do góry Go down
Donatien
Admin
avatar

Profesja : Arystokrata
Wiek postaci : Nieznany (ciało: 21 lat)

PisanieTemat: Re: Old Compton Street   Sob 08 Sty 2011, 19:49

- Święte słowa, święte słowa, mój drogi - Skinięciem głowy zgodził się z rozmówcą i laską wskazał bliski koniec uliczki. - Tam czeka moje lando. Zapraszam do jego przytulniejszego niż ulica wnętrza. Tam możemy się zastanowić co dalej. Czy jest to wieczór odpowiedni na wizytę w jednym z wielu domów uciech wszelakich, wieczór dobry na spędzenie go, na przykład, w opiumowych oparach czy też lepszym wyborem będzie przepyszna filiżanka herbaty z drugiego końca świata lub też kieliszek czegoś jeszcze lepiej rozgrzewającego. Czy może najlepszym wyborem będzie cisza czterech ścian wraz ze służbą gotową przynieś wszystko czego tylko sobie zażyczymy? - Potarł dłonią podbródek jakby sam się zastanawiał na co ma ochotę i ruszył żwawym krokiem ku zakrętowi, za którym, tak jak było powiedziane, czekało czarne lando zaprzęgnięte w kare klacze o połyskującej, zdrowej sierści.

__________________

"I zło chce nas jedynie uszczęśliwić."
- Stanisław Jerzy Lec
Powrót do góry Go down
http://victorianlondon.forumpolish.com
Nicholas
Przywódca grupy Corvus
avatar

Profesja : Finansista

PisanieTemat: Re: Old Compton Street   Sob 15 Sty 2011, 23:45

-Hm.. – mruknąl do siebie jakby w zastanowieniu, musząc sobie najwyraźniej przemyslec propozycję, ale wieczór jeszcze byl młody a być może że nawet dziś nie będzie miał specjalnie wiele, jeśli nie wcale a to była dobra perspektywa. Zarówno brak pracy jak i jakies inne zajęcie niż siedzenie w domu. Chociaz w domu też nie musial mieć nudno.
Ruszył zatem za Donatienem, mimo wszystko dotrzymując mu kroku, mimo, iż musial troche szybciej przebierać nogami niż tamten.
- To chyba już zdam się juz na pański wybór – powiedzial z półuśmieszkiem, nawet nie ledwo ale w sumie widocznie zarysowanym na twarzy. Każda z opcji była dość zajmująca jak dla niego i mu pasowała.
I fakt, lando było przytulniejszym miejscem niz wietrzna uliczka no i mialo dodatkowy plus: koła. Nie trzeba bylo chodzić na tym zimnie a on był zmarźluchem i lubił ciepłe miejsca

__________________
Powrót do góry Go down
Donatien
Admin
avatar

Profesja : Arystokrata
Wiek postaci : Nieznany (ciało: 21 lat)

PisanieTemat: Re: Old Compton Street   Nie 16 Sty 2011, 14:34

Słysząc przyspieszone postukiwanie niewielkich obcasów Nickowych butów i on się uśmiechnął, lecz oczywiście kroku nie zwolnił. Nazbyt miłym był dla niego ten dźwięk. Lando czekało, woźnica cierpliwie znosił chłód na koźle, popatrując na zwierzęta, które brak ruchu znosiły nieco mniej cierpliwie. Widać w ich silnych ciałach wciąż buzowała energia młodych klaczy, nieco wyrywnych folblutów, trochę może za delikatnych do dłuższych dystansów, ale jakże pięknie prezentujących się swymi smukłymi sylwetkami przy czarnym wozie przeznaczonym do miejskich podróży.
- Zapraszam więc do środka - Machnął dłonią na brodatego staruszka, który, nieco zmarznięty, powoli gramolił się ze swego miejsca by otworzyć im drzwiczki połyskujące czernią lakieru i złotem farby. Spojrzenie jego było jasne, lecz na postaci Nicka spoczęło jedynie na chwilę, zaraz skupione z niezwykłą uwagą na bruku.
Donatien odczekał, aż jego towarzysz zajmie miejsce i sam wskoczył do powozu, zatrzaskując drzwiczki. Po chwili potrzebnej woźnicy na powrót na swoje miejsce lando szarpnęło, gdy konie wyrwały się do biegu.
- Mam nadzieję w takim razie, iż spodoba się Panu moje londyńskie lokum. Oczywiście zaprosiłbym do posiadłości, ale obawiam się, iż nazbyt byłoby to kłopotliwe biorąc pod uwagę odległość.

__________________

"I zło chce nas jedynie uszczęśliwić."
- Stanisław Jerzy Lec
Powrót do góry Go down
http://victorianlondon.forumpolish.com
Nicholas
Przywódca grupy Corvus
avatar

Profesja : Finansista

PisanieTemat: Re: Old Compton Street   Pon 17 Sty 2011, 17:26

Nie przeszkadzał mu wcale szybszy krok, jakos specjalnie się nim nie męczył a jakby nie chciał tak chodzić, to poszedlby niespiesznie a tamten najwyżejby poczekał. Raczej nie za bardzo dało mu sie narzucić czyjejs woli. Chyba, że sam miał w tym interes i się zgadzał na to czy owo.
Zlustrowal staruszka oceniając czy aby na pewno nadawał się do tej pracy, ale nawet jesli cokolwiek o tym pomyslał, nic nie powiedział.
Wszedł sobie zręcznie do środka zasiadając na miękkim siedzisku i poprawił nieco płaszcz oraz zalożył sobie nonszalancko noge na noge, spoglądając za to „okno”. Może chłodnawo ale nie trzeba było chodzić.
- Nie mam nic przeciwko. Na dluższe podróże lepsze sa bardziej sprzyjajce warunki atmosferyczne, jakby nie patrzeć. Grunt by bylo gdzie spac, prawda? Oczywiście w w miarę godnych warunkach – dodał, bo co by mu bylo z barlogu z siana i gdzieś w przeciągach? No nic, ważne by było ciepło, wygodnie i miło dla oka, o. A że bywały posiadłości mniejsze i większe...


__________________
Powrót do góry Go down
Donatien
Admin
avatar

Profesja : Arystokrata
Wiek postaci : Nieznany (ciało: 21 lat)

PisanieTemat: Re: Old Compton Street   Pon 17 Sty 2011, 19:50

- Oczywiście. Ważne by mieć zawsze blisko ciepły, przytulny kąt i jakąś służbę. I dobre towarzystwo, rzecz jasna. Bez niego jakoś tak i pusto i nudno - uśmiechnął się, gdy zasiadł na przeciwko Nicholasa, tyłem do kierunku jazdy. Woźnicy najwyraźniej niczego nie trzeba było tłumaczyć - ustalonym miejscem docelowym od samego początku było mieszkanie Donatiena. Oczywiście niemożliwością był fakt, iż zaplanował on to wszystko z myślą o gościu. Po prostu po wieczornym spacerze po Soho cóż innego pozostawało jak nie ciepły, przytulny dom? Szczególnie w taką pogodę. Co prawda demona mogło zanieść daleko i równie dobrze noc mógł spędzić w ramionach jakiejś egzotycznej, śniadoskórej pięknotki, ale woźnica dziś miał szczęście. Inaczej musiałby oczywiście trwać na posterunku do czasu, aż jego pan się pojawi, nawet jeśli to oznaczało dzień następny. Lub też mógł zacząć szukać nowej pracy.
Czarnym powozem chybotało na nierównym bruku, lecz były to i tak o niebo lepsze standardy niż większości powozów o słabszych resorach i konstrukcji.
- Jakże to miły zbieg okoliczności, że udało mi się spotkać właśnie pana, Nicholasie. - Dodał jeszcze, wzrok kierując na niewyraźną, mokrą sugestię ulic i budynków za oknem.

__________________

"I zło chce nas jedynie uszczęśliwić."
- Stanisław Jerzy Lec
Powrót do góry Go down
http://victorianlondon.forumpolish.com
Nicholas
Przywódca grupy Corvus
avatar

Profesja : Finansista

PisanieTemat: Re: Old Compton Street   Pon 24 Sty 2011, 20:08

- Ważne, ważne... Chociaż towarzystwo to zawsze sobie można zorganizować – niekoniecznie jakies najwyższych lotów, ale starczyło mu się przejść do miejsca pracy i posiedziec tam troche, by towarzystwa to miał lekko mówiąc, dość.
W posiadłości, owszem, też by się ten i owy znalazł, ale od czasu do czasu milo było powpadać na pewnego rodzaju odskocznie.
- Zresztą niekoniecznie towarzystwo jest zawsze potrzebne by mieć taką czy ową rozrywkę, chociaż fakt, w wiekszości przypadków może lepiej jest mieć się do kogo odezwać. To i radości można dzielić ... – odpowiedział jakby sie na chwilę zamyslając i równiez popatrzył na ta wieczorną burość wszystkiego. Buro, zimno, wilgotno... Ah, nie ma jak Londyn, jak słowo dawał... Czemu on się jeszcze stąd nie przeniósł? Hm, może z takiego jednego małego powodu... Pewnie lenistwa, nie po to się wcześniej tyle narobił żeby teraz wszystko budować od początku na nowym miejscu. Gdzie niekoniecznie mogłoby to wszystko powypalać, ot co.
- Mily zbieg okoliczności, hm? – zwrocil znow swoje oczy na postac Donatiena, jakoś znów lekko przekrzywiając głowę, z dziwnym usmieszkiem wpełzającym mu na usta. Może nie do końca mogło być to widać przez panujący mrok, aczkolwiek troche światła od czasu do czasu do wnętrza wpadało.

__________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Old Compton Street   

Powrót do góry Go down
 
Old Compton Street
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Victorian London RPG :: Lewy brzeg Tamizy :: Soho-
Skocz do: